logo
Niedziela, 24 września 2017 r.
imieniny:
Dory, Gerarda, Maryny, Hermana, Pacyfika – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Jan Smolec
Wierzę w Boga Ojca – to znaczy...
Zeszyty Formacji Duchowej
 


Mam zatrzymać się przy pierwszych słowach naszego chrześcijańskiego Wyznania Wiary. Chcę dać świadectwo o moim rozumieniu tych słów, a może raczej o ich doświadczeniu, przeżywaniu i odkrywaniu wciąż na nowo – właśnie w kontekście mojej własnej codzienności. 
 
Zatrzymam się przy każdym z tych słów – i zapytam swojej pamięci i swego serca o reakcje, o uczucia i przeżycia...
 
Wierzę
 
Czyli jestem zanurzony w niezwykłej Obecności, która jest szczytem realności, źródłem wszelkiej obecności, a więc i tego, że ja jestem i ta maszyna, którą się posługuję, i lampa, która mi służy...
 
Wiara jest moim światłem i wszystko zależy od niej, wszystko we mnie pyta ją o zdanie, o zgodę, o ocenę... Wszystko we mnie szuka w niej sensu. W wieże jestem bezpieczny i najbardziej sobą, co próbowałem wyrazić przed laty w wierszu pt. "Światło":
 
Zgasiłem lampę. Nareszcie odpoczną
zatrute rzeki, spojrzenia i słowa. 
Pierzcha autobus, w którym byłem rzeczą
i ten człowiek z prawej, cuchnący gorzelnią.
 
Ciemno, więc jasno. Ból opuchłych powiek 
jak próg, za którym realność ukryta.
Niewidzialnego sięga mnie obecność,
wypuszcza soki spalona winnica. 
 
Ten blask wśród mroku znał stary patriarcha, 
gdy słuchał nocy. Gwiazd nie zdołał zniszczyć
a Sara ciągle nie była brzemienna. 
Skąd więc ten uśmiech w gasnących źrenicach... 
 
Gdy więc mówię "wierzę" – jest zawsze światło, choćby była noc (która zresztą powraca częściej i szybciej niż dozwala rytm kalendarza...). Wiarę wyznaję jak miłość. Szczerze mówiąc, nie potrafię oddzielić tych dwóch łask (i odpowiedzi na łaskę), choć znam oczywiście katechizmowe określenia i nawet wyjaśniam je – i wymagam! – na katechezie.
 
Wyznaję wiarę jak nadzieję. Wiara jest ufnością – to aktualnie moja osobista definicja wiary, ułożona nie przy biurku, ale przez doświadczenie codziennie ponawiane; zwłaszcza doświadczenie mojej słabości i wszechogarniającej tę słabość miłości miłosiernej Boga. Gdy więc mówię "Credo" – wyciągam ręce i rzucam się Panu w ramiona, i tak znajduję pokój, radość, bezpieczeństwo. Moje "Wierzę" jest odpowiedzią. Jest odpowiedzią na słowo Pana, niezawodne i pełne światła:
 
"Miej ufność w Jahwe i postępuj dobrze,
mieszkaj w kraju i żyj bezpiecznie.
Raduj się w Jahwe,
a On spełni pragnienie twego serca.
Powierz Jahwe swoją drogę
i zaufaj Mu: On sam będzie działał.
Uspokój się wobec Jahwe i Jemu zaufaj."
(Ps 37, 3-5. 7a)
 
Moje wyznanie wiary jest koniecznością, bez której nie ma życia, jest codzienną koniecznością, bez której nie mogę sobie wyobrazić codzienności. "Wierzę" – każdego poranka – naznacza i kształtuje cały dzień, przy czym nie jest to powtórka z przekonań, sprawdzian wiadomości, lecz oddania, odnowienie codzienne, wciąż to samo i zawsze nowe – zawierzenia; radosne wołanie, że nie jestem z siebie, nie jestem sam, nie jestem dla siebie.
 
Bardzo kocham każde Wyznanie Wiary. Każdego dnia, u progu każdego Różańca czy Koronki do Miłosierdzia Bożego, serdecznie wypowiadam proste, zwarte słowa Składu Apostolskiego, w którym jest zawarte to, co najbardziej konieczne – jak w dowodzie tożsamości...
 
Podziwiam liturgiczną dostojność i głębię Symbolu pierwszych Soborów Powszechnych. Z radością wydobywania rzeczy nowych i starych – powracam co jakiś czas do "Credo Pawła VI."
 
W modlitwie i duszpasterstwie czerpię z wdzięcznością z nowych tekstów, współczesnych świadectw wiary, jak chociażby z napisanego przez Heriberta Mühlena (w: "Odnowa w Duchu Świętym. Wdrożenie w podstawowe doświadczenie chrześcijańskie. Kraków 1997, s. 307-314), którego fragment cytuję:
 
"Przez swego Ducha Świętego
i przez swoje Słowo
Bóg obudził we mnie wiarę.
 
Nie potrzebuję lękliwie pytać o dowody,
bo wiara jest zaufaniem do Boga,
ufnością, co żyje w moim sercu.
 
Dlatego jestem spokojny i radosny.
Ufność w Bogu chroni mnie bowiem,
bym nie popadł w lęk,
nie dbał kurczowo o życie
nie ubezpieczał się na wszystkie strony.
 
Jestem poddany Bogu i ufam Mu;
stoję więc ponad sprawami tego świata
i mam wobec nich dystans.
Nie może mnie zniewolić 
presja rzeczy i sukcesu;
nie mogą nade mną zapanować
miary tego świata.
Bóg mnie bowiem wyzwolił.
 
W tego Boga wierzę:
w jednego, prawdziwego, osobowego Boga,
który stworzył ziemię i niebo,
którego głosi Pismo.
(...)
Dowiedziałem się, że Bóg jest miłością."
(...)
 
1 2  następna
Zobacz także
Łukasz K. Kasperek OCD
Zazwyczaj nie zwracamy uwagi na to, że Modlitwa Pańska – wraz z prośbą o dar chleba powszedniego – uświadamia nam sprawę niesłychanie istotną dla naszego życia. Jest nią zauważenie chwili obecnej. A czyni to w jednym słowie: dzisiaj. Warto zatrzymać się nad nim, zauważyć je, zanim nasza modlitwa potoczy się dalej. 
 
o. Joachim Badeni OP
Mnie osobiście Odnowa przyniosła wielkie ożywienie. Dzięki niej, mimo moich dziewięćdziesięciu jeden lat i fizycznych dolegliwości, czuję się wewnętrznie młody. To jest największy dar, jaki otrzymałem. Duch Święty jest Życiem, to On ożywia... a wszystko zaczęło się w 1975 r. Miałem wtedy sześćdziesiąt trzy lata, przebywałem w klasztorze we Wrocławiu...
 
Danuta Piekarz
Tyle razy słyszymy, że nawet nasze upadki mogą okazać się przydatne w naszym życiu duchowym... dlaczego nie mogłoby być tak również w dziejach zbawienia? Czyż Bóg nie potrafi wykorzystać wszystkiego ku dobru? Św. Paweł użyje nawet bardzo odważnego porównania: jak niegdyś, w czasach wyjścia Izraela z Egiptu, zatwardziałość faraona stała się „okazją” do ukazania Bożej mocy, tak i teraz, gdy część Żydów okazała zatwardziałość, Bóg okazuje moc, przyjmując pogan do ludu Bożego.
 
 
___________________
 
 reklama