logo
Poniedziałek, 23 kwietnia 2018 r.
imieniny:
Ilony, Jerzego, Wojciecha – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Zbigniew Sobolewski
Kształtować postawę miłosierdzia
Sygnały Troski
 
fot. Matheus Ferrero | Unsplash (cc)


Do postawy miłosierdzia winniśmy się wychowywać już od najmłodszych lat. Małe dziecko ze swej natury odkrywa miłość jako obdarowanie. Opieka, zainteresowanie, cierpliwość, oznaki czułości, troska o zaspokojenie życiowych potrzeb, jakie dziecko otrzymuje w rodzinie, pozwalają się mu wszechstronnie rozwijać. Jednocześnie trzeba pomagać dziecku w dostrzeżeniu drugiego wymiaru miłości – dzielenia się, obdarowywania
 
– Mamo, mamo udało się! Wrzuciłem pieniążek! - mały Krzyś dumny z siebie oznajmił mamie klęczącej spokojnie w kościelnej ławce. Mama dała mu monetę, polecając, by wrzucił do skarbonki przy figurze św. Antoniego. Wyjaśniła mu nieco zatarty napis: „Chleb św. Antoniego”. Chociaż Krzyś nie rozumie jeszcze długiego słowa „jałmużna”, już wie, że żyją na świecie ludzie, którzy nie mają na chleb. Wie również, że trzeba się z nimi podzielić.
 
Od filantropii do miłosierdzia
 
Kościół ma wielowiekową tradycję pomagania ubogim. Działalność charytatywna, jak przypomniał o tym, Benedykt XVI w „Deus caritas est”, należy do natury i istoty Kościoła. To znaczy, że zarówno poszczególni wierni, jak i cała wspólnota kościelna są zobowiązani do troski o bliźnich w potrzebie. Dzieła miłosierdzia, streszczone w uczynkach miłosierdzia względem ciała i duszy, o jakich czytamy w Katechizmie, nie są zwyczajną filantropią, ale mają głębszy, religijny sens. Zasadnicza różnica pomiędzy filantropią, do której są zdolni wszyscy ludzie, a chrześcijańską miłością bliźniego, wyrażaną poprzez czyny miłosierdzia, tkwi w motywacji. Filantrop pomaga innym kierowany litością, naturalnym odruchem dobroci serca, współczuciem bądź z wyrachowania. Chrześcijanin pomaga bliźniemu w potrzebie z motywu wiary: dostrzega w drugim człowieku Chrystusa. Wiara mówi nam, że Ten, który jest obecny w Eucharystii i którego spotykamy w Słowie Bożym, pozwala nam się odnaleźć w drugim człowieku. Ma twarz chorego, więźnia, osoby starszej, osamotnionej, sieroty... Wiara pobudza do braterskiej miłości wobec ubogich; solidarności, która wyraża się w zapomnieniu o sobie i bezinteresownej służbie. Bóg pozwala nam uczynić coś dla Niego. Możemy obdarowywać Go, w ten sposób spłacając dług wdzięczności za otrzymywane łaski. Dzieła charytatywne Kościoła mają wymiar apostolski – nie tylko dają ulgę w trudnej doli, niosą pociechę i pomoc, ale budzą nadzieję. Chrześcijanie, pomagając biednym, dają im coś więcej niż tylko lekarstwa, żywność, pieniądze. Dają im Boga.
 
Zwyczajne gesty
 
Do postawy miłosierdzia winniśmy się wychowywać już od najmłodszych lat. Małe dziecko ze swej natury odkrywa miłość jako obdarowanie. Opieka, zainteresowanie, cierpliwość, oznaki czułości, troska o zaspokojenie życiowych potrzeb, jakie dziecko otrzymuje w rodzinie, pozwalają się mu wszechstronnie rozwijać. Jednocześnie trzeba pomagać dziecku w dostrzeżeniu drugiego wymiaru miłości – dzielenia się, obdarowywania. Jest to trudne, ponieważ uwaga dziecka skupia się na nim samym, na własnych potrzebach i oczekiwaniach. Dziecko potrafi doskonale wyartykułować swe prawa i wyrażać oczekiwania wobec rodziców, dziadków, opiekunów i wychowawców. Zwykła sytuacja: wybierając się do dziadków w odwiedziny, nieraz podświadomie oczekuje, że ci podbudują jego kieszonkowe, obsypią go słodyczami, że otrzyma nową zabawkę. Rzadko kiedy dziecko myśli o tym, w jaki sposób sprawić dziadkom radość. Co im sprezentować?
 
Rodzice mogą pomóc dziecku w ukształtowaniu „wyobraźni miłosierdzia”, tak by potrafiło dostrzegać potrzeby bliźnich. Trzeba uczyć je dzielenia się z innymi tym, co ma. Pewna matka, dając dziecku łakocie, zawsze dzieliła je na pół: jedną część dawała synowi, drugą zostawiała sobie. W ten sposób chłopiec wiedział, że mama także lubi czekoladę lub pomarańcze…. Pięknym zwyczajem jest to, że rodzice angażują dzieci w działania charytatywne (np. parafialną zbiórkę żywności i odzieży dla ubogich). To dobra okazja, by wytłumaczyć dziecku, że nie wszyscy są szczęśliwi i bogaci. Caritas w Polsce organizuje co roku „Jałmużnę wielkopostną”, prosząc dzieci o podejmowanie wyrzeczeń i umartwień, które pozwolą zaoszczędzone pieniądze ofiarować biednym. Trzeba tłumaczyć dzieciom, że i one mogą być pomocnikami dobrego Boga. Mogą kochać - to znaczy dawać, a nie tylko brać.
 
ks. Zbigniew Sobolewski
Sygnały Troski 5/2012 
 
Zobacz także
o. Michał Adamski OP
Arabskie słowo islam, wbrew obiegowym opiniom, ma niewiele wspólnego ze słowem salam - pokój. Wywodzi się z arabskiego słowa aslama, a które oznacza poddawać się, podporządkowywać, zdawać się na kogoś. W tym też znaczeniu wyznawców islamu nazywa się muzułmanami, po arabsku muslim, czyli tymi, którzy poddali się woli Boga (Allaha)... 
 
Jan Bilewicz
Pewien człowiek miał dwóch synów. Żyli razem dostatnio, spokojnie i szczęśliwie. Pewnego dnia młodszy syn postanowił zabrać swoją część majątku i wyjechać w dalekie strony. Niewykluczone, że ktoś podsunął mu tę myśl: „Sam przecież wiesz, co jest dla ciebie dobre. Tu jest tak nudno, tam jest dopiero wolność!”. I właśnie „tam” roztrwonił swój majątek. Zaczął cierpieć niedostatek. Najął się do pasania świń i w końcu nawet gotów był jeść to, co one... Pewnego dnia jednak zastanowił się nad swoim życiem...
 
Józef Augustyn SJ
Na świadectwo Dziesięciu Tomasz spontanicznie odpowiada: Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę. Im większe i mocniejsze świadectwo, tym twardsze warunki wiary w Zmartwychwstanie stawia Tomasz nie tyle swoim braciom Apostołom, ile raczej samemu Jezusowi Zmartwychwstałemu. 
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama