logo
Piątek, 15 grudnia 2017 r.
imieniny:
Celiny, Ireneusza, Ninony, Niny, Waleriana – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Wojciech Bochenek SCJ
W objęciu Miłości Miłosiernej
wstań
 
fot. Egfriday Africa | Pixabay (cc)


O pracy misyjnej i prowadzonych dziełach miłosierdzia w diecezji De Aar (Republika Południowej Afryki) z ks. bp. Adamem Musiałkiem, sercaninem, rozmawia kl. Wojciech Bochenek SCJ

Księże Biskupie, czy Afryka potrzebuje jeszcze misjonarzy?
 
Bardzo. Lokalne powołania wciąż się nie ugruntowały. Ponadto jest to jeszcze młody Kościół, który potrzebuje pomocy z zewnątrz. Do całkowitej formacji potrzeba przykładu ze starszych Kościołów. Ktoś może powiedzieć, że nie ma zbyt wielu powołań misyjnych, ale wydaje mi się, że jest to owocem tego, że bardzo mało ludzi wyjeżdża na misje. Powołania misyjne są, ale młodzi ludzie widząc, że trudno tam wyjechać, zniechęcają się.
 
Co jest najtrudniejsze w pracy misyjnej?
 
Nie jest problemem to, czy ludzie wierzą w Chrystusa, czy nie wierzą. W pracy duszpasterskiej najtrudniej jest wzbudzić wiarę, która będzie przekładała się na codzienne życie, która nie będzie tylko wyznawana, ale i praktykowana. Siostra siostrę zabije kamieniem, gdy ta jej nie ustąpi, by poszła po wodę do studni. W mojej diecezji nienawiści jest bardzo dużo, pijaństwo, zaniedbywanie dzieci, kradzieże i zabójstwa są często spotykane. Wielu z tych ludzi jest chrześcijanami, ale nie widać tego w praktyce.
 
Jakie dzieła miłosierdzia Ksiądz Biskup prowadzi w swojej diecezji?
 
W mojej diecezji stoi centrum miłosierdzia Bożego, które zostało otwarte w ubiegłym roku. Odzyskałem budynki po starej szkole i wiedziałem, że coś z tym muszę zrobić. Poza przedszkolem jest tam też specjalny oddział dla dzieci z syndromem poalkoholowym. Ponadto posiadamy oddział dla umierających na czternaście łóżek, oddział dla dzieci i starszych chorych na AIDS oraz dla dzieci seksualnie wykorzystanych. Oprócz tego od niedawna organizujemy pomoc dla ludzi starszych, którzy są przez swoje rodziny wykorzystywani finansowo bądź maltretowani. Oczywiście pomagamy też w dostarczaniu żywności potrzebującym. W mojej diecezji jest ok. 70 proc. bezrobocia, więc taka pomoc jest niezbędna.
 
Czy Ksiądz Biskup w swoim życiu doświadcza miłosierdzia?
 
Jak najbardziej. Dzieje się to wtedy, kiedy staje się w kaplicy w obliczu Boga i takie dreszcze przejdą po skórze na świadomość tego, jakim jest się małym w Jego obecności. Wiele razy byłem w bardzo trudnych sytuacjach, a jednak Bóg dał mi siły i zdrowie, by pokonać przeciwności. To też objawy Bożego miłosierdzia. Podobają mi się słowa papieża Franciszka: „Jeśli nie uznamy, że jesteśmy grzesznikami, to nie ma nawrócenia. Jeśli nie ma nawrócenia, to nie ma też miłosierdzia”. Miłosierdzie Boże otrzymujemy nieustannie, jesteśmy w objęciu Miłości Miłosiernej.
 
Proszę wybaczyć pytanie, ale czy opłacało się zostać biskupem?
 
To jest pełnia kapłaństwa i nigdy nie narzekałem, cokolwiek przychodziło. Gdyby ktoś mnie zapytał, czy chcę być biskupem, to powiedziałbym, że nie, bo tak było na samym początku. Przyjęcie tego, co, jak mi powiedział nuncjusz, było wolą ojca świętego, nie nastąpiło od razu. Dopiero po konsultacji z moim ojcem duchownym zgodziłem się. Byłem zadowolony z pracy na zuluskiej parafii. Po różnych funkcjach w Zgromadzeniu w końcu byłem proboszczem na parafii i byłem z tego zadowolony. Miałem dużo pracy, ale właśnie tam liczyłem na swoją emeryturę. Niestety, stało się inaczej. Trudno było wybrać pomiędzy czterotysięczną parafią a pięciotysięczną diecezją.
 
Czy warto poświęcić swoją młodość, swoje siły, by wyjechać na misje?
 
Jak najbardziej. Misje otwierają umysł. Ja dialogu międzyreligijnego uczyłem się w seminarium, to była teoria, natomiast praktyka ukazała się dopiero na misjach. Poprzez niesamowitą ilość kultur i religii człowiek zaczyna myśleć inaczej, myśleć globalnie. Na misjach człowiek uczy się szacunku do drugiego człowieka, zrozumienia innych. To, co nas wspólnie łączy, to człowieczeństwo, które wypływa z natury Stwórcy, nie religie. Praca misyjna na samym początku jest trudna, bo trzeba wejść w środowisko, inną mentalność, a to wymaga dużo czasu. Warto być misjonarzem, ponieważ to poszerza horyzonty, aczkolwiek misjonarz jest zawsze obcokrajowcem tam i obcokrajowcem u siebie, na to trzeba być przygotowanym.

Rozmawiał kl. Wojciech Bochenek SCJ
 
Wstań 2017 
 
Zobacz także
Przemysław Radzyński
W seminarium zakonnym silny akcent kładziony jest na wychowanie do życia wspólnego, które prowadzimy później w małych wspólnotach. Życie księży diecezjalnych jest życiem bardziej indywidualnym, bez wspólnych modlitw, posiłków, tak mocnego pielęgnowania wzajemnych więzi. Życie wspólne nie jest łatwe...

O życiu i zasadach panujących w seminarium opowiada rektor Wyższego Seminarium Duchownego Zakonu Pijarów w Krakowie o. Marek Kudach SP w rozmowie z Przemysławem Radzyńskim.
 
Jan Proch
Podobno kat obozu Oświęcimia tuż przed swoją śmiercią na szubienicy wykrzyczał: Chryste wybacz! Czy dosięgnie go zbawienie? Ja twierdzę, że tak, bo dowodzi tego inna szubienica – szubienica krzyża i przykład tzw. dobrego łotra. Moim zdaniem, to jedno wyznanie winy i prośba o przebaczenie – o ile była szczera i z serca pochodziła, wystarczyła...
 
bł. Josemarla Escriva de Balaguer
Trzeba, abyśmy często rozważali, po to, by tego nie zapomieć, że Kościół jest głęboką tajemnicą, która nie może być nigdy ogarnięta na tej ziemi. Jeżeliby rozum zamierzał wytłumaczyć ją sam z siebie, widziałby jedynie zgromadzenie ludzi, którzy przestrzegają pewnych przepisów, którzy myślą w podobny sposób. Ale to nie byłby Kościół Święty...
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama