logo
Czwartek, 20 stycznia 2022 r.
imieniny:
Fabioli, Miły, Sebastiana, Fabiana  – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Błażej Matusiak OP
Adwent, czyli odpoczynek
Liturgia.pl
 
fot. Aaron Burden | Unsplash (cc)


Zaczął się Adwent, a z nim zaczyna się wiele rzeczy. Nowy początek to zarazem od-poczynek.

 

Adwentowe wakacje

 

Pamiętam moje zdziwienie na widok reklamy adwentowego piwa. Zdziwienie wielorakie: samym gatunkiem i tym, co napisano w reklamie. Mniejsza o sugerowany związek między mocniejszym ekstraktem a refleksyjnym nastrojem. Ważne jest co innego: że Adwent kojarzy się Czechom ze szczególnym czasem, wyciszonym i spokojnym. I słusznie.

 

Zdając sobie sprawę z tego, że opływam w luksus czasu i spokoju – przywileje nie wszystkim dostępne, życzę i tym najbardziej zabieganym i zapracowanym, żeby zaznali dobrodziejstwa zwolnienia tempa, błogosławieństwa odpoczynku.

Zamiast pieśni adwentowej proponuję piękną piosenkę, której słowa i muzyka zachęcają do innego przeżywania czasu.

 

Tęsknota zawsze świeża

 

Wiele czarów dzieciństwa odeszło w niepamięć. Adwentowy urok rozpoczynania na nowo wciąż dla mnie trwa.

 

Zaczyna się rok liturgiczny. Na zawsze zapamiętałem sprzed lat porównanie życia rytmem roku kościelnego, rok po roku, do spirali, która zbliża się do centrum. Niby zawsze to samo, ale wciąż głębiej. Daj Boże!

 

Pierwsze nieszpory Adwentu, tutaj poprzedzone błogosławieniem wieńców i zapaleniem – po raz pierwszy – świecy na tym największym.

 

Pierwsza adwentowa liturgiczna wigilia, a w niej pierwsze trzy psalmy, nowe i świeże, choć tak dobre znane. I uśmiech, jakby człowiek po raz pierwszy wyobraził sobie to, skrywają słowa psalmu 3: Zdruzgotałeś szczęki wszystkich moich wrogów i połamałeś zęby grzesznikom.

 

Adwentowy odpoczynek to nie sen zimowy, ale powrót do tego, co najbardziej istotne. To nie sen, ale czuwanie. Budzenie tęsknoty.

 

Błażej Matusiak OP
Liturgia.pl | 2 grudnia 2013

 
Zobacz także
ks. Jan Sochoń

Nadszedł czas Pięćdziesiątnicy. Wciąż jednak pozostajemy w aurze zmartwychwstania Chrystusa. Radujemy się, że otrzymaliśmy szansę przezwyciężenia grzechów, uczestnictwa w tajemnicy życia wiecznego. I że tego niezasłużonego daru zapewne nie zmarnujemy, wzmacniając nadzieję i odwagę, by nadal trwać w aurze życzliwości z nieba. Zostaliśmy – właśnie dlatego – szczególnie wyróżnieni. Wierzymy, że Jezus, jak to określa św. Jan, wyszedł od Boga, „pochodzi od Ojca” i że jest dla ludzi. Jest miłością.

 
Błażej Tobolski
 
8 kwietnia 2005 r., dzień pogrzebu Jana Pawła II. W La Garde Freinet, niewielkim francuskim miasteczku w Prowansji miejscowy piekarz, pełniący jednocześnie posługę stałego diakona, adorował Najświętszy Sakrament w kaplicy na strychu kamienicy, w której mieszkał. – Nagle ujrzałem oblicze Jana Pawła II, przenikające niczym oblicze ojca moje serce – wspomina 51-letni Martial Codou. 
 
ks. Andrzej Draguła

Stajemy dzisiaj przy obnażonym ołtarzu. Ołtarz to symbol samego Chrystusa, dlatego liturgię Wielkiego Piątku Kościół rozpocznie przy obnażonym ołtarzu. W ten dzień wspominamy Pana, który został z szat odarty. Tradycja rzymska sięgająca IX wieku wyrażała to bardzo konkretnie. „Następnie dwaj diakoni obnażają ołtarz zdejmując obrus, który wcześniej położny był pod Ewangelią, tak jakby go kradli” – mówi Ordo Romanus. Nadzwyczajna forma rytu rzymskiego wciąż nakazuje przy wielkoczwartkowym obrzędzie denudatio altaris recytację Psalmu 21, w którym znajdujemy te prorocze słowa: „moje szaty dzielą między siebie i los rzucają o moją suknię”. 

 
 
___________________
 
 reklama