logo
Wtorek, 21 sierpnia 2018 r.
imieniny:

Franciszka, Kazimiery, Ruty, Piusa, Joanny, Baldwina – wyślij kartkę

Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Ks. Mariusz Pohl
Zarzućcie sieci...
Mateusz.pl
 


Wczuć się w sytuację Szymona
 
Jest to niezwykle malownicza Ewangelia, zawierająca zarazem bardzo uniwersalne treści, które jak sądzę, potrafimy rozpoznać także we własnym życiu i postawach.
 
Żeby odkryć to podobieństwo i wyciągnąć wnioski, trzeba wczuć się w sytuację Szymona. Był on znakomitym rybakiem, prawdziwym fachowcem, wykonującym swój zawód z gorliwością i poświęceniem. Na pewno zaimponowało mu, że Jezus wybrał właśnie jego łódź jako swoją mównicę. Pomimo zmęczenia całonocnym, a do tego nieudanym połowem, był gotów poświęcić swój czas dla Jezusa. Niewątpliwie słowa Mistrza musiały zrobić na nim duże wrażenie, skoro po skończonym kazaniu, na prośbę Jezusa, zdecydował się wypłynąć na połów jeszcze raz.
 
Na pewno nie wierzył w powodzenie. Doskonale znał te wody i jeśli przez całą noc nie złowił niczego, to musiał być pewien, że w tych stronach nie ma w tej chwili ani jednej ryby. Kto wie, może nawet musiał pohamować złość? Spróbujcie nad ranem zmęczonemu, zziębniętemu, głodnemu i rozeźlonemu brakiem ryb wędkarzowi zaproponować, by jeszcze raz zarzucił wędkę! Więc jeśli Szymon wypłynął zarzucić sieci, to chyba bardziej po to, aby udowodnić Jezusowi, że chociaż mówi piękne kazania, to jednak na łowieniu ryb się nie zna.

To musiał być Jezus!
 
Jak wielkie musiało być jego osłupienie, gdy sieć napełniła się pięknymi rybami! Niemożliwe! A jednak: sieć jest pełna, omal nie zaczyna pękać, trzeba się spieszyć i prosić o pomoc! Szymon był pewien, że to nie był żaden zbieg okoliczności ani rybackie szczęście. Takie rzeczy się normalnie nie zdarzają! To musiał być Jezus!
 
Kto wie, jakie myśli przemknęły jeszcze przez głowę Szymonowi. Faktem jest, że coś się w nim zmieniło. Uświadomił sobie, że oto tuż obok niego, przy jego udziale, zadziałał sam Bóg. Najpierw przez swoje słowo, wypowiedziane przez Jezusa, potem przez myśli Szymona, wreszcie przez polecenie Jezusa i niespodziewany połów. Wszystko to musiało tworzyć jakiś logiczny i jasny dla Szymona ciąg myśli i zdarzeń. Tak przekonujący i pewny, że musiał zaowocować skruchą i nawróceniem.
 
Często w naszym życiu zdarza się, że jesteśmy bezpośrednimi uczestnikami takiego cudu, czy raczej znaku. Dla wszystkich innych jest to tylko co najwyżej zbieg okoliczności, szczęśliwy traf. Ale w kontekście naszych myśli, przeczuć, ulotnych wrażeń, wydarzenia nabierają głębszego sensu, stają się dla nas czytelną wskazówką nie pozostawiającą żadnych wątpliwości odnośnie działania Bożego. Często ogarnia nas wtedy niepokój, że Bóg wie o nas wszystko, lęk, jak przed Nim wypadniemy, co z nami będzie, skoro jesteśmy całkowicie w Jego ręku.

Boga nie trzeba się lękać
 
To samo musiał odczuć Szymon: przestraszył się i z pokorą i lękiem wyznał swoją grzeszność. Wymagało to na pewno wielkiej odwagi, by publicznie upaść przed Jezusem na kolana i prosić o przebaczenie. Jezus to wyznanie przyjął. Uspokoił Szymona. Boga nie trzeba się lękać. On i tak wie wszystko, ale jeśli człowiek zaufa Mu i powierzy siebie, wtedy wszelka wina zostanie przebaczona i zmazana.
 
Właśnie taka jest miłość Boga: nie chce człowieka upokarzać ani starszyć, lecz chce przemienić i dać szansę nowego życia. Póki człowiek liczy tylko na siebie i próbuje sam – wszystko na nic, lecz jeśli pozwoli działać Bogu, wtedy efekty przechodzą najśmielsze oczekiwania. Obyśmy także i my mogli się o tym przekonać.
 
ks. Mariusz Pohl

 
fot. Lena1 Fisherman
Pixabay (cc) 
 
Zobacz także
Dorota Wójtowicz
Nie akceptował własnej rzeczywistości grzechu. Bóg wybrał go na króla. Nie był żadnym świętym. Zgrzeszył i właśnie o tym, co zrobił czytają pokolenia chrześcijan. Mowa o królu Dawidzie. Jego zadaniem było wyruszyć na wojnę, aby przewodzić narodowi w walce z wrogiem. Dawid jednak pozostał w Jerozolimie. Wzmianka o pozostaniu Dawida w mieście wcale też nie znaczy, że zaniedbał swoje obowiązki. Stanowi ona jakby prolog do wydarzenia, które być może nie miałoby miejsca, gdyby nie pozostał w Jerozolimie.
 
Pomiędzy sferą sakralną a profaniczną w życiu społecznym znajduje się czas odpoczynku. To, co przynależy do obowiązku pracy, zostaje zawieszone, a to, co zwykło się oddawać Bogu, już wypełniono. Wchodzimy w tak zwany wywczas (wkroczenie w czas) – termin, którym Słowianie określali szczególną porę swobody, beztroski, często na łonie natury.  
 
Krzysztof Osuch SJ
Przypowieść Jezusa, do której się odnosimy (Mt 18,21-35), jest dla nas jednocześnie arcypoważną przestrogą i wspaniałą ewangelią – dobrą wiadomością. Jesteśmy zachęcani do ufnego proszenia Boga o przebaczenie i do zaofiarowania go naszym bliźnim. Trzeba koniecznie nauczyć się przyjmować przebaczenie i zaofiarowywać je naszym bliźnim, by nie podpaść pod sankcję z tego zdania Jezusa: I uniesiony gniewem pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu całego długu nie odda. Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu. 
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama