logo
Sobota, 18 listopada 2017 r.
imieniny:
Klaudyny, Romana, Tomasza, Karoliny – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Przemysław Radzyński
Nowe działania - ten sam Duch
eSPe
 
fot. Akbaranifsolo, Mountain | Pixabay (cc)


Wszyscy dobrze pamiętamy historię opisaną przez św. Jana o spotkaniu Jezusa z Samarytanką przy studni w Sychar. Zmęczony drogą Jezus siedzi przy studni, a gdy kobieta przychodzi zaczerpnąć wody, prosi ją by ugasiła Jego pragnienie: „Daj Mi pić!”. Szybko jednak ze spragnionego wędrowca staje się Tym, który jako jedyny może ugasić pragnienia serca samarytańskiej kobiety; Tym, który rozdziela niewyczerpany dar Życia. „O, gdybyś znała dar Boży i [wiedziała], kim jest Ten, kto ci mówi: «Daj Mi się napić» – prosiłabyś Go wówczas, a dałby ci wody żywej. (…) Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu” (J 4, 7. 10. 13-14).

Zaspokoić pragnienie życia pełnią



 
Woda żywa, to woda, która daje życie, a studnia jest jej źródłem. Z niej można czerpać to, co niezbędne do życia. Bez studni nie mamy do tego dostępu. Obraz ten wykorzystany został między innymi przez dokument końcowy kongresu poświęconego powołaniom do Kapłaństwa i Życia Konsekrowanego w Europie In Verbo tuo (Nowe powołania dla nowej Europy), ukazując w ikonie spotkania przy studni w Sychar symbol sytuacji życiowej młodych ludzi poszukujących sensu życia. Studnia jest dla nich przestrzenią, w której próbują zrozumieć samych siebie, odkryć i nazwać swoją tożsamość, odnaleźć odpowiedzi na rodzące się w nich pytania i rozwiązać problemy z jakimi przychodzi się im borykać. Studnia jest więc symbolem tego, co trwałe i niezmienne, a co stanowi jednocześnie źródło inspiracji dla człowieka, co pozwala mu zaspokoić pragnienie życia pełnią.
 
W tym szczególnym, jubileuszowym dla rodziny pijarskiej roku, siadam przy „duchowej studni” jaką jest charyzmat kalasantyński, by z niego czerpać inspirację do bycia pijarką w dzisiejszych czasach; by odkrywając czym żył ten, który jako pierwszy przeszedł drogę świętości w Szkołach Pobożnych, odczytać co określa moją pijarską tożsamość tu i teraz.
 
Na tej drodze drogowskazem jest dla mnie przede wszystkim życie św. Pauli Montal, Założycielki naszego Zgromadzenia. Wytyczona przez nią droga ku Bogu jest bowiem wciąż aktualna i piękna. Ona jako pierwsza spośród nas poszła za Jezusem po śladach św. Józefa Kalasancjusza, choć poznała go, gdy była już w połowie drogi…
 
Przyszła na świat około 250 lat po Kalasancjuszu. Nie znała ani jego samego, ani jego dzieła. Jednak tak jak on, nie raz dostrzegała w otaczającym ją świecie wszechobecną dyskryminację. Kalasancjusz widział niesprawiedliwość, która w nowożytnym społeczeństwie dotykała przede wszystkim ubogie dzieci. Pragnął zmiany tych warunków. Zrozumiał, że poprzez formację chłopców – wszechstronną oraz integralną i opartą na zasadach ewangelicznych, najskuteczniej można osiągnąć przemianę całego społeczeństwa. W takim wychowaniu widział też najlepszy sposób służenia zarówno ludziom, jak i samemu Bogu. Paula nie tylko obserwowała, ale też doświadczała osobiście ograniczeń, jakie w XIX w. spotykały kobiety. Szybko też odkryła, że sposobem na poprawę losu kobiet, na ich docenienie i podniesienie ich wartości jest edukacja.
 
Kalasancjusz, idąc za natchnieniem Ducha Świętego, otworzył w Rzymie pierwszą w historii szkołę powszechną, a więc dostępną dla wszystkich, integralną, czyli łączącą wszystkie dziedziny rozwoju młodego człowieka i chrześcijańską, ponieważ opartą na wartościach zawartych w Ewangelii. Szkoła ta jednak obejmowała swym zasięgiem wyłącznie chłopców. Jednak dwa i pół wieku później Paula Montal dobrodziejstwami takiego samego dzieła objęła dziewczęta, przeświadczona, że uratuje społeczeństwo ratując rodziny, a rodzinę – nauczając przyszłe żony i matki konkretnych umiejętności i „wychowując je w świętej bojaźni Bożej”. Dopiero po otwarciu swej drugiej szkoły poznała dzieło Kalasancjusza oraz Zakon Szkół Pobożnych i odkryła, że także jej pragnieniem jest bycie „prawdziwą pijarką”. Wówczas duchowe drogi tej pary świętych zeszły się.
 
Kalasancjusz dla podtrzymania działalności swoich szkół stworzył Zakon. Podobne pragnienie przyświecało też Pauli Montal. Właśnie wtedy, gdy poszukiwała odpowiedzi, jaki charakter ma przyjąć styl życia jej oraz towarzyszących jej nauczycielek i uczennic, poznała duchowych synów św. Józefa Kalasancjusza. Zobaczyła, jak wiele mają wspólnego, zarówno pod względem funkcjonowania szkół łączących konkretną wiedzę i umiejętności z wychowaniem w duchu Ewangelii, jak i w kwestiach dotyczących życia, czy nawet duchowości skoncentrowanej na Eucharystii, Krzyżu Jezusa i osobie Maryi. W ten właśnie sposób w 1847 r., 230 lat po Zakonie Pijarów powstało Zgromadzenie Sióstr Pijarek, żyjących według Konstytucji i Reguł opartych na Konstytucjach napisanych przez św. Józefa Kalasancjusza.
 
Dziś, tak jak Samarytanka w Sychar, siadam przy studni pijarskiego charyzmatu, by odpocząć i nabrać sił, by zaczerpnąć kolejny raz żywej wody ze źródeł pijarskiej tożsamości. Szukam tego, co stanowi jej ducha. Tym, co odkrywam jako pierwsze jest radykalizm. I Kalasancjusz i Paula zostawili wszystko dla Boga. Do dziś przy wejściu do kaplicy w mojej wspólnocie znajduje się sentencja św. Józefa Kalasancjusza: „Niczego nie dałaś Bogu, jeśli nie dałaś Mu całego swego serca”. Wszystko dla Boga! Tylko wtedy to, co następuje po tej decyzji ma sens i przynosi owoc.
 
Odkrywam też idący za radykalizmem profetyzm i związaną z nim odwagę. Dzieło Kalasancjusza – szkoła powszechna, otwarta dla każdego była czymś niesłychanym i ponadczasowym. Kalasancjusz przełamał schematy i konwenanse. Swoje czasy wyprzedziła też Paula Montal, dowartościowując pozycję kobiety w społeczeństwie i podnosząc poziom edukacji dziewcząt do standardów wytyczonych dla chłopców. Można powiedzieć, że w praktyce, przynajmniej w przestrzeni szkolnej, zastosowała przed czasem zasadę równouprawnienia.
 
Na drogi te wprowadził ich Duch Święty. Dlatego podziwiam ich dyspozycyjność wobec Jego prowadzenia i uległość Jego głosowi. Podziwiam ufność, jaką oboje złożyli w Bogu. Pozwolili się prowadzić po ścieżkach przez nikogo wcześniej nie uczęszczanych i odkryli Bożą obecność wśród najmniejszych, najsłabszych, zapomnianych – w miejscach, w których nikt, a przynajmniej niewielu spodziewało się Boga odnaleźć.

Szalona miłość do Boga
 
Podziwiam ich szaloną miłość do Boga i to, że On w ich życiu był rzeczywiście „jedynie konieczny”. Mimo aktywnego życia i wielu działań duszpasterskich to czas oddany Bogu na modlitwie był czasem najważniejszym, budującym gotowość do działania i jego duchową owocność. Dzięki temu wszystko, co robili – praca, odpoczynek, relacje we wspólnocie i poza nią – wszystko stawało się sposobem oddawania chwały Bogu i przynosiło pożytek bliźniemu, a przez to było drogą osobistego uświęcenia.
 
Czasy, w jakich żyjemy obecnie bardzo różnią się od okoliczności, w jakich żyli św. Józef Kalasancjusz i św. Paula Montal. Mimo to, głęboko wierzę, że pijarska misja w tych nowych warunkach jest nadal potrzebna. Wartość wychowania w duchu Ewangelii jest niepodważalna, a łączenie go z rzetelną wiedzą o świecie jest niezbędne w każdym społeczeństwie. Trzeba jednak, byśmy co jakiś czas przychodzili do źródeł naszego charyzmatu, by czerpać „żywą wodę”, by odnawiać zapał do działania, zachwyt, pasję. Nowe czasy i warunki wymagają nowych działań, ale wypełnionych tym samym duchem. Tylko wtedy nasz pijarski styl życia będzie dla nas i dla innych „źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu”.
 
Przemysław Radzyński
eSPe126 
 
Zobacz także
Justyna Kostecka, Andrzej Grudzień
"Czy zawsze kiedy mowa jest o kobiecie trzeba mówić o mężczyźnie? Czy nikt już nie próbuje być oryginalny? Wciąż tylko te porównania". - Wielu mogłoby tak powiedzieć. Ten artykuł nie chce nikogo i niczego porównywać. Zawiera tylko kilka słów o tym, jakie cechy czynią mężczyznę naprawdę wartościowym w oczach kobiety.
 
Enrico Marinelli
5 maja 1985 roku spotkałem po raz pierwszy Papieża, który w widoczny sposób potrafił czytać w duszy ludzi, również mojej i zgodnie ze zwyczajem pozdrowił mnie bardzo serdecznie, pobłogosławił mnie i dodał na koniec: "zobaczy Pan, że wszystko będzie dobrze..."
 
o. Jerzy Zieliński OCD
Odnaleźć to najwłaściwsze miejsce w życiu, zapuścić korzenie w dobrej ziemi i mądrze wzrastać, to sztuka nad sztukami. Jej realizacja nikomu nie przychodzi łatwo. Życie jest po części tajemnicą Bożego planu dla moich ziemskich dni, a po części tajemnicą moich wyborów, które mają służyć odkrywaniu tej Bożej tajemnicy. Z życiem jest problem, bo rodząc się nie otrzymuję od Boga listu zawierającego instrukcje, kiedy i co wybrać...
 
 

NASZ SKLEP

___________________
 
 reklama