logo
Poniedziałek, 19 lutego 2018 r.
imieniny:
Bettiny, Konrada, Mirosława, Arnolda – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Krzysztof Porosło
Nawróć swoje serce i upokórz duszę w popiele
Przewodnik Katolicki
 
fot. HG-Fotografie | Pixabay (cc)


Dlaczego Wielki Post rozpoczynamy w środę, a nie w niedzielę? I dlaczego środę tę nazywamy popielcową?
 
Mój hiszpański profesor liturgii Félix María Arocena zwykł żartować, że jak się bada pierwsze wieki chrześcijaństwa, to dochodzi się wniosku, że „Rok liturgiczny to długi okres postu, od czasu do czasu przerywany świętem”. Oczywiście zdanie jest przesadzone, ale tylko trochę, co zobaczymy, poznając historię Środy Popielcowej. Nie sposób jednak tego zrobić, jeśli nie dotkniemy początków Wielkiego Postu w ogóle.
 
Początki Wielkiego Postu 
 
O tym, że rok liturgiczny wraz ze swoim rozwojem coraz bardziej zaczynał być czasem postu i pokuty, świadczy szybko rozwijająca się praktyka Wielkiego Postu, jako czasu przygotowania do najważniejszego chrześcijańskiego święta. Początkowo obchodzona Niedziela Wielkanocna szybko została rozszerzona do obchodów całego Świętego Triduum Chrystusa Ukrzyżowanego, Pogrzebanego i Zmartwychwstałego, a więc Wielkiego Piątku, Soboty i Niedzieli – z czego piątek i sobota były dniami ścisłej pokuty i postu. Na przełomie III i IV w. ten dwudniowy czas przygotowania do Niedzieli Zmartwychwstania wydłużono do trzech tygodni.
 
Według jednej z hipotez czterdziestodniowy Wielki Post ukształtował się w wyniku spotkania powyższej tradycji rzymsko-północnoafrykańskiej z tradycją aleksandryjską. W Egipcie znano 40-dniowy post, obchodzony na pamiątkę postu Jezusa na pustyni. Obchodzono go nie bezpośrednio przed Wielkanocą, ale od 6 stycznia, od święta Epifanii, kiedy wspominano chrzest Jezusa w Jordanie. Okres tego postu kończył się chrztem katechumenów.
 
W Rzymie Wielki Post szybko nabrał podobnego charakteru. Papież Leon Wielki (V w.) wymienia trzy cele okresu, nazywanego dosłownie Czterdziestnicą (łac. Quadragesima): przygotowanie do przyjęcia łaski zbawienia; czas pokuty i przygotowania dla publicznych pokutników do przyjęcia pojednania w Wielki Czwartek; bezpośrednie przygotowanie dla katechumenów do przyjęcia chrztu w noc Wigilii Paschalnej.
 
Liturgiczna matematyka 
 
Jednak każdy, kto chciałby policzyć dni od Środy Popielcowej do Niedzieli Zmartwychwstania, zauważy, że to łącznie 46 dni, a nie 40. Początkowo tych 40 dni liczono od Wielkiego Czwartku wstecz do I niedzieli Wielkiego Postu. Do Wielkiego Postu nie wliczano Triduum Paschalnego. W ten sposób pięć pełnych tygodni postu plus pięć dni Wielkiego Tygodnia (od Niedzieli Palmowej do Wielkiego Czwartku) dawało 40 dni. Dość szybko jednak niedziele wyłączono z dni postnych – wtedy rachunek się komplikował, zostawały tylko 34 postne dni. Gdy zaczęto do nich zaliczać Wielki Piątek i Wielką Sobotę, św. Jan Kasjan tłumaczył, że 36 dni postu stanowi jedną dziesiątą całego roku, więc Wielki Post to dziesięcina, którą oddajemy Bogu na Jego chwałę.
 
W V w. uzupełniono liczbę dni postnych do biblijnych 40 przez to, że Wielki Post rozpoczynano w środę, poprzedzającą pierwszą niedzielę postu. W ten sposób powstała środa nazywana po łacinie Feria IV caput ieiunii, czyli „Środa głowy (początku) postu”. Środa nie była w starożytności chrześcijaństwa przypadkowym dniem. Już datowany na przełom I–II w. dokument Didache zaleca wiernym, aby pościli w środy i piątki, w odróżnieniu od wyznawców judaizmu, którzy poszczą w poniedziałki i czwartki. Ponadto właśnie początkowo środy i piątki, obok niedzieli, były dniami, w których gromadziła się wspólnota wiernych na celebracje.
 
Obecnie Wielki Post trwa od Środy Popielcowej do Wielkiego Czwartku: Msza Wieczerzy Pańskiej rozpoczyna już Triduum Paschalne. Oznacza to – choć może nas to zdziwić – że bez względu na to, jaki przyjmiemy model liczenia, nie uzyskamy biblijnej liczby 40 dni. Jeśli będziemy je liczyć łącznie z niedzielami, będą to 44 dni, jeśli nie, wyjdzie tylko 38 dni. Liczba 40 dni zgadzała się wtedy, kiedy liczono dni od Środy Popielcowej do Wielkiej Soboty, wyłączając z tej listy niedziele.
 
Pokuta publiczna 
 
Pozostaje jeszcze pytanie, jak to się stało, że „Środa początku postu” została nazwana Środą Popielcową? Aby to wyjaśnić, musimy cofnąć się do pokuty grzeszników w pierwszych wiekach. Zanim w Kościele ukształtowała się forma spowiedzi indywidualnej z wyznaniem grzechów, musiało upłynąć sporo czasu. W pierwszych wiekach (dopiero od IV w. możemy o tym mówić z większą pewnością) istniała tzw. pokuta kanoniczna, nazywana również pokutą publiczną. Polegała ona na tym, że za najcięższe grzechy, takie jak morderstwo z premedytacją, cudzołóstwo czy bałwochwalstwo, trzeba było odbyć publiczną karę, którą nakładał na penitenta biskup. W tym czasie penitent nie mógł przyjmować Komunii, w niektórych miejscach w ogóle nie mógł uczestniczyć w zgromadzeniu wiernych. W tradycji rzymskiej pojednanie takiego grzesznika z Kościołem miało miejsce w Wielki Czwartek, gdy w czasie specjalnej liturgii udzielano mu rozgrzeszenia. Taką publiczną pokutę można było odbyć tylko raz w życiu. Od VI w. pod wpływem mnichów brytyjskich formuła pokutna w Kościele zaczęła się zmieniać, aż do średniowiecza, kiedy ukształtowała się forma spowiedzi indywidualnej. Forma publicznej pokuty, mającej charakter celebracji liturgicznej, odgrywała coraz mniejszą rolę, ale trudno powiedzieć, kiedy ostatecznie zanikła. Jest prawdopodobne, że przez pewien czas za grzechy popełnione publicznie pokutowało się publicznie, zaś za grzechy popełnione „w ukryciu” otrzymywało się rozgrzeszenie w indywidualnej spowiedzi prywatnej.
 
Z prochu powstałeś... 
 
Z zachowanych źródeł z X-XI w. wiemy, jak wyglądały w tradycji rzymsko-galijskiej takie celebracje publicznej pokuty. W Środę Popielcową penitenci przychodzili do kościoła, aby rozpocząć czas pokuty: ubrani w wór pokutny, z bosymi nogami i spuszczonymi oczami na znak wstydu z powodu swoich grzechów. Biskup wysłuchiwał wyznania grzechów penitenta i nakładał odpowiednią pokutę. Następnie śpiewano psalmy pokutne i odmawiano modlitwy, prosząc Boga o odpuszczenie grzechów tym, którzy w tym czasie leżeli w pokorze na ziemi. Na głowę pokutnika biskup nakładał ręce, potem posypywał ją popiołem, mówiąc: „Pamiętaj, człowieku, prochem jesteś i w proch się obrócisz”. Potem kropił go pobłogosławioną wodą i nakładał włosienicę, mówiąc: „Nawróć swoje serce i upokórz duszę w popiele i włosiennicy, bowiem sercem skruszonym i pokornym Bóg nie wzgardzi”. Ostatnim elementem celebracji było wygnanie penitentów z kościoła na czas odbycia publicznej pokuty, tak jak kiedyś Adam został wygnany z raju. Zachęcano ich przy tym, by wrócili w Wielki Czwartek, kiedy Kościół ich pojedna z Bogiem i przywróci do pełnej jedności ze wspólnotą, udzielając rozgrzeszenia.
 
Od „Środy początku” do Środy Popielcowej 
W XI w. obrzęd, pierwotnie przeznaczony tylko dla publicznych grzeszników, w zmienionej formie zaczęto praktykować wobec wszystkich wiernych, którym posypywano głowy popiołem. Stało się tak z dwóch racji. Po pierwsze, pokuta publiczna w tym okresie prawie już zanikła na rzecz spowiedzi indywidualnej. Obrzęd włączenia penitentów w grono pokutników przestawał być praktykowany, chciano jednak zachować jego niektóre elementy: stąd pozostało w celebracji posypanie głowy popiołem. Po drugie Wielki Post jest czasem, kiedy mocno uświadamiano sobie własną grzeszność, a tym samym konieczność pokuty. To właśnie to doświadczenie stanięcia przed Bogiem w prawdzie o własnym grzechu i błaganie Go o miłosierdzie było motywem, który prowadził ludzi w Środę Popielcową do Kościoła, aby skłoniwszy głowę, przyjąć na nią popiół. Popiół ten pochodził ze spalonych palm, błogosławionych rok wcześniej w Niedzielę Męki Pańskiej. W ten sposób starano się pokazać, że przebaczenie grzechów płynie z męki i śmierci naszego Pana. Papież Urban II widząc, że ta praktyka coraz bardziej się rozpowszechnia, zalecił na synodzie w Benewencie (Włochy) w 1091 r., aby obrzęd posypywania głów popiołem wszystkim wiernym praktykować w Środę Popielcową w całym Kościele. W ten sposób „Środa początku postu” zaczęła być Środą Popielcową – i tak jest po dziś dzień.
 
ks. Krzysztof Porosło
Przewodnik Katolicki 6/2018 
 
Zobacz także
o. Wojciech Gołaski OP
Ludzie generalnie przestają śpiewać i nie dotyczy to tylko śpiewu w kościele. Dziś mało kto kultywuje stare tradycje śpiewania w rodzinach czy w większych wspólnotach. Może zabrzmi to paradoksalnie, ale również środki techniczne mogą mieć nie zawsze korzystny wpływ na śpiew w kościele. Od paru lat przyglądam się działaniu mikrofonu, bez którego śpiew liturgiczny radził sobie przez całe wieki. Po kilkudziesięciu latach od wprowadzenia tego wynalazku warto zapytać, czy czegoś nie straciliśmy...
 
ks. Zbigniew Paweł Maciejewski
Czy wiara młodzieży jest brana pod uwagę, skoro częstą metodą przygotowania do bierzmowania jest „pędzenie przez pobożności”. Im więcej – tym lepiej. Masz chodzić do kościoła, masz chodzić na drogę krzyżową i roraty, masz obchodzić pierwsze piątki miesiąca – a z wszystkiego cię rozliczymy...
 
 
Marcin Jakimowicz
Jeśli inni, widząc ciebie, zobaczą Boga, to łaska z nieba. Przejmowanie się sobą to zawsze będzie jakaś pycha, fałszywa pokora. Żyj. Bądź sobą. Bądź wolny. Jeśli cię będą krytykowali, to nie szkodzi, to też ci dobrze zrobi...


O kłótniach z Panem Bogiem, miłości i aktorstwie z ks. Kazimierzem Orzechowskim, aktorem, rozmawia Marcin Jakimowicz
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama