logo
Wtorek, 21 sierpnia 2018 r.
imieniny:

Franciszka, Kazimiery, Ruty, Piusa, Joanny, Baldwina – wyślij kartkę

Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
materiał własny
Za Zmarłych
materiał własny
 


Pomoc dla Dusz w czyśćcu

Różne są cierpienia na ziemi. Do najboleśniejszych należy śmierć drogich nam osób.

Ale Zbawiciel mówi: "Kto wierzy we Mnie, choćby i umarł, żyć będzie". A święty Paweł naucza wiernych, aby po zgonie swych najdroższych nie poddawali się smutkowi, jak poganie, którzy nie mają nadziei połączenia się ze swymi zmarłymi. My wierzymy, że ci, którzy poprzedzili nas w śmierci, tylko zasnęli, a kiedyś wszyscy powstaniemy, złączeni miłością w Sercu Zbawiciela, zgromadzimy się w jedno i już nigdy się nie rozłączymy.

Większość dusz opuszczających ten świat w stanie łaski nie jest gotowych do zjednoczenia się z Bogiem w wiecznej miłości, gdyż mają się jeszcze wypłacić sprawiedliwości Bożej i oczyścić ze wszystkich skaz, jakie pozostawił na nich grzech. Dla nich przeznaczony jest czyściec, który jest jakby "przedsionkiem nieba".

Dopóki dusza przebywa w ciele, pragnienie wiecznego szczęścia zagłuszane jest przez pokusy ciała, pogoń za doczesnymi przyjemnościami i skłonność do roztargnień. Z chwilą opuszczenia ciała duch odzyskuje swobodę, wyraźnie odczuwa głód szczęścia i całą mocą miłości, już nie ziemskiej, ale czystej i niezachwianej, rwie się do Boga. To pragnienie posiadania Boga tak pali duszę, że wytwarza w niej jakby ogień, który ją pożera, a zaspokoić go nie może, jeśli za swego ziemskiego życia utworzyła zaporę między sobą a źródłem szczęścia przez odwracanie się od Boga, a szukanie siebie. Największym cierpieniem dusz przebywających w czyśćcu jest właśnie pozbawienie widoku Boga, najwyższego Dobra i Szczęścia.

Prócz tego straszliwego cierpienia duchowego, tej męki miłości, jest w czyśćcu także cierpienie fizyczne, które ma usunąć drugą zaporę, jaka powstała między Bogiem a duszą, która nie spełniała należycie przykazania miłości bliźniego. Choć grzesznik umiera pojednany z Bogiem, ma jednak na duszy jakieś resztki plam z dawnych grzechów. Nadto uleganie złym podszeptom miłości własnej i miłości świata, choćby w rzeczach drobnych, które nie są grzechem, szpeci duszę, tworząc na niej skazy nie mogące podobać się Bogu. O ile za życia te plamy i skazy nie zostały zgładzone przez pokutę, spala je ogień czyśćcowy. Ta męka nie pochodzi z surowości Boga, a przeciwnie jest to dzieło dobroci, miłości i miłosierdzia Bożego, gdyż tylko ogień czyśćcowy może oczyścić duszę i dlatego Bóg go dopuszcza.

Mimo tych tak wielkich cierpień, dusze w czyśćcu doznają nie mniejszych radości. Cieszą się, że kochają Boga, że nie mogą Go już więcej obrazić i że cierpiąc spełniają wolę Bożą, co jest źródłem ich pokoju. Pociechą dla nich jest również obcowanie z innymi duszami czyśćcowymi, świętymi, jak i one, oraz odwiedziny Aniołów Stróżów, którzy i w czyśćcu oddają im usługi, będąc pośrednikami między nimi a niebem i ziemią. Aniołowie poddają też żyjącym myśl modlenia się za zmarłych lub spieszenia im z pomocą w inny sposób.

Nie zaniedbujmy więc natchnień dobrych Aniołów i śpieszmy z pomocą naszym zmarłym. Pamiętajmy też o wszystkich duszach w czyśćcu cierpiących, szczególnie o tych, za których nikt się nie modli, o których ich bliscy zapomnieli lub byli samotni. Polecajmy je miłosierdziu Bożemu w porannych i wieczornych modlitwach, przy odmawianiu "Anioł Pański", a także odmawiając inne modlitwy za zmarłych. Ofiarujmy za nie Msze św. i Komunie św. Dla ubłagania miłosierdzia Bożego spełniajmy dobre uczynki wobec potrzebujących. Aby jednak nasza modlitwa i uczynki miłosierne mogły rzeczywiście pomóc duszom w czyśćcu, trzeba koniecznie samemu być w stanie łaski.

Dusze w czyśćcu same nie mogą sobie pomóc, gdyż czas zbierania przez nie zasług już się skończył. Cierpienie jest ich jedyną modlitwą i sposobem, dzięki któremu zbliżają się do Celu. Ale mogą one wyprosić u Boga łaski dla nas żyjących. Módlmy się więc często za dusze zmarłych, bądźmy dla nich wspaniałomyślni i ofiarni tak jak pragniemy kiedyś doznać tej wspaniałomyślności od innych. "Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie". (Łk 6, 38)

 
Zobacz także
ks. Kazimierz Kubat SDS
Prawie sto lat temu, niemiecki filozof Friedriech Wilhelm Nietzsche "ogłosił światu" wyzwalającą prawdę; "Bóg umarł". W ten sposób -jak twierdził- wyzwolił człowieka z "niewolniczej moralności", która powodowała że człowiek był zniewolony przykazaniami, przykuty do ziemi, odarty z godności i wielkości, pełen lęku, obaw i słaby. Proklamacja śmierci Boga miała wyzwolić człowieka z wszelkich przesądów i ograniczeń, otworzyć drogę do powstania nowej mentalności, nowej rasy - "übermensh".
 
s. Urszula Kwaśniewska SP
Dobrze jest nam, gdy czujemy się szczęśliwi, jesteśmy radośni, gdy wszystko nam wychodzi, cały świat widzimy wówczas przez różowe okulary. Gdyby jednak taki stan trwał nieustannie, gdyby nie było żadnych trudności do pokonania - nie rozwinęlibyśmy się. Złoto hartuje się w ogniu, a ludziom Pan daje "błogosławione" kryzysy, aby ich zahartować i umocnić w wierze. Dobrze się o tym pisze, ale trudniej to przeżywać...
 
Magdalena Urlich
Z proszeniem jest tak: ile osób, tyle podejść do sprawy. Niektórzy nie lubią innych o nic prosić. Boją się, co ktoś o nich pomyśli. Że oceni: nieporadny, niezdara. Albo przeciwnie: bezczelny, roszczeniowa. Czasem zanim zdecydujemy się prosić, pojawia się lęk przed tym, że za bardzo obciążymy kogoś naszym problemem. Albo niepewność, czy ktoś mówi „tak”, bo naprawdę chce pomóc, czy tylko nie potrafi powiedzieć „nie”.  
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama