logo
Wtorek, 21 sierpnia 2018 r.
imieniny:

Franciszka, Kazimiery, Ruty, Piusa, Joanny, Baldwina – wyślij kartkę

Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Wojciech Bochenek SCJ
W objęciu Miłości Miłosiernej
wstań
 
fot. Egfriday Africa | Pixabay (cc)


O pracy misyjnej i prowadzonych dziełach miłosierdzia w diecezji De Aar (Republika Południowej Afryki) z ks. bp. Adamem Musiałkiem, sercaninem, rozmawia kl. Wojciech Bochenek SCJ

Księże Biskupie, czy Afryka potrzebuje jeszcze misjonarzy?
 
Bardzo. Lokalne powołania wciąż się nie ugruntowały. Ponadto jest to jeszcze młody Kościół, który potrzebuje pomocy z zewnątrz. Do całkowitej formacji potrzeba przykładu ze starszych Kościołów. Ktoś może powiedzieć, że nie ma zbyt wielu powołań misyjnych, ale wydaje mi się, że jest to owocem tego, że bardzo mało ludzi wyjeżdża na misje. Powołania misyjne są, ale młodzi ludzie widząc, że trudno tam wyjechać, zniechęcają się.
 
Co jest najtrudniejsze w pracy misyjnej?
 
Nie jest problemem to, czy ludzie wierzą w Chrystusa, czy nie wierzą. W pracy duszpasterskiej najtrudniej jest wzbudzić wiarę, która będzie przekładała się na codzienne życie, która nie będzie tylko wyznawana, ale i praktykowana. Siostra siostrę zabije kamieniem, gdy ta jej nie ustąpi, by poszła po wodę do studni. W mojej diecezji nienawiści jest bardzo dużo, pijaństwo, zaniedbywanie dzieci, kradzieże i zabójstwa są często spotykane. Wielu z tych ludzi jest chrześcijanami, ale nie widać tego w praktyce.
 
Jakie dzieła miłosierdzia Ksiądz Biskup prowadzi w swojej diecezji?
 
W mojej diecezji stoi centrum miłosierdzia Bożego, które zostało otwarte w ubiegłym roku. Odzyskałem budynki po starej szkole i wiedziałem, że coś z tym muszę zrobić. Poza przedszkolem jest tam też specjalny oddział dla dzieci z syndromem poalkoholowym. Ponadto posiadamy oddział dla umierających na czternaście łóżek, oddział dla dzieci i starszych chorych na AIDS oraz dla dzieci seksualnie wykorzystanych. Oprócz tego od niedawna organizujemy pomoc dla ludzi starszych, którzy są przez swoje rodziny wykorzystywani finansowo bądź maltretowani. Oczywiście pomagamy też w dostarczaniu żywności potrzebującym. W mojej diecezji jest ok. 70 proc. bezrobocia, więc taka pomoc jest niezbędna.
 
Czy Ksiądz Biskup w swoim życiu doświadcza miłosierdzia?
 
Jak najbardziej. Dzieje się to wtedy, kiedy staje się w kaplicy w obliczu Boga i takie dreszcze przejdą po skórze na świadomość tego, jakim jest się małym w Jego obecności. Wiele razy byłem w bardzo trudnych sytuacjach, a jednak Bóg dał mi siły i zdrowie, by pokonać przeciwności. To też objawy Bożego miłosierdzia. Podobają mi się słowa papieża Franciszka: „Jeśli nie uznamy, że jesteśmy grzesznikami, to nie ma nawrócenia. Jeśli nie ma nawrócenia, to nie ma też miłosierdzia”. Miłosierdzie Boże otrzymujemy nieustannie, jesteśmy w objęciu Miłości Miłosiernej.
 
Proszę wybaczyć pytanie, ale czy opłacało się zostać biskupem?
 
To jest pełnia kapłaństwa i nigdy nie narzekałem, cokolwiek przychodziło. Gdyby ktoś mnie zapytał, czy chcę być biskupem, to powiedziałbym, że nie, bo tak było na samym początku. Przyjęcie tego, co, jak mi powiedział nuncjusz, było wolą ojca świętego, nie nastąpiło od razu. Dopiero po konsultacji z moim ojcem duchownym zgodziłem się. Byłem zadowolony z pracy na zuluskiej parafii. Po różnych funkcjach w Zgromadzeniu w końcu byłem proboszczem na parafii i byłem z tego zadowolony. Miałem dużo pracy, ale właśnie tam liczyłem na swoją emeryturę. Niestety, stało się inaczej. Trudno było wybrać pomiędzy czterotysięczną parafią a pięciotysięczną diecezją.
 
Czy warto poświęcić swoją młodość, swoje siły, by wyjechać na misje?
 
Jak najbardziej. Misje otwierają umysł. Ja dialogu międzyreligijnego uczyłem się w seminarium, to była teoria, natomiast praktyka ukazała się dopiero na misjach. Poprzez niesamowitą ilość kultur i religii człowiek zaczyna myśleć inaczej, myśleć globalnie. Na misjach człowiek uczy się szacunku do drugiego człowieka, zrozumienia innych. To, co nas wspólnie łączy, to człowieczeństwo, które wypływa z natury Stwórcy, nie religie. Praca misyjna na samym początku jest trudna, bo trzeba wejść w środowisko, inną mentalność, a to wymaga dużo czasu. Warto być misjonarzem, ponieważ to poszerza horyzonty, aczkolwiek misjonarz jest zawsze obcokrajowcem tam i obcokrajowcem u siebie, na to trzeba być przygotowanym.

Rozmawiał kl. Wojciech Bochenek SCJ
 
Wstań 2017 
 
Zobacz także
Wojciech Zagrodzki CSsR
Wywiad z ks. prof. Waldemarem Chrostowskim.
Nasze trudności z wiarą w Boga biorą się w dużej mierze stąd, że usuwamy rozum z jej przestrzeni. Często żyjemy w przekonaniu o rzekomych sprzecznościach między wiarą a rozumem. Biblijni bohaterowie wiary nie znali takich dylematów, bo dla nich rozum z samej swej natury domaga się wiary, tak samo jak wiara z samej swej natury domaga się rozumu...
 
ks. Edward Staniek
Nikogo z ludzi Chrystus tak nie pochwalił jak Jana syna Elżbiety i Zachariasza. Nawet o swojej mamie nie wypowiedział publicznie tak pięknych i ciepłych słów jak o nim. Łączyło ich nie tylko pokrewieństwo, lecz i przyjaźń. Znał jej tajniki ich wspólny uczeń Jan, syn Zebedeusza, autor czwartej Ewangelii. Jan obserwując wzrost popularności Jezusa cieszy się i – jak przystało na dobrego przyjaciela – dobrowolnie ustępuje Mu miejsca. 
 
S. Agnieszka Mikołajczyk USJK, S. Małgorzata Ślęzak USJK
Tak często narzekamy na parafie, w których „nic się nie dzieje”, życie zamarło, ludzie przyzwyczajeni są do bierności. Ożywienie życia parafialnego przez wspólnoty jest dziś wyraźnym znakiem czasu, którego trudno nie dostrzec. Jeśli parafia nie staje się wspólnotą wspólnot, praktycznie zamiera...
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama