logo
Środa, 20 czerwca 2018 r.
imieniny:
Bogny, Rafaeli, Rafała, Benigny, Florentyny, Sylweriusza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Aneta Pisarczyk
Bądź blisko
wstań
 
fot. Jeff Sheldon | Unsplash (cc)


„Mamo, czy zawsze będziesz blisko mnie?” – pyta często moja trzyletnia córka. Z potrzeby bliskości drugiego człowieka nie wyrastamy nigdy. To jej szukamy, za nią tęsknimy, czasem paradoksalnie też przed nią uciekamy. Bliskość jest wymagająca, ale i niezbędna. Bez niej umieramy wewnętrznie. Dlatego warto o nią walczyć i na nią się otwierać. A nade wszystko warto obdarzać nią drugiego człowieka.

Bądź dostępny
 
Bliskość potrzebuje czasu i dostępności. Potrzebuje zaangażowania, umiejętności bycia tu i teraz. Osoby, które są dostępne dla swoich rodzin, mają szansę nie przeoczyć w życiu tego, co naprawdę ważne. Dostępność jest często cechą ludzi starszych. Wielu z nich ma czas dla dzieci, wnuków, sąsiadów. Dają siebie innym, tak po prostu, zwyczajnie, na co dzień. Są otwarci, gotowi pomóc, wysłuchać. Jesteśmy jako ludzie piękni wtedy, gdy przekraczamy własne ograniczenia i wychodzimy do drugiego człowieka, by dawać to, co posiadamy. Dawanie bliskości jest najkrótszą, a zarazem i najpiękniejszą drogą do jej otrzymywania.
 
Mam wrażenie, że dostępność już dawno wyszła z mody. U niektórych osób puste miejsca w kalendarzu powodują napięcie. Kiedy jesteśmy zajęci, zapracowani, czujemy się ważni. Gdy zostajemy sam na sam ze swoim człowieczeństwem, pojawia się niepewność, strach, obawa. Wielu ucieka w aktywizm, by nie spotkać się ze sobą i nie musieć siebie dawać. „Nie mam czasu”, „Jestem zajęty”, „Nie teraz, może później” – jakie to bezpieczne wytłumaczenie braku zaangażowania i lęku przed otwieraniem się na drugą osobę. Niestety, taka postawa oddala, spłyca relację. Relacja nie jest nigdy rzeczywistością stateczną, ona się dzieje i kształtuje wciąż od nowa. Relacja nie jest nigdy zbudowana, jest za to w ciągłym procesie budowy.
 
Buduj więź
 
Niektóre rodziny przeżywają znaczne trudności w zakresie okazywania sobie bliskości. Kochają się, szanują, cenią, ale w ich relacjach wyczuwalny jest dystans i skrępowanie. Mają olbrzymią trudność w okazywaniu uczuć, nazywaniu i komunikowaniu emocji. Te blokady istniejące wewnątrz nich nie pozwalają im na swobodne wyrażanie bliskości poprzez słowa, ciepłe gesty, przytulenie. Miłość domaga się wypowiedzenia, jest to ogromna siła, która pcha nas do wysiłku na rzecz drugiego człowieka. Miłość wyraża się nie tylko przez słowa. Wiele osób nie mówi o miłości, ale mimo to autentycznie nią żyje. Rodzice troszczą się o swoje dzieci, małżonkowie pomagają sobie. Często łatwiej nam poświęcić sporo czasu, zaangażowania i energii, by zrobić coś dla bliskiej osoby, niż podzielić się z nią swoimi odczuciami lub po prostu wyznać jej miłość. Bliskość przekazujemy sobie w bardzo różny sposób. Każda rodzina ma swój kod miłości. Każdy z nas inaczej okazuje drugiej osobie to, że jest ona dla nas kimś ważnym.
 
Niemniej, jeśli tylko chcesz i czujesz się na siłach, mów o swojej miłości i zaangażowaniu bliskim. Mów o tym, jak cenni są dla Ciebie, za co im dziękujesz, co w nich podziwiasz. Opowiedz, jak wiele dobra wnoszą codziennie w Twoje życie. Możesz też napisać do swoich bliskich pełne czułości listy. Wiele serc tęskni za takimi słowami. Słowa pełne miłości mają niesamowity potencjał leczenia ran naszej psychiki. Takie słowa, podobnie jak czyny miłości, zostają w nas na zawsze, niosąc ze sobą siłę, poczucie bycia ważnymi i cennymi. Takie słowa nie rozpieszczają, nie psują, wręcz przeciwnie, one budują i tworzą.

Zatroszcz się o siebie
 
Bliskość, czułość, miłość powinniśmy okazywać bardzo ważnej osobie w swoim życiu, która jest z nami 24 godziny na dobę, czyli samym sobie. Kochać mądrze siebie to prawdziwa sztuka. Uczymy się jej przez całe życie. Z jednej strony trzeba okiełznać swojego wewnętrznego krytyka, który wielu z nas niezwykle ogranicza, wpędza w poczucie winy, „podcina skrzydła”. Z drugiej strony kochać siebie to także od siebie wymagać. Troska o siebie zakłada wybaczanie, pożegnanie z perfekcjonizmem, przyjęcie prawdy o tym, że nie możemy wszystkiego i wszystkich kontrolować. Nie możemy też kontrolować całych siebie – wszystkich reakcji, odczuć, myśli. Bycie dobrym dla siebie zakłada przyjęcie samego siebie z tym wszystkim, co aktualnie składa się na nas i nasze życie. Przyjęcie siebie takimi, jakimi jesteśmy, a nie jakimi chcielibyśmy być, to pozwolenie na wybrzmienie zaległych w nas emocji – smutku, żalu, złości.
 
Warto być blisko siebie na co dzień. Być uważnym na własne odczucia i przeżywane emocje. Pozwolić sobie na śmiech i na płacz. Wybaczyć popełniane błędy. Pochylić się z czułością nad własnymi brakami. Zapatrzeć się i docenić to, co w nas piękne i dobre. Poświęcać czas temu, co daje nam radość i odpoczynek. Dosięgnąć własnych pragnień i wcielać je w życie. Dać sobie wolność wyboru. Co jeszcze dobrego możemy dla siebie zrobić?
 
Jest jeszcze jedna Osoba, która pragnie bliskości z nami. Sam Bóg zaprasza nas do intymnej relacji ze sobą. Bóg chce z nami budować więź. Nasz Bóg jest Bogiem bliskości. Jeśli więc odczuwamy w sobie pustkę i brak, cierpimy na deficyt bliskości i trudno nam okazywać uczucia innym, mamy do kogo się udać. Zanurzeni w Bożych ramionach nigdy nie jesteśmy sami, nigdy pozbawieni opieki, nigdy opuszczeni. Zawsze blisko nas jest Miłość Wcielona, Żywy Bóg, Jezus Chrystus. Czy zaczerpniemy ze źródła prawdziwej miłości?
 
Aneta Pisarczyk
Wstań grudzień 2017
 
Zobacz także
ks. Andrzej Zwoliński
Kidults odwlekają czas dojrzałości i samodzielności, w tym także ekonomicznej. Dwie trzecie młodych Europejczyków ciągle pozostaje na garnuszku rodziców. Jak podaje Eurostat, blisko 2,5 miliona Polaków w wieku 25-34 lat wciąż mieszka w rodzinnym domu – to jeden z najwyższych wyników w Europie.
 
Jan Gać
Schody święte? Tak, ale schody z Jerozolimy, które tam ciągle są, na swoim miejscu, schody uświęcone stopami Jezusa. Mowa tu nie o schodach z Antonii, które do Rzymu kazała przywieźć z Palestyny św. Helena, matka Konstantyna Wielkiego, i dla których papież Sykstus V w wieku XVI zlecił budowę kaplicy naprzeciw bazyliki św. Jana na Lateranie. Ale po schodach twierdzy Antonii mógł Jezus stąpać jeden jedyny raz, podczas procesu w pretorium Poncjusza Piłata; z publicznych schodów w Jerozolimie mógł korzystać na co dzień, gdy tylko przebywał w Świętym Mieście. 
 
Małgorzata Wszołek
Mówiąc o życiu w małżeństwie i rodzinie jako o powołaniu, nie można przeciwstawiać tej drogi życia całkowitemu oddaniu się Bogu na drodze rad ewangelicznych czy święceń kapłańskich. Pomiędzy miłością Boga a miłością człowieka nie może być sprzeczności...
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama