logo
Środa, 22 sierpnia 2018 r.
imieniny:

Cezarego, Marii, Zygfryda – wyślij kartkę

Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Ks. Mariusz Pohl
Zaczął ich rozsyłać...
Mateusz.pl
 


Plan na szeroką skalę
 
Epizod z dzisiejszej Ewangelii ukazuje wyraźnie, że Jezus miał ściśle określony plan działania, który konsekwentnie realizował. Był to plan zakrojony na szeroką skalę, zarówno organizacyjną, przestrzenną jak i czasową. Plan ten dotyczył nie tylko Jezusa i Jego zadań, lecz całego Kościoła. Jest więc aktualny także i dziś. Warto się zastanowić, czy jesteśmy mu wierni, ale może najpierw, czy w ogóle plan ten znamy.
 
Jest to chyba kluczowe pytanie dla Kościoła, bo odpowiedź na nie określa jego misję w świecie. Bez jasno i precyzyjnie postawionego celu, będziemy tylko kluczyć po omacku i wynajdywać sobie różne zastępcze zajęcia, do niczego nie prowadzące. Kościół musi dobrze wiedzieć, czym i po co ma się zajmować, musi znać kryteria sprawdzające, czy trzyma się właściwego kierunku.

Jezusowe zasady
 
W pierwszym etapie realizacji plan obejmował najbliższych uczniów Jezusa. Był to dla przyszłego Kościoła taki jakby poligon doświadczalny, pierwsza praktyczna lekcja ewangelizacji, z której powinniśmy obficie czerpać najogólniejsze zasady i dostosowywać je do aktualnych warunków. Na czym te zasady polegają? Zobaczmy.
 
Najpierw trzeba podkreślić, że to Jezus swoim osobistym autorytetem i decyzją zgromadził i rozesłał Apostołów. W ten sposób zostaje obalone chwytliwe, lecz z gruntu fałszywe hasło: „Jezus – tak, Kościół – nie!” Jeśli Jezus tak, to i Kościół tak. Co najwyżej, można się zastanawiać, czy ja jako członek Kościoła jestem wierny posłannictwu Jezusa, czy tworzę taki Kościół, jakim chciałby go widzieć Jezus.
 
Po drugie,: Jezus nie wysyłał nikogo samotnie, lecz w towarzystwie. W Kościele nie ma miejsca na samotne „rajdy” i akcje w pojedynkę. Chrystus nie chce, żebyśmy się popisywali swą indywidualną sprawnością czy wykazywali swoją niezbędność i niezastąpioność. Działanie, które nie ma szans na kontynuację, dla którego nie przygotowano następców i współpracowników, jest niepełne.

Duszpasterstwo nieustające
 
Wynika stąd dla Kościoła pewne zadanie wypracowania takich form posługi duszpasterskiej, które umożliwiłyby przekazywanie i przejmowanie obowiązków np. przez kolejnych wikariuszy. Tej ciągłości i kontynuacji nieraz zupełnie brakuje. Przyczyna leży najczęściej w braku jakichkolwiek długofalowych planów i działań duszpasterskich w parafii. Oczywiście chodzi o plany konkretne, realizowane i zakorzenione w danym środowisku, a nie tylko o ogólnikowe stwierdzenia w rodzaju: „prowadzić ludzi do Boga”, bo to nic nie znaczy.
 
Realizacja ta wymaga specjalnego, trwałego podłoża, zaplecza. Jezus nakazał apostołom aby znaleźli dla siebie dom – bazę, z której podejmowaliby szczegółowe zadania misyjne. O ile wyposażenie na drogę mogłoby być dla uczniów zbędnym obciążeniem i balastem, o tyle baza w terenie jest niezbędna. Chodziło o to, by zakładać trwałe struktury, związane z życiem danej społeczności. Kościół musi być zakorzeniony w normalnym, codziennym życiu i środowisku, powinien w naturalny sposób wyrastać z możliwości lokalnych, takich, jakie one są. Dopiero potem może je przekształcać i doskonalić.

"Strząsanie prochu z nóg"
 
Istotna jest także wskazówka o strząsaniu prochu z nóg na świadectwo. Chrystus nie chciał, żeby Apostołowie trudzili się na próżno, żeby podejmowali działania bezowocne i skazane z góry na niepowodzenie. Jeśli ktoś słyszy jasno wyłożoną Ewangelię, a mimo to świadomie ją odrzuca, nie ma sensu narzucać mu jej siłą. To będzie tylko strata czasu i sił, które można o wiele sensowniej wykorzystać tam, gdzie ludzi są spragnieni Słowa Bożego.
 
To tylko kilka bardzo ogólnych wskazówek dla Kościoła. Czy realizujemy je w naszym życiu parafialnym? Warto się nad tym zastanowić, a może nawet porozmawiać ze swoim księdzem. Bo my wszyscy jesteśmy posłani, czyli odpowiedzialni za Kościół.
 
ks. Mariusz Pohl 

fot. Sakeeb Sabakka Sunset at White Sands National Monument
Flickr (cc)
 
Zobacz także
o. Adam Sikora
W Ewangelii według św. Mateusza zapisane są takie słowa Jezusa: „Niech wasza mowa będzie: tak-tak, nie-nie” (5,37), a w Apokalipsie św. Jan przekazał orędzie Jezusa „Obyś był zimny albo gorący” (Ap 3,16). Jak należy rozumieć te słowa? Czy są one skierowane do konkretnych odbiorców czasów Jezusa, czy mają one sens i aktualność uniwersalną?...
 
O. Tomasz Kwiecień OP
Czasami oglądanie telewizji wiąże się z tym samym rodzajem perwersji, która charakteryzowała starożytnych Rzymian oglądających gladiatorów na arenie cyrkowej. Widocznie tkwi gdzieś w człowieku potrzeba napawania się przemocą. Właśnie w tej sferze naszego życia najmocniej widać obecność grzechu pierworodnego, a nie - jak często się uważa - w płciowości...
 
ks. bp Antoni Długosz
Od wieków przed każdą szkołą stoi dylemat: kształcić czy wychowywać? Na pierwszy rzut oka jest to pytanie retoryczne, a odpowiedź nie należy do kategorii: albo-albo. Kształcenie i wychowanie stanowią dwa podstawowe filary, dwa główne cele szkoły. Dylemat zaczyna się jednak w położonych akcentach. Z założenia szkoła wydaje się istnieć po to, żeby uczyć, przekazywać wiedzę, promować do następnego stopnia kształcenia, przygotować do osiągania dyplomów i kwalifikacji. Wychowanie sięga poza obszar wiedzy, a bardziej dotyczy sprawności, postaw i wartości. 
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama