logo
Środa, 20 czerwca 2018 r.
imieniny:
Bogny, Rafaeli, Rafała, Benigny, Florentyny, Sylweriusza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Jacek Stojanowski
O spowiedzi powszechnej
materiał własny
 


 Za nami radość Zmartwychwstania, poprzedzający ją Wielki Post, rekolekcje. I długie kolejki do spowiedzi. Niektórzy do konfesjonału idą z wielką chęcią oczyszczenia. Niektórzy mówią "Ostatecznie Wielkanoc, więc wypada pójść." I z ciężkim sercem ustawiają się w sporym ogonku. A u jeszcze innych rodzi się sprzeciw. Owocem takiego sprzeciwu była prawdopodobnie rozmowa, której byłem niedawno świadkiem:
 
- Ja preferuję spowiedź powszechną.
- Jasne ja też. Wiesz co, ostatnio koleżanka opowiadała mi, że była do spowiedzi przed ślubem. No i mówi w tym konfesjonale, no wiesz, to co się zawsze mówi w takiej spowiedzi. Że mieszkali razem. Że współżyli przed ślubem. No a ten ksiądz zapytał się czy tego żałuje. To ona mu odpowiedziała szczerze i odważnie, że nie. (I dalej wyczułem ton pełen oburzenia): I wiesz co on jej powiedział? Że żal za grzechy jest warunkiem rozgrzeszenia! Daj spokój! Wyobrażasz sobie!? To co, w ogóle do spowiedzi nie chodzić? Czy nie mówić księdzu prawdy?
 
W tej wypowiedzi przede wszystkim widać jak traktowany jest sakrament spowiedzi. Jak towar, usługa, którą oferuje firma o nazwie Kościół katolicki. Fakt, zwłaszcza w Wielkim Tygodniu stoimy w kolejce do kratek konfesjonału, ale na tym analogie z handlem powinny się kończyć.
 
Autorka zacytowanej wypowiedzi, zapewne myśląca o sobie, że jest katoliczką, ale światłą i bardziej otwartą (w przeciwieństwie do ciemnogrodu) daje przykład ciasnoty własnych poglądów. Co znaczy bowiem wypowiedź: "No i mówi w tym konfesjonale, no wiesz, to co się zawsze mówi w takiej spowiedzi. Że mieszkali razem. Że współżyli przed ślubem." Co to znaczy "mówi się ZAWSZE"? Skąd w ogóle takie informacje? Skąd znajomość sekretów duszy wszystkich katolików? Bo ja nikomu do łóżka nie zaglądam więc nie miałbym odwagi wygłosić sądu "wszyscy współżyją przed ślubem". A jeżeli chodzi o wspólne mieszkanie to znam wiele par, które wprowadziły się do wspólnego "M" dopiero po wypowiedzeniu sakramentalnego "tak".
 
Bohaterka z opowieści, która i mieszkała, i współżyła przed ślubem, przyznała się do tego spowiednikowi (w opinii pani, która opowiadała historię był to czyn zasługujący na co najmniej odznaczenie państwowe). A ten bezczelny typ nie zrobił tego co powinien. Bo przecież powinien albo udać, że nie słyszy (ksiądz taktowny), albo przytoczyć jakiś sprośny żart (ksiądz luzak), albo powiedzieć "Ważne, że się kochacie" (ksiądz, a jednak ludzki człowiek). W najgorszym przypadku, tuż przed rozgrzeszeniem, mógłby wyrzucić z siebie parę zdań zrzędzenia o tym co Kościół ma do powiedzenia w kwestii bliższych kontaktów damsko - męskich (ksiądz służbista - ma swoje przepisy i ma obowiązek o nich powiedzieć). No ale żeby robić problemy, mówić że nie spełnia się warunków do rozgrzeszenia?!
 
Bardzo charakterystyczne są też w przytoczonej wypowiedzi dwa ostatnie pytania: "To co, w ogóle do spowiedzi nie chodzić? Czy nie mówić księdzu prawdy?" To są dwa pomysły na księdza, który robi jakiekolwiek problemy w czasie spowiedzi. Niestety, widać tu zupełne skupienie na własnej osobie. Nie ma w ogóle myśli w stylu: "A może zastanowić się nad swoim postępowaniem? A może rzeczywiście coś jest nie tak?" Tu jest z góry przyjęte założenie "Ja jestem w porządku. To ten ksiądz jakiś dziwmy. To w samej spowiedzi jest coś nie tak. Lepiej zmienić księdza, lepiej nie powiedzieć wszystkiego. A w ogóle to nie wystarczy spowiedź powszechna?”
 
Spowiedź to uznanie własnej słabości, własnej ułomności, własnego grzechu. To spojrzenie w głąb swojego serca, co jest zadaniem bardzo trudnym. I wydaje się, że zadaniem niemożliwym do wykonania w ramach spowiedzi powszechnej. Dlatego ja preferuję spowiedź indywidualną.
 
Jacek Stojanowski
 
Zobacz także
Elżbieta Gołąb
Pan Bóg nie jest matematykiem, ani też drobiazgowym i pełnym skrupułów moralistą. Jeżeli spowiadamy się szczerze i nie mamy zamiaru niczego ukrywać, to możemy sobie powiedzieć: z pewnością nie powiedziałem wszystkiego. Dlaczego? Wyznając grzechy, dotykamy jedynie czubka góry lodowej... 

Z o. Józefem Augustynem SJ rozmawia Elżbieta Gołąb
 
Ks. Janusz Królikowski
Dwoje nieprzejednanych nieprzyjaciół naszej wyższej natury: grzech i śmierć, w ścisłym i nierozerwalnym ze sobą związku, trzyma nas w swojej władzy. Dwom wielkim pragnieniom: nieśmiertelności i prawdy przeciwstawiają się dwa wielkie fakty: nieuchronne panowanie śmierci nad wszelkim ciałem i niezachwiana supremacja grzechu nad każdą duszą...
 
Jan Bilewicz
Seksualność w dużym stopniu kształtuje życiowe losy człowieka. Każdego z nas. Dla jednych jest dobroczyńcą. Łączy z drugą osobą, męża i żonę więzią niezwykle mocną. Przez akt małżeński dwoje ludzi może prawdziwie, autentycznie oddać się sobie, wyrażając w ten sposób największe zaufanie i miłość. Kiedy rzeczywiście to czyni, staje się nie tylko aktem fizycznym, ale głębokim duchowym przeżyciem, z którego płynie radość i szczęście, ponieważ człowiek głęboko w sercu pragnie takiego oddania się drugiej osobie i życia z nią w głębokim związku.
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama