logo
Poniedziałek, 23 lipca 2018 r.
imieniny:
Brygidy, Apolinarego, Sławy, Sławosza, Żelisławy – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
o. Andrzej Zębik OFMCap
Błogosławiony Anioł z Acri
Głos Ojca Pio
 


Błogosławiony Anioł z Acri

Błogosławiony Anioł z Acri urodził się 19 października 1669 roku w Acri (Cosenza) jako syn Franciszka Falcone i Diany Errico. Na chrzcie świętym nadano mu imiona Łukasz Antoni. Po śmierci ojca jego wychowaniem i wykształceniem zajął się brat jego matki, ks. Domenico Errico. Sądził, że po ukończeniu szkół Łukasz będzie podporą dla matki.

On jednak w wieku dziewiętnastu lat postanowił wstąpić do zakonu kapucynów. Wszedł na drogę, na której miał napotkać wiele trudności zewnętrznych i wewnętrznych, opór i sprzeciw bliskich, pokusy szatańskie, osobiste trudności. Po kilkunastu dniach przyszedł kryzys i rozczarowanie. Wydawało mu się, że nie znalazł w zakonie takiego ubóstwa, jakiego się spodziewał. Powrócił więc do domu. Nie odnalazł jednak pokoju.

Wobec tego, z pokorą i odwagą, przyszedł do klasztoru kapucyńskiego w Acri, by prosić o ponowne przyjęcie do zakonu. Ojciec prowincjał zgodził się i 8 listopada 1689 roku Łukasz Antoni został ponownie przyjęty do nowicjatu.
Ale i tym razem, ulegając pokusom, niepewności i zwątpieniom, opuścił nowicjat. Kiedy powrócił do domu zrozumiał, że się pomylił, i że nie powinien był tak łatwo poddawać się pokusom.

Zaczął więc gorąco modlić się i prosić Boga o łaskę rozeznania drogi. Zdobył się na odwagę i po raz trzeci poprosił o przyjęcie do zakonu. Potrzebował pozwolenia przełożonego generalnego. Stała się rzecz zdumiewająca - został przyjęty. Widocznie jednak przełożeni właściwie ocenili jego powołanie i osobiste wartości. Tak więc dnia 12 listopada 1690 roku, teraz już definitywnie, przywdział habit kapucyński.

Nie znaczy to, że odtąd nie miał już trudności, że był wolny od pokus, że nie stawał przed pytaniem o dalszą drogę. Pewnego dnia, podczas obiadu, czytano życiorys br. Bernarda z Corleone. Gdy bł. Anioł znękany trudnościami i pokusami znalazł się w swojej celi zakonnej, padł do stóp krzyża i zawołał: Panie, pomóż mi!, już nie mam sił. Usłyszał głos: Postępuj tak, jak brat Bernard z Corleone!
Był to moment zwrotny, początek nowego życia. Zaczął dokładnie czytać biografię Świętego Brata i naśladować go, zwłaszcza w modlitwie i pokucie.

Czymś zaskakującym w życiu bł. Anioła - takie imię nosił w zakonie - był długi okres formacji i studiów. W roku 1691 złożył pierwsze śluby, a dopiero 10 kwietnia 1700 roku, w wieku 31 lat, po odbyciu w latach 1695-1700 studiów, został wyświęcony na kapłana. Najprawdopodobniej potrzebował tyle czasu, by opanować pokusy i przygotować się do przyjęcia kapłaństwa. O. Anioł dał się poznać jako wybitny i charyzmatyczny kaznodzieja. Mówił językiem ewangelicznym, zrozumiałym dla prostego ludu. Był nie tylko kaznodzieją, ale także poszukiwanym spowiednikiem. Podczas misji czy rekolekcji wiele godzin spędzał w konfesjonale. Bardzo surowy na ambonie, w konfesjonale okazywał się łagodny i miłosierny. Był spowiednikiem nie tylko podczas misji, ale także kierownikiem duchowym kapłanów i osób zakonnych. Sam wiele skorzystał z kierownictwa duchowego, rozumiał więc dobrze jego znaczenie.

O. Anioł pełnił w zakonie wiele odpowiedzialnych funkcji. Był mistrzem nowicjatu, gwardianem, wizytatorem, członkiem zarządu prowincji, prowincjałem. Na tych stanowiskach odznaczał się gorliwością i miłością wobec braci. Zmarł 30 listopada 1739 roku. Papież Leon XII ogłosił go błogosławionym 18 grudnia 1825 roku.

Bł. Anioł może być patronem dla wszystkich, którzy z trudem rozpoznają swoje życiowe powołanie, patronem wytrwałości. Jego życie pokazuje, że do świętości dochodzi się dzięki łasce Bożej poprzez wytrwałą pracę nad sobą.
Wspomnienie bł. Anioła obchodzi się 31 października.

o. Andrzej Zębik OFMCap
tekst pochodzi z Dwumiesięcznika Głos Ojca Pio

 
Zobacz także
ks. Józef Bremer SJ
Opisowi zwiastowania Maryi odpowiada opis zwiastowania św. Józefowi (Mt 1,18-25). Anioł zapowiada im narodziny Zbawiciela, dodając, że poczęcie Dziecięcia stało się za sprawą Ducha Świętego. Maryja i Józef w podobny sposób wyrażają swoje przyzwolenie na działanie Boże. Maryja zgadza się nosić Jezusa pod swoim sercem, Józef zgadza się na przyjęcie odpowiedzialności za Dziecię i Jego Matkę. Owo podwójne "tak" dało Bogu ludzką przestrzeń, w której mógł się narodzić...
 
Jadwiga Martyka
Cierpienia i próby wzmacniają. Warto wierzyć w Boga, warto Mu ufać, życie mi pokazało, że naprawdę ON JEST - mówi Dariusz, który w wieku dwudziestu kilku lat zamykał oczy najpierw ojcu, potem matce, a wkrótce stanął przed widmem śmierci swego brata, który. został cudownie uzdrowiony...
 
Danuta Piekarz
Gdy dziś jesteśmy świadkami tylu niewybrednych ataków na chrześcijaństwo, niektórzy reagują tak, jakby działo się coś nowego i niesłychanego, tymczasem ataki na uczniów Chrystusa są stare jak… Kościół. Ba, kard. Newman powiedział kiedyś, że boi się Kościoła, który nie jest prześladowany. Bo to oznaczałoby, że Kościół przestał być „znakiem sprzeciwu”, że „rozmył się” w mentalności świata. 
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama