logo
Środa, 20 czerwca 2018 r.
imieniny:
Bogny, Rafaeli, Rafała, Benigny, Florentyny, Sylweriusza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Bp Jan Bernard Szlaga
Niepowtarzalność człowieka
Pielgrzym
 


Materiał nie do powielenia

Od jakiegoś czasu, z mniejszym czy większym nasileniem, podaje się nam w środkach masowego przekazu sensacyjne wiadomości o klonowaniu, czyli o możliwości powielania życia. Sukcesem okazała się sklonowana owca Dolly. Sukcesem miałoby być, oczywiście, sklonowanie człowieka. Na szczęście podniosły się głosy protestu czy nawet formalnie podjęte uchwały parlamentów wielu krajów, które wyraźnie zakazują jakiegokolwiek eksperymentu w dziedzinie "powielania" człowieka. Klonowanie człowieka, to nic innego jak powielanie tego samego osobnika, tak jakby człowiek stanowił materiał do powielania. Jest to niezgodne z naturą człowieka ani z zamysłem Stwórcy.

Naruszanie tożsamości

Dobrze się więc stało, że ludzie mądrzy i odpowiedzialni za świat, za człowieka i jego godność, zdecydowanie przeciwstawili się takim eksperymentom, jak zresztą wszystkim eksperymentom, które godzą w tajemnicę życia. Owszem, życie poznajemy i coraz głębiej chcemy je poznawać, ale nie tak, żeby eksperymentować w przekształcaniu życia, z którego mogą powstać komplikacje nie do odrobienia dla całej natury ludzkiej.

Człowiek jest w swoim istnieniu jednostką autonomiczną, jest sam dla siebie kimś niepowtarzalnym, a więc nie można naruszać jego tożsamości. Nie można też uderzać w mechanizm sterujący różnorodnością form, czyli sposobów naszej egzystencji. Klonowanie natomiast zmierza ku uproszczeniu egzystencji człowieka w tym kierunku, że byłoby kilka egzemplarzy tego samego osobnika.

Psalm 8

Pytajmy zatem za Biblią: Kim jest człowiek, że o nim pamiętasz? - modli się psalmista do Boga - niewiele mniejszym uczyniłeś go od aniołów. I nieco dalej: Obdarzyłeś go władzą nad dziełami rąk Twoich. Fragment ten pochodzi z Psalmu 8. Warto sięgnąć do Biblii i odczytać go w całości jako modlitwę, w której człowiek pyta Boga o siebie, ale o wiele więcej dziękuje Panu Bogu za to, że uczynionym jest niewiele tylko mniejszym od aniołów. Sięga więc bardzo wysoko w struktury bytu i w tajemnicę wszechświata.

Z rąk Stwórcy człowiek wyszedł jako jednostka, nie jako wielość ludzi. Każdy z osobna człowiek, owszem, przynależy do gatunku, ale jest jednostką w sobie zamkniętą, jedyną i niepowtarzalną. Nic dziwnego, skoro również wśród zwierząt są różne typy zachowań, a mówi się nawet o charakterach psów i innych zwierząt. Człowiek, o ile byłby pokrewny w tej dziedzinie ze światem zwierzęcym, to jedynie w zakresie samej tajemnicy życia biologicznego. Natomiast jest w człowieku jeszcze jeden element nowy. Jest to Duch, który pochodzi od Stwórcy.

Będąc pyłkiem w kosmosie...

Kiedy już uczynił Bóg człowieka z mułu ziemi, czyli z prochu ziemi, tchnął w oblicze jego tchnienie życia - ruach. Duch, który od Stwórcy pochodzi, stał się dla człowieka tym, co decyduje o jego wyższości nad całym stworzeniem. Będąc pyłkiem w kosmosie - tak mówił o człowieku Pascal - wie, że kosmos go przewyższa wielkością i strukturą, ale jednocześnie wie także o tym, iż jest ponad tym kosmosem. To jest piękne i wielkie w człowieku. To właśnie duch, jakiego tchnął w nas Stwórca, decyduje o takich niewyobrażalnych możliwościach człowieka. Właśnie w tym, co w człowieku jest wielkie - że góruje nad światem i stworzeniem - tkwi tajemnica niepowtarzalności człowieka. Każdy bowiem z nas ma swój własny kod genetyczny, ale ma także swój własny kod duchowy. Duch jest jeden. Duch, czyli życie, które pochodzi od Stwórcy, jest czymś jednym, ale jest tak zróżnicowany, jak życie biologiczne.

 

 
1 2  następna
Zobacz także
ks. Tadeusz Stanisławski
Ktos zadał mi pytanie, na które nie potrafiłem odpowiedzieć: jak jest z ekskomuniką, która została rzucona na tych, którzy uwięzili Prymasa Tysiąclecia? Czy została zdjęta?
 
ks. Tadeusz Stanisławski
Jedni twierdzą, że tego rodzaju słowa są niejako konieczne dla rozładowania negatywnych emocji. Inni uważają je za naturalny składnik ludzkiej mowy, i w związku z tym usprawiedliwiają ich stosowanie również wówczas, gdy nie przemawia za tym stan nerwowości, gniewu czy złości. Po co te wulgaryzmy?
 
o. Mirosław Pilśniak OP
Romano Guardini pisze, że człowiek staje się chrześcijaninem wtedy, gdy osobiście spotyka Chrystusa. Nie wtedy, gdy poznaje Jego naukę i Jego uczniów, ale właśnie wtedy, gdy spotyka Go osobiście. Problem w tym, że Pan Jezus urodził się jakieś dwa tysiące lat temu. Żyło wówczas wielu ludzi, którzy osobiście Go znali, czasy te jednak dawno minęły...
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama