logo
Poniedziałek, 19 lutego 2018 r.
imieniny:
Bettiny, Konrada, Mirosława, Arnolda – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Jan Smolec
Wierzę w Boga Ojca – to znaczy...
Zeszyty Formacji Duchowej
 


Mam zatrzymać się przy pierwszych słowach naszego chrześcijańskiego Wyznania Wiary. Chcę dać świadectwo o moim rozumieniu tych słów, a może raczej o ich doświadczeniu, przeżywaniu i odkrywaniu wciąż na nowo – właśnie w kontekście mojej własnej codzienności. 
 
Zatrzymam się przy każdym z tych słów – i zapytam swojej pamięci i swego serca o reakcje, o uczucia i przeżycia...
 
Wierzę
 
Czyli jestem zanurzony w niezwykłej Obecności, która jest szczytem realności, źródłem wszelkiej obecności, a więc i tego, że ja jestem i ta maszyna, którą się posługuję, i lampa, która mi służy...
 
Wiara jest moim światłem i wszystko zależy od niej, wszystko we mnie pyta ją o zdanie, o zgodę, o ocenę... Wszystko we mnie szuka w niej sensu. W wieże jestem bezpieczny i najbardziej sobą, co próbowałem wyrazić przed laty w wierszu pt. "Światło":
 
Zgasiłem lampę. Nareszcie odpoczną
zatrute rzeki, spojrzenia i słowa. 
Pierzcha autobus, w którym byłem rzeczą
i ten człowiek z prawej, cuchnący gorzelnią.
 
Ciemno, więc jasno. Ból opuchłych powiek 
jak próg, za którym realność ukryta.
Niewidzialnego sięga mnie obecność,
wypuszcza soki spalona winnica. 
 
Ten blask wśród mroku znał stary patriarcha, 
gdy słuchał nocy. Gwiazd nie zdołał zniszczyć
a Sara ciągle nie była brzemienna. 
Skąd więc ten uśmiech w gasnących źrenicach... 
 
Gdy więc mówię "wierzę" – jest zawsze światło, choćby była noc (która zresztą powraca częściej i szybciej niż dozwala rytm kalendarza...). Wiarę wyznaję jak miłość. Szczerze mówiąc, nie potrafię oddzielić tych dwóch łask (i odpowiedzi na łaskę), choć znam oczywiście katechizmowe określenia i nawet wyjaśniam je – i wymagam! – na katechezie.
 
Wyznaję wiarę jak nadzieję. Wiara jest ufnością – to aktualnie moja osobista definicja wiary, ułożona nie przy biurku, ale przez doświadczenie codziennie ponawiane; zwłaszcza doświadczenie mojej słabości i wszechogarniającej tę słabość miłości miłosiernej Boga. Gdy więc mówię "Credo" – wyciągam ręce i rzucam się Panu w ramiona, i tak znajduję pokój, radość, bezpieczeństwo. Moje "Wierzę" jest odpowiedzią. Jest odpowiedzią na słowo Pana, niezawodne i pełne światła:
 
"Miej ufność w Jahwe i postępuj dobrze,
mieszkaj w kraju i żyj bezpiecznie.
Raduj się w Jahwe,
a On spełni pragnienie twego serca.
Powierz Jahwe swoją drogę
i zaufaj Mu: On sam będzie działał.
Uspokój się wobec Jahwe i Jemu zaufaj."
(Ps 37, 3-5. 7a)
 
Moje wyznanie wiary jest koniecznością, bez której nie ma życia, jest codzienną koniecznością, bez której nie mogę sobie wyobrazić codzienności. "Wierzę" – każdego poranka – naznacza i kształtuje cały dzień, przy czym nie jest to powtórka z przekonań, sprawdzian wiadomości, lecz oddania, odnowienie codzienne, wciąż to samo i zawsze nowe – zawierzenia; radosne wołanie, że nie jestem z siebie, nie jestem sam, nie jestem dla siebie.
 
Bardzo kocham każde Wyznanie Wiary. Każdego dnia, u progu każdego Różańca czy Koronki do Miłosierdzia Bożego, serdecznie wypowiadam proste, zwarte słowa Składu Apostolskiego, w którym jest zawarte to, co najbardziej konieczne – jak w dowodzie tożsamości...
 
Podziwiam liturgiczną dostojność i głębię Symbolu pierwszych Soborów Powszechnych. Z radością wydobywania rzeczy nowych i starych – powracam co jakiś czas do "Credo Pawła VI."
 
W modlitwie i duszpasterstwie czerpię z wdzięcznością z nowych tekstów, współczesnych świadectw wiary, jak chociażby z napisanego przez Heriberta Mühlena (w: "Odnowa w Duchu Świętym. Wdrożenie w podstawowe doświadczenie chrześcijańskie. Kraków 1997, s. 307-314), którego fragment cytuję:
 
"Przez swego Ducha Świętego
i przez swoje Słowo
Bóg obudził we mnie wiarę.
 
Nie potrzebuję lękliwie pytać o dowody,
bo wiara jest zaufaniem do Boga,
ufnością, co żyje w moim sercu.
 
Dlatego jestem spokojny i radosny.
Ufność w Bogu chroni mnie bowiem,
bym nie popadł w lęk,
nie dbał kurczowo o życie
nie ubezpieczał się na wszystkie strony.
 
Jestem poddany Bogu i ufam Mu;
stoję więc ponad sprawami tego świata
i mam wobec nich dystans.
Nie może mnie zniewolić 
presja rzeczy i sukcesu;
nie mogą nade mną zapanować
miary tego świata.
Bóg mnie bowiem wyzwolił.
 
W tego Boga wierzę:
w jednego, prawdziwego, osobowego Boga,
który stworzył ziemię i niebo,
którego głosi Pismo.
(...)
Dowiedziałem się, że Bóg jest miłością."
(...)
 
1 2  następna
Zobacz także
Aneta Pisarczyk
Tak jak z biegiem lat zmienia się nasza fizyczność, tak samo zmianie podlega w nas to, co psychiczne i duchowe. Z drugiej strony jednak odpowiedzi na najważniejsze pytania pozostają wciąż nieoczywiste. Dziecko, które poznaje świat, dopiero zaczyna uczyć się Pana Boga, człowiek starszy zaś wciąż jeszcze się Go uczy. Czy starość zbliża do Boga? Czy w starości łatwiej się modlić? Czym jest zdrowa i dojrzała duchowość osób starszych? 
 
Ks. Jacek Wawrzyniak SDS
Jakim językiem mówić na ambonie? Językiem tzw. religijnym, czy językiem potocznym? Czy należy posługiwać się terminami teologicznymi, biblijnymi? Czy może stosować pojęcia z języka potocznego dla lepszego zobrazowania i zrozumienia przez słuchacza prawd wiary?...
 
Artur Sporniak
Artykuł został usunięty, ponieważ redakcja Tygodnika Powszechnego zakończyła współpracę ze wszystkimi serwisami internetowymi, także z naszym.

Zapraszamy do czytania innych ciekawych artykułów w naszej czytelni.
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama