«Idź, obmyj się w sadzawce Siloam»
Może budzić rozczarowanie, że teksty liturgiczne czwartej niedzieli Wielkiego Postu w ogóle nie nawiązują do radości. Ani modlitwy, ani czytania, zarówno we współczesnej liturgii, jak i tej sprzed reformy w 1970 roku. Słowo „radość” pojawia się w antyfonie na wejście, która jest wzięta z Księgi Proroka Izajasza. Co ciekawe, współcześnie rzadko kiedy ją słyszymy, ponieważ w praktyce zastępuje ją pieśń na wejście...

Medalik zaczął się bardzo szybko rozprzestrzeniać. Za jego pośrednictwem dokonywało się wiele nawróceń i uzdrowień. Coraz więcej ludzi mówiło o szczególnych łaskach i dobrodziejstwach, których doświadczali w swoim życiu poprzez ufność w opiekę Maryi Niepokalanej, której wizerunek widnieje na medaliku. Symbolika Cudownego Medalika jest ściśle powiązana z tradycją biblijną i odczytanie jej przez ten pryzmat pozwala zrozumieć, jaką prawdę chciała przekazać nam Niepokalana.

Wielki Post jest dla chrześcijan szansą na szukanie form wyrazistszego zaznaczenia wyznawanej wiary w swoim życiu. Ta wyrazistość jest potrzebna, by wyróżnić się pośród ludzi podzielających tyle innych światopoglądów. Trzeba jednak przyznać: chrześcijaninowi nie jest łatwo się wyróżnić. Może nawet nie wszyscy tego chcą.
Jak pokazać, że jest się chrześcijaninem? Co ma wyróżniać wierzącego? Czy ma coś szczególnego mówić? Ale przecież bardzo wielu ludzi mówi ważne i głębokie rzeczy i to nieraz o wiele piękniej i bardziej przekonująco niż chrześcijanie. Czy ma się odróżniać działaniem?

W Ewangelii wg św. Marka Jezus mówi: „Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa”. W umiarkowaniu nie chodzi więc tylko o ascezę zewnętrzną. Słowo askesis oznacza najpierw troskę o własne wnętrze. Powiedz mi coś o swoim sercu, a ja będę ci mógł powiedzieć o twoich zachowaniach, postawach, słowach, o tym, jak traktujesz innych
- mówi dr. Krzysztof Wons SDS w rozmowie z Ireną Świerdzewską.

.Jeśli nawet uznalibyśmy, że Boga nie ma, a świat i nasze życie podlegają wyłącznie prawom ewolucji, to fakt istnienia religii przemawia za tym, że była nam ona do czegoś potrzebna. Wykształciła się, bo miała ważne znaczenie adaptacyjne. Co więcej, wydaje się, że również dziś jest nadal potrzebna: religia może być źródłem życiowej siły. Kiedy spojrzymy na religię jako pewien fenomen kulturowy, zauważymy, w jaki sposób może ona wpływać na nasze funkcjonowanie.

„Tam, gdzie wznosi się wyniosły szczyt, uwaga kieruje się ku niemu, a jego majestatyczność, jego niedostępność czy trudność zdobycia, kryjące go chmury i śniegi niczym siwy włos wieńczący głowę starca, spływające w doliny lodowce, fascynują i onieśmielają. (…) Bliższe nieba niż wszystkie otaczające je miejsca na ziemi, góry mają również swe miejsce w symbolice wzlotu duszy do Boga, transcendencji, wzniosłości, tego, co najwyższe.

Nauczyciele – wychowawcy obserwują wśród uczniów niepokojące zachowania dotyczące braku podstawowych umiejętności związanych z samoobsługą. Skąd się to bierze? Przyczyna tkwi w dzieciństwie i nazywa się wyręczanie. Robimy wszystko za dziecko z obawy, że się pobrudzi, że coś zniszczy, że się uderzy, że jest za małe, że to niebezpieczne. Zbyt szybko pomagamy dziecku, widząc, że ma z czymś trudności.

Odkrywanie głębokiego sensu dzisiejszej Ewangelii jest szczególnie ważne w naszych - niezbyt przyjaznych dla wiary - czasach. Bo czyż ta kobieta, która miała już pięciu mężów, nie jest obrazem współczesnej poranionej przez grzech ludzkości? Kościół i głoszona przez niego Ewangelia są dla współczesnego człowieka rzeczywistościami coraz bardziej obcymi, podobnie jak religia żydowska była obca dla Samarytan. A przecież Samarytanka w spotkaniu z Jezusem odnalazła nadzieję...

W naszej zabieganej, poszarpanej i powierzchownej codzienności trudno nam dojść do wyciszenia i skupienia. Nie potrafimy nieraz znaleźć czasu na odpoczynek, a co dopiero na dłuższą (np. pięciominutową) modlitwę. Jednak biografie wielu świętych pokazują, że kontemplatywny stan, a nawet mistyczne doświadczenia często były ich udziałem właśnie w tym okresie życia, gdy byli zajęci mnóstwem spraw. Przykładem może być Ignacy Loyola, a w naszych czasach Matka Teresa z Kalkuty czy Jan Paweł II.

Lubię mówić, że człowiek ma w sobie pewien dynamizm. I ten dynamizm nas pcha w różnych kierunkach, często zupełnie bezużytecznych. No bo tak naprawdę co nam z tego przyjdzie, że będziemy wiedzieli, czy na jakiejś planecie jest dwutlenek węgla, czy go nie ma? A jednak chcemy to wiedzieć.
z Michałem Hellerem rozmawia Wojciech Bonowicz
___________________