logo
Wtorek, 16 stycznia 2018 r.
imieniny:
Marcelego, Bernarda, Walerii, Włodzimierza  – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
materiał własny
Za Zmarłych
materiał własny
 


Pomoc dla Dusz w czyśćcu

Różne są cierpienia na ziemi. Do najboleśniejszych należy śmierć drogich nam osób.

Ale Zbawiciel mówi: "Kto wierzy we Mnie, choćby i umarł, żyć będzie". A święty Paweł naucza wiernych, aby po zgonie swych najdroższych nie poddawali się smutkowi, jak poganie, którzy nie mają nadziei połączenia się ze swymi zmarłymi. My wierzymy, że ci, którzy poprzedzili nas w śmierci, tylko zasnęli, a kiedyś wszyscy powstaniemy, złączeni miłością w Sercu Zbawiciela, zgromadzimy się w jedno i już nigdy się nie rozłączymy.

Większość dusz opuszczających ten świat w stanie łaski nie jest gotowych do zjednoczenia się z Bogiem w wiecznej miłości, gdyż mają się jeszcze wypłacić sprawiedliwości Bożej i oczyścić ze wszystkich skaz, jakie pozostawił na nich grzech. Dla nich przeznaczony jest czyściec, który jest jakby "przedsionkiem nieba".

Dopóki dusza przebywa w ciele, pragnienie wiecznego szczęścia zagłuszane jest przez pokusy ciała, pogoń za doczesnymi przyjemnościami i skłonność do roztargnień. Z chwilą opuszczenia ciała duch odzyskuje swobodę, wyraźnie odczuwa głód szczęścia i całą mocą miłości, już nie ziemskiej, ale czystej i niezachwianej, rwie się do Boga. To pragnienie posiadania Boga tak pali duszę, że wytwarza w niej jakby ogień, który ją pożera, a zaspokoić go nie może, jeśli za swego ziemskiego życia utworzyła zaporę między sobą a źródłem szczęścia przez odwracanie się od Boga, a szukanie siebie. Największym cierpieniem dusz przebywających w czyśćcu jest właśnie pozbawienie widoku Boga, najwyższego Dobra i Szczęścia.

Prócz tego straszliwego cierpienia duchowego, tej męki miłości, jest w czyśćcu także cierpienie fizyczne, które ma usunąć drugą zaporę, jaka powstała między Bogiem a duszą, która nie spełniała należycie przykazania miłości bliźniego. Choć grzesznik umiera pojednany z Bogiem, ma jednak na duszy jakieś resztki plam z dawnych grzechów. Nadto uleganie złym podszeptom miłości własnej i miłości świata, choćby w rzeczach drobnych, które nie są grzechem, szpeci duszę, tworząc na niej skazy nie mogące podobać się Bogu. O ile za życia te plamy i skazy nie zostały zgładzone przez pokutę, spala je ogień czyśćcowy. Ta męka nie pochodzi z surowości Boga, a przeciwnie jest to dzieło dobroci, miłości i miłosierdzia Bożego, gdyż tylko ogień czyśćcowy może oczyścić duszę i dlatego Bóg go dopuszcza.

Mimo tych tak wielkich cierpień, dusze w czyśćcu doznają nie mniejszych radości. Cieszą się, że kochają Boga, że nie mogą Go już więcej obrazić i że cierpiąc spełniają wolę Bożą, co jest źródłem ich pokoju. Pociechą dla nich jest również obcowanie z innymi duszami czyśćcowymi, świętymi, jak i one, oraz odwiedziny Aniołów Stróżów, którzy i w czyśćcu oddają im usługi, będąc pośrednikami między nimi a niebem i ziemią. Aniołowie poddają też żyjącym myśl modlenia się za zmarłych lub spieszenia im z pomocą w inny sposób.

Nie zaniedbujmy więc natchnień dobrych Aniołów i śpieszmy z pomocą naszym zmarłym. Pamiętajmy też o wszystkich duszach w czyśćcu cierpiących, szczególnie o tych, za których nikt się nie modli, o których ich bliscy zapomnieli lub byli samotni. Polecajmy je miłosierdziu Bożemu w porannych i wieczornych modlitwach, przy odmawianiu "Anioł Pański", a także odmawiając inne modlitwy za zmarłych. Ofiarujmy za nie Msze św. i Komunie św. Dla ubłagania miłosierdzia Bożego spełniajmy dobre uczynki wobec potrzebujących. Aby jednak nasza modlitwa i uczynki miłosierne mogły rzeczywiście pomóc duszom w czyśćcu, trzeba koniecznie samemu być w stanie łaski.

Dusze w czyśćcu same nie mogą sobie pomóc, gdyż czas zbierania przez nie zasług już się skończył. Cierpienie jest ich jedyną modlitwą i sposobem, dzięki któremu zbliżają się do Celu. Ale mogą one wyprosić u Boga łaski dla nas żyjących. Módlmy się więc często za dusze zmarłych, bądźmy dla nich wspaniałomyślni i ofiarni tak jak pragniemy kiedyś doznać tej wspaniałomyślności od innych. "Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie". (Łk 6, 38)

 
Zobacz także
ks. Grzegorz Strzelczyk
Wierzymy, że Jezus przeżył po ludzku szczęśliwe życie. Że – gdybyśmy mogli cofnąć się w czasie i z premedytowaną wścibskością zadali mu fundamentalne pytanie: „Czy jesteś szczęśliwy?” – potwierdziłby bez wahania. Oczywistość tego założenia, niestety, umożliwia pomijanie pytania, które w sobie kryje. A to jest jak najbardziej poważne: Czy Bóg, który stał się człowiekiem, jako człowiek właśnie, w ludzkim ciele, psychice, życiu, doświadczeniu, był po ludzku szczęśliwy? 
 
Andrzej Derdziuk OFMCap.
Postęp nauki sprawił, że mamy odpowiedzi na coraz więcej pytań, ale istnieje obszar, którego nauka nie zbada, który pozostaje dla każdego tajemnicą. Jednocześnie dokonuje się jakieś starcie cywilizacji życia i cywilizacji śmierci. Obok działalności ewangelizacyjnej głoszącej Chrystusa ujawnia się działanie ukrytego centrum antyewangelizacji (List do rodzin). Odważnym i niezmordowanym obrońcą świętości ludzkiego życia był Sługa Boży Jan Paweł II. 
 
Marcin Jakimowicz
Proszę was, módlcie się za mnie za życia i po mojej śmierci - prosił w Kalwarii Zebrzydowskiej Jan Paweł II. Wielu zdziwiły te słowa. To kapłan - w ocenie Polaków - jest specem od modlitwy. Zakorzenieni w Kościele wiedzą jednak, jak bardzo księża potrzebują naszej modlitwy. Mówi się nawet: Mamy takich kapłanów, jakich sobie wymodliliśmy...
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama