logo
Środa, 20 czerwca 2018 r.
imieniny:
Bogny, Rafaeli, Rafała, Benigny, Florentyny, Sylweriusza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Dorota Szczerba
Wpływ Eucharystii na życie tych, którzy ją sprawują
Pastores
 


Wpływ Eucharystii na życie tych, którzy ją sprawują

List apostolski Jana Pawła II o tajemnicy i kulcie Eucharystii jest częścią rozmowy, jaką prowadzi on z biskupami i prezbiterami poprzez listy kierowane do nich na Wielki Czwartek. Odpowiedzi otrzymywane w związku z tymi listami stanowią - jak zaznaczył Papież we Wstępie (1)  - "obfity zbiór". List Dominicae Cenae poświęcony został "niektórym aspektom tajemnicy eucharystycznej i jej wpływu na życie tego, który ją sprawuje". Sformułowanie to wskazuje, że refleksja Jana Pawła II ogniskuje się na osobie sprawującego Eucharystię kapłana.
Mówi się o tym, jak na człowieka wpływają: świat, konsumpcyjny model życia, zewnętrzne warunki, własny temperament, choroby, używki, media, a nawet pogoda. Ale zastanawiać się nad tym, jak "wpływa" na księdza Eucharystia? Takie postawienie sprawy wydaje się prowokacyjne. Prowokacja ta pomaga ujrzeć paradoks: "Eucharystia jest główną i centralną racją bytu sakramentu kapłaństwa" (2). "Jesteśmy - pisze Papież - w sposób szczególny i wyjątkowy związani z Eucharystią. Jesteśmy niejako «z Niej» i «dla Niej»" (2).

Z jednej strony życie zwykłego człowieka, mężczyzny, z całą jego kruchością, z jego potrzebami, pragnieniami, z tym, co w jego życiu piękne, i tym, co jest w nim pustką - z drugiej strony liturgia, powtarzanie dzień w dzień słów z Wieczernika, odrobina chleba i wina, kruchość opłatka, zależnego od ludzkich rąk... Życie poświęcone sprawowaniu tajemnicy. Życie tajemnicą. Życie oddane tej odrobinie chleba, zadatkowi wieczności. Powołanie, by sprawować misterium, i czynić tak dzień po dniu "na Jego pamiątkę". Wszyscy ludzie stykają się z tajemnicą, choćby tak podstawową jak śmierć, lecz w przypadku księdza tajemnica stanowi osnowę jego codzienności. Oznacza zgodę na to, że w centrum jego życia będzie żył i działał Ktoś Inny.

Współczesna kultura wywyższa psychiczną niezależność, odrzucanie wpływów innych. Podpowiada, by samemu być dla siebie miarą, wyrocznią, słuchać wyłącznie siebie. Życie kapłańskie z definicji jest podporządkowane Eucharystii, służy jej. "Kapłan - zaznacza Papież - sprawuje Najświętszą Ofiarę in persona Christi - to znaczy więcej niż «w imieniu» czy «w zastępstwie» Chrystusa. In persona to znaczy: w swoistym sakramentalnym utożsamieniu się z Prawdziwym i Wiecznym Kapłanem, który sam tylko Jeden jest prawdziwym i prawowitym Podmiotem i Sprawcą tej swojej Ofiary - i przez nikogo właściwie nie może być w jej spełnianiu wyręczony" (8). Kapłaństwo zakłada mistykę, gdyż "sakramentalne utożsamienie" zakłada utożsamienie życiowe - więź nazywaną w języku duchowości zjednoczeniem. Wówczas tajemnica ta ma szansę być rzeczywiście przeżyta. Ksiądz przez całe życie może się dziwić temu, jak głęboki jest wpływ Eucharystii na jego egzystencję. Ponieważ Ten, który wpływa, jest samą miłością i samą wolnością, nie ma w tym przypadku mowy o zniewoleniu. Jest mowa o darze. Eucharystia jest bowiem największym darem w porządku łaski i sakramentu (por. 12), "niezgłębionym i niezasłużonym" (5). Pozostaje on w pewnym sensie bezbronny, dlatego też "najgłębiej zobowiązuje" (12). "Musimy pozostać aż do najdrobniejszych szczegółów wierni temu, co ona [Eucharystia] w sobie wyraża i czego od nas wymaga" (12).
List Papieża jest gorącym wezwaniem do wierności ofiarowanemu darowi, jest wezwaniem do takiej czci wobec Eucharystii, aby "stała się [ona] źródłem życia i światłem sumień" (13). W sposób szczególny jest też wezwaniem do adoracji Najświętszego Sakramentu.


Dwie tajemnice: Eucharystii i Kościoła

Dominicae Cenae ma trzy rozdziały: pierwszy mówi o tajemnicy eucharystycznej w życiu Kościoła i kapłana; drugi - o świętości Eucharystii i Ofiary; trzeci o dwóch stołach: słowa i chleba. Papież wykłada naukę o Eucharystii tak, by jej rozumienie było jak najbardziej gruntowne i wszechstronne. Dlatego zgłębia różne jej aspekty i ukazuje ją dynamicznie, poprzez związek z innymi przejawami życia Kościoła.
Analizując związek tajemnicy Eucharystii i tajemnicy Kościoła, Papież pisze o sakramentalnej Komunii z Synem, do której po raz pierwszy zostali zaproszeni w Wieczerniku Apostołowie. Komunia ta stanowi zadatek życia wiecznego, wiekuistej Paschy. Zarazem to bardzo ludzkie spotkanie z Bogiem-Człowiekiem stanowi istotę kultu eucharystycznego. Ofiara w Komunii staje się ucztą. Jednak Kościół urzeczywistnia się nie przez braterskie przeżycie uczty, lecz dlatego, że sprawuje Ofiarę krzyża.

Ojciec Święty zachęca, by kult tajemnicy eucharystycznej, który "przenika przede wszystkim sprawowanie liturgii", wypełniał "wnętrza świątyń również poza godzinami Mszy świętych" (3). Wymienia różne formy pobożności eucharystycznej: nawiedzenia Najświętszego Sakramentu, wystawienia, adoracje, godziny święte, czterdziestogodzinne nabożeństwa, błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem, procesje teoforyczne, kongresy eucharystyczne. W sposób szczególny przypomina uroczystość Bożego Ciała, wprowadzoną przez papieża Urbana IV.
Jan Paweł II w prostych słowach pisze o adoracji i o tym, jak bardzo Kościół i świat jej potrzebują. Nie wstydzi się posługiwać językiem, jakim katechizuje się dzieci przystępujące do pierwszej Komunii świętej: "Jezus oczekuje nas w tym sakramencie miłości. Nie żałujmy naszego czasu na spotkanie z Nim" (3).

Sami księża w szczególny sposób potrzebują adoracji. Duchowni są stale na widoku, wtedy gdy sprawują Mszę świętą czy nabożeństwo, głoszą homilię, katechizują. Część z nich może radzić sobie lepiej, część gorzej ze stałym wystawieniem na spojrzenia i ocenę ze strony ludzi. Adoracja pozwala księdzu odnajdywać bliskość Eucharystii, więź z Nią, w byciu sam na sam. By powstała bliskość i więź z Eucharystią, nie wystarczy samo jej celebrowanie. Trzeba przebywania, trwania, wsłuchiwania się. Dzięki adoracji można być blisko Eucharystii, oczekiwać na nią, kontemplować ją, zamieszkiwać w niej - bez spojrzeń i ocen wiernych, być "prywatnie", jak przyjaciel. Sama modlitwa wewnętrzna, rozmyślanie, odmawianie brewiarza nie stworzą tej szczególnej więzi z Ciałem Chrystusa, tej zażyłości, jaką daje dłuższe trwanie na adoracji w ciszy.

Z kolei dla wiernych obecność księdza na adoracji w ciszy, obecność dłuższa niż tylko moment wystawienia czy nabożeństwo, stanowi bardzo wymowne świadectwo. Ksiądz powinien być pierwszym adorującym, tym, który jest najsilniej związany ze Świętymi Postaciami. Gdy analizuje się współczesne nawrócenia, widać, że wyjątkowo często mają one związek z Eucharystią. Nieraz ksiądz niewiele może zdziałać słowami, a więcej trwając blisko Eucharystii, bo ona sama przyciąga i działa.
Młodzi księża czasem marzą o otwartym, rozmodlonym kościele, w którym wierni przebywają co dzień. Najlepszą rzeczą, jaką sami mogą zrobić, jest związanie się zawczasu z Eucharystią tam, gdzie są. Gdy będą mieli większy wpływ na życie swojej parafialnej wspólnoty, będą mogli całej parafii ofiarować to, co się w nich wcześniej zrodziło. By wejść głęboko w adorację, trzeba lat. Żarliwość nie rodzi się jednego dnia. Można głęboko adorować w pustym kościele, po Mszach świętych, na które przychodzi tylko pięć starszych osób. Ten ascetyczny wysiłek wydaje później owoc.

Papież stawia przed biskupami i prezbiterami wielkie wymagania, ale wskazuje im źródło, które wciąż bije: dzięki Eucharystii, z niej i w niej rodzi się miłość. Eucharystia nie tylko pozwala poznać miłość teoretycznie, ale wlewa ją jako cnotę teologalną. Jan Paweł II nazywa to "wlewanie" otwieraniem się w człowieku nowego wymiaru. W Eucharystii poznajemy, "jaką wartość w oczach Bożych ma każdy człowiek, nasz brat i siostra, skoro każdemu w taki sam sposób Chrystus daje siebie" (6). Dostrzeżenie, że Bóg ofiarowuje się każdemu człowiekowi, pozwala coraz mocniej rozumieć godność każdej osoby. Zaś poznanie godności każdej osoby, niezgłębionej tajemnicy, jaką nosi w sobie każdy człowiek, nawet najmniejszy i najsłabszy, stanowi ogromną pomoc w ewangelizacji. Gdy samemu jest się wewnętrznie przekonanym, że ten, kto przed nami stoi, jest rzeczywiście - jak to określa Jean Vanier - "historią świętą", łatwiej zwiastować mu Dobrą Nowinę. Z kolei gdy ludzie "ewangelizowani" nie czują tego podstawowego szacunku, trudno im przyjmować słowa Ewangelii. "Uczymy się z szacunkiem odkrywać prawdę o człowieku wewnętrznym, bo przecież - tłumaczy Papież - właśnie to wnętrze staje się sakramentalnym mieszkaniem Boga w Eucharystii" (6).

Jan Paweł II rozważa także, jak ściśle Eucharystia jest związana z życiem - jako pokarm i napój. Ten rodzaj obcowania z Bogiem wypełnia pustkę duszy, zapewnia jej życie. W Eucharystii stajemy się uczestnikami Ciała i Krwi Chrystusa. Bóg dosięga człowieka przez wydarzenia, przez łaskę wewnętrzną, ale z jeszcze "większą mocą i pełnią działa w nim poprzez sakramenty" (7). Ojciec Święty omawia pokrótce związek Eucharystii z innymi sakramentami, szczególnie z sakramentem pokuty i pojednania, wskazując na ich wzajemne oddziaływanie. Nie tylko pokuta stanowi warunek pełnego uczestnictwa w Eucharystii i przygotowuje do niego. Również Eucharystia prowadzi do sakramentu pokuty. Uświadomienie sobie, Kogo przyjmujemy w Komunii świętej, rodzi poczucie niegodności, żal za nawet najmniejsze grzechy i pragnienie oczyszczenia.


Ofiarniczy charakter Eucharystii

Drugi rozdział listu ukazuje świętość Eucharystii polegającą na tym, że Chrystus jest w niej stale obecny, sam w niej działa. Nie jest ona ludzką "sakralizacją", ludzkim dodatkiem do działania Chrystusa. Sercem każdej Mszy jest sakramentalne celebrowanie męki i zmartwychwstania samego Chrystusa; akt ofiarny, który prowadzi ludzi do Boga.
Eucharystia jest Ofiarą, Obecnością i Ucztą. Różne wieki akcentowały różne jej aspekty. Papież bardzo dobitnie podkreśla ofiarniczy charakter Eucharystii.
Współcześnie wiele kłopotów sprawia rozumienie samego pojęcia ofiary, z co najmniej z dwóch powodów. Pojęcia obecności i uczty należą do uniwersalnego języka związanego z ludzką wspólnotą miłości i jako takie nie nastręczają kłopotów w rozumieniu; nawet ludzie niereligijni są na taki wymiar otwarci. Natomiast pojęcie ofiary jest ściśle związane z myśleniem religijnym i z tego powodu dzisiejszemu zlaicyzowanemu człowiekowi sprawia pewien kłopot. Trudno mu rozumieć konieczność ofiary. Do tego aspektu desakralizacji dochodzi jeszcze psychologizowanie, które w dużym stopniu rzutuje na współczesną kulturę. Przy takim podejściu niechęć budzi czyjeś poświęcenie, gdyż rodzi poczucie winy.

W związku z tego rodzaju trendami w kulturze również niektórzy teologowie zastanawiają się, czy pojęcia ofiary nie można zastąpić - znacznie lepiej przez ludzi przyjmowanym - pojęciem daru. Czy jednak są to pojęcia jednoznaczne?
Nie są one w żadnym razie przeciwstawne, lecz występuje między nimi zasadnicza różnica stopnia. Ofiara jest bezgranicznym darem - posuniętym do tego, że jakieś istotne dobro ofiarowującego zostaje naruszone. Wyraża to symbol spalenia, ofiara przestaje istnieć, oddaje się "do końca".
Jedyność ofiary Chrystusa zawiera się w Jego nieskończonej miłości, w tym, że "do końca nas umiłował", tak jak żaden człowiek by nie mógł. On rzeczywiście, miłością pochodzącą od Ojca, ukochał swoich oprawców, ukochał tłum, który krzyczał: "Ukrzyżuj", ukochał Apostołów, którzy uciekli. Wyraził tę miłość, umywając im podczas Ostatniej Wieczerzy nogi. Ponieważ był Bogiem, w Jego sercu obecni byli wszyscy ludzie, wszystkie ich grzechy, wszystkie zniewagi. Ten ogrom nieprawości, oddzielający Go od Ojca, powalił Go na ziemię w agonii. Mówienie tylko o uśmierzeniu tą ofiarą gniewu Ojca nie oddaje całej głębi misterium, a przede wszystkim fałszuje obraz Ojca. Ojciec również ofiaruje - Syna ludziom. Ojciec zdobywa się na ofiarę, by ludzi zbawić. W tym wielkim utożsamieniu się Jezusa z najgłębszą ludzką nędzą Bóg przyjmuje ludzkość na nowo w swoim Synu. Tajemnica odkupienia, ofiara Nowego Przymierza sprawowana jest w tajemnicy Eucharystii. "W uobecnieniu tej jedynej ofiary naszego zbawienia zostaje na nowo oddany Bogu człowiek i świat (...). Nie może zabraknąć tego oddania" (9).

Pominięcie ofiarniczego charakteru Eucharystii nie tylko spłyca jej wymowę, ale - jak pisze Papież - sprawia, że przestaje być ona sobą. Staje się tylko ucztą braterską. Podlega desakralizacji "na tle ogólniejszej (przynajmniej w niektórych stronach) dążności do desakralizacji wszystkiego. Na tym tle Kościół ma szczególny obowiązek chronienia sacrum Eucharystii". By jeszcze wyraźniej uwypuklić to sacrum, Papież odwołuje się do sformułowań, które zostały zachowane w tradycji wschodniej, gdzie mowa jest o raza, czyli konsekracji w najwyższym stopniu. Zachodnia terminologia mówi o Sanctissimum, o Sacrosanctum, czyli świętości w najwyższym stopniu.

Ponieważ Eucharystia jest rzeczywistą Ofiarą, ten, kto ją sprawuje, jest "autentycznym kapłanem dokonującym na mocy specjalnej władzy święceń prawdziwego aktu ofiarnego" (9). Należy zwrócić uwagę na papieskie sformułowanie: "autentyczny kapłan" i na powiązanie tego terminu z pojęciem ofiary. Gdyby Eucharystia nie była Ofiarą, gdyby była tylko braterską ucztą, ksiądz nie musiałby być "autentycznym kapłanem". Wówczas wystarczyłoby, że jej przewodniczy. Dlatego też tak istotne dla rozumienia, akceptowania i przyjmowania swego kapłaństwa jest rozumienie pojęcia ofiary.

Również adoracja Najświętszego Sakramentu, gdyby nie był on Ofiarą, nie miałaby tej głębi, którą posiada. Byłaby radowaniem się obecnością Pana, komunią z Nim, tak jakby miał z nami zamieszkać na zawsze na ziemi i na tym poprzestać, tutaj utworzyć swoje królestwo. Ponieważ jednak adoracja jest wchodzeniem w więź, w komunię z ofiarą Chrystusa, ma tak wielką wartość przemieniającą i zbawczą.


Ksiądz przy ołtarzu

Osobną osią listu Papieża jest rozważanie tego, co jest istotne w zachowaniu księdza przy ołtarzu. Zostaje on - jak pisze Jan Paweł II - "wciągnięty i wprowadzony" w najściślejsze sacrum. Sprawuje tajemniczą władzę nad Ciałem Chrystusa. Wola, ręce i słowa księdza stają się bezpośrednim narzędziem Chrystusa. "Trzeba więc, abyśmy wszyscy, którzy jesteśmy szafarzami Eucharystii, przyjrzeli się uważnie naszym czynnościom przy ołtarzu, zwłaszcza temu, jak piastujemy w naszych rękach ów pokarm i napój, które są Ciałem i Krwią naszego Boga i Pana; jak rozdajemy Komunię świętą, jak dokonujemy puryfikacji" (11). Wszystkie te najdrobniejsze czynności - zaznacza Papież - mają swoje znaczenie. Chodzi tu oczywiście nie o skrupulanctwo, ale o jakość obecności. O to, by rzeczywiście być obecnym w tym, co się wykonuje, by czynić z miłością to wszystko, co ma związek z Ciałem Chrystusa. Stąd macierzyńska terminologia wyrażenia mówiącego o "piastowaniu" (11). Jan Paweł II dodaje, że z tej racji wymowne jest, choć późniejsze niż modlitwa konsekracyjna, w święceniach w obrządku łacińskim namaszczenie rąk, tak jakby te ręce potrzebowały szczególnej łaski i mocy Ducha Świętego. Apeluje o "prostotę i dostojeństwo" w sprawowaniu Eucharystii. Pisze, że kapłan najdojrzalej objawia się wówczas, gdy "sam siebie w tej tajemnicy jak najgłębiej ukrywa, aby ona sama jaśniała" (2). Sposób wypowiadania słów, z pokorą i prostotą, bez pośpiechu i niecierpliwości, wprowadza zgromadzenie w stan skupienia i wyciszenia. Ksiądz nie może uważać siebie za "właściciela", który dysponuje świętym tekstem i obrzędem według własnego uznania i "nadaje mu kształt osobisty i dowolny" (12). Mogłoby to niekiedy się wydawać efektowne, ale byłoby zdradą jego jedności z Kościołem, "która się w tym sakramencie jedności nade wszystko winna wyrażać" (12). Obecność, uważność w liturgii tworzy adoracja - właśnie ta "prywatna" więź z Eucharystią. Więź ta staje się wówczas widoczna w najdrobniejszych gestach księdza, nawet w wyrazie jego twarzy. Promieniuje na całe zgromadzenie.

Ksiądz sprawuje tajemnicę, która przerasta nie tylko jego samego, ale w ogóle ludzkie rozumienie. I choć nie jest w stanie jej pojąć, może pozwolić, by ona go przeniknęła. Jan Paweł II zwraca uwagę na to, że Eucharystia jest dobrem wspólnym całego Kościoła. W każdej Mszy świętej uczestniczy wszak nie tylko obecna fizycznie w danym miejscu wspólnota, ale cały Kościół, na ziemi i w niebie. Przez to daje wyraz swojej jedności.

Dorota Szczerba
(ur. 1962), teolog, tłumaczka. Opublikowała m.in. książki: Wielka cisza. Tajemnica adoracji, Dotyk miłosierdzia oraz Furtki - drogi modlitwy.

 
Zobacz także
Mariusz Bondarczuk
Miałem wówczas kilka lat. Na pewno niewiele więcej jak pięć, a nie mniej niż trzy. Był początek lat 50. XX w. Zapamiętałem dość dobrze to zdarzenie. Rodzice, a może tylko matka i ktoś jeszcze, zabrali mnie do klasztoru sióstr kapucynek w Przasnyszu. Nie wiem jaki był powód tej wizyty. Być może chodziło o złożenie ofiary, aby zakonnice modliły się w intencji mojej siostry Liliany...
 
Mariusz Bondarczuk
Współczesna kultura wypromowała modę na życie w pojedynkę. Bardzo wielu młodych ludzi wybiera taki styl życia, bo pozwala im on na mobilność i przedłużanie edukacji, a równocześnie chroni przed emocjonalną separacją od rodziców. Jak się okazuje, ten wybór bywa bardzo kosztowny. Kilkanaście lat poświęceń i wyrzeczeń z reguły kończy się dla singli kryzysem. Mają po trzydzieści kilka lat, na koncie ukończone studia z doktoratem lub inne zawodowe osiągnięcia, stać ich na zakup mieszkania, samochodu, ale zadają sobie pytanie, dla kogo to wszystko?
 
ks. Tomasz Jaklewicz
Pokuta. Jest mozolnym odrywaniem się od zła i zwracaniem ku Bogu. Zaczyna się od uznania własnej winy i odkrycia Bożego miłosierdzia. Jest leczeniem serca. Praktycznie trwa całe życie, bo niestety wciąż upadamy. Wielki Post przypomina nam, jak bardzo jej potrzebujemy.
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama