Tematem czwartej niedzieli Wielkiego Postu jest radość. Ale z pociechy, jaką Pan przyniesie umęczonemu ludowi.
Może budzić rozczarowanie, że teksty liturgiczne czwartej niedzieli Wielkiego Postu w ogóle nie nawiązują do radości. Ani modlitwy, ani czytania, zarówno we współczesnej liturgii, jak i tej sprzed reformy w 1970 roku. Słowo „radość” pojawia się w antyfonie na wejście, która jest wzięta z Księgi Proroka Izajasza. Co ciekawe, współcześnie rzadko kiedy ją słyszymy, ponieważ w praktyce zastępuje ją pieśń na wejście. Przetłumaczone na język narodowy antyfony nie doczekały się w Polsce zapisów melodycznych. Choć takiej pracy podjął się Dominikański Ośrodek Liturgiczny, oferując na swojej stronie „Proste polskie propria”.
Niedziela niewidomego
Istnienie w liturgii rzymskiej antyfony Latare Ierusalem potwierdzają źródła z IX wieku, począwszy od Graduale z Rheinau (ok. 800 roku). Także wszystkie mszały rzymskie, począwszy od pierwszego z 1474 roku, zawierają tę antyfonę na czwartą niedzielę Wielkiego Postu.
Trzeba mieć świadomość, że w różnych miejscach liturgia kształtowała się niezależnie od siebie, przyjmując charakterystyczny rys lokalnej społeczności. Najczęściej wskazujemy na różnice i podobieństwa między liturgią Wschodu i Zachodu. Ale również w ramach liturgii łacińskiej istniało wiele tradycji, równie starożytnych, co rzymska. Na przykład w Mediolanie rozwijała się liturgia ambrozjańska, która nie znała nazwy Latare, nazywając czwartą niedzielę Wielkiego Postu – od czytanej wówczas Ewangelii o uzdrowieniu niewidomego –Dominica de caco (niedziela niewidomego).
Nie od razu też Wielki Post trwał czterdzieści dni. Różnice między Wschodem i Zachodem, choćby w wyłączaniu z pokutnego charakteru niedziel, a nawet sobót, powodowały inne liczenie długości tego okresu. Tak między innymi pojawiła się Środa Popielcowa. Ślady tego organicznego kształtowania się liturgii pozostały w tekstach liturgicznych. Na przykład modlitwa błogosławieństwa popiołu zawiera prośbę, aby wierni posypani tym popiołem wytrwali w czterdziestodniowej pokucie. Kilka dni później, w kolekcie pierwszej Niedzieli Wielkiego Postu modlimy się, abyśmy przez doroczne ćwiczenia wielkopostne postępowali w rozumieniu tajemnicy Chrystusa i dzięki Jego łasce prowadzili święte życie. Jakbyśmy dwukrotnie rozpoczynali Wieki Post.
Dostępne źródła wskazują, że początkowo w Rzymie okres pokutny trwał trzy tygodnie. A zatem niedziela Latare mogła być ostatnią przed wejściem w okres postu.
Miasto króla
W niedzielę Latare kościołem, w którym sprawowano liturgię, była znajdująca się naprzeciwko papieskiej Katedry na Lateranie Bazylika Świętego Krzyża w Jerozolimie. O sprawowaniu tam liturgii mówią źródła z VIII i IX wieku, m.in. sakramentarz Hadrianum. Wspólnota rzymska, idąc śladem topografii i liturgii Jerozolimy, zaczęła łączyć ideę czasu świętego z ideą świętych miejsc, nadając teologiczne znaczenie nie tylko tekstom, ale i miejscu celebracji. Tak narodziła się idea kościołów stacyjnych. W przypadku niedzieli Latare wzmianka w mszale o tym stacyjnym kościele, obecna aż do 1970 roku, potwierdza i wzmacnia teologiczny wątek świętego miasta w interpretacji liturgii dnia.
Fragment antyfony znajduje się w sześćdziesiątym szóstym rozdziale Księgi Izajasza, która w tym miejscu wielokrotnie nawiązuje do świętego miasta, ale zawiera również w swej końcowej części pieśń o nowej Jerozolimie.
Wraz z wydaniem nowego mszału w 1970 roku zmieniono czytania, podporządkowując je cyklowi skrutyniów dla katechumenów. Z jednej strony był to powrót do starożytnego katechumenatu, z drugiej spowodował rozerwanie łączności czytań z wprowadzającą temat liturgii antyfoną. Do czasu reformy w czwartą niedzielę Wielkiego Postu czytano fragment Listu do Galatów, który koncentruje się na Jerozolimie, widząc jej doczesne i mistyczne znaczenie, oraz Ewangelię o rozmnożeniu chlebów w redakcji św. Jana. Świadczą o tym zabytkowe lekcjonarze, jak Comes z Würzburga (VII wiek) czy z Murbach (początek IX wieku).
Wątek doczesnego Jeruzalem, poddanego niewoli, prowadzi do wątku Jeruzalem królewskiego, cieszącego się wolnością. Widać to w końcowym fragmencie Ewangelii, gdy Jezus odsuwa się na bok, nie chcąc, by ludzie obwołali Go królem. Czytanie Ewangelii sugerującej królewską godność Chrystusa w bazylice wybudowanej przez cesarza i nawiązującej do królewskiej Jerozolimy, nie jest przypadkiem. Królowanie Jezusa nie jest królowaniem typowym dla ziemskich władców. Jest faktyczną troską o człowieka, co wyraża gest rozmnożenia chleba na pustkowiu, ale przede wszystkim troską o jego wieczne szczęście – zbawienie. Dlatego Chrystus król nie nosi na głowie złotej korony, ale tę uwitą z ciernia, której relikwie znajdują się właśnie w stacyjnej bazylice.
Antyfona podkreśla, że czwarta niedziela Wielkiego Postu jest zachętą do celebrowania tajemnicy królewskiej godności Chrystusa, która ukazuje nowy wymiar królowania Boga, a także nowy wymiar mistycznego królowania samego Kościoła, który jest nowym ludem wybranym, świętym narodem.
Różowy, a raczej różany
Jak jednak wyjaśnić odmienny kolor szat liturgicznych, używany w tę niedzielę? Co ciekawe, nim w sprawie kolorów liturgicznych wypowiedział się papież, istniały regulacje lokalne. Na przełomie XII i XIII wieku Innocenty III wspomina cztery kolory: biały, czerwony, czarny i żółty. Wzmianka jest też o zielonym, choć jest to kolor sprawiający papieżowi trudność interpretacyjną. Honoriusz z Autun wyróżniał siedem kolorów, wśród których były między innymi szary i niebieski, a nie było fioletowego. Średniowiecze lubowało się w kolorach.
Kolor różowy pojawia się dopiero w XVI wieku. Polskie tłumaczenie wydaje się jednak nie oddawać w pełni łacińskiego oryginału – color rosaceus. Nazwa łacińska nawiązuje bowiem wprost do róży (rosa), a więc kolor powinien być raczej różany niż różowy.
Jeśli szukać w tradycji charakterystycznego koloru tej niedzieli, byłby to bez wątpienia złoty. Wyjątkowo, pomimo okresu pokutnego, w tę właśnie niedzielę papież nakładał mitrę ozdobioną złotem (mitra aurifregiata). W Rzymie znana była starożytna praktyka wręczania przez papieża złotej róży (rosa aurea). Dokument poświadczający istniejącą już tradycję pochodzi z 1049 roku, gdy papież Leon IX wyraźnie mówi, że złota róża jest znakiem czci dla Krzyża Świętego. Później dodano specjalne obrzędy błogosławienia róży, łącznie z namaszczeniem jej olejem krzyżma, a następnie przekazaniem w darze wybranej osobistości, miastu czy sławnemu kościołowi. Zwyczaj ten zrodził w Italii specjalną nazwę tego dnia: Domenica della Rosa (Niedziela Róży).
Radość połowy czasu
Czy jednak niewłaściwe jest łączenie radości z przekroczeniem półmetka Wielkiego Postu? Niezupełnie. Liturgia jest żywym organizmem, zmienia się. A co za tym idzie, jest również podatna na nowe interpretacje, zwłaszcza gdy pojawiają się nowe okoliczności.
Jeśli jednak mielibyśmy traktować tę niedzielę jak radość z tego, że już bliżej niż dalej święta paschalne, proponuję, by na czas liturgiczny spojrzeć z szerszej perspektywy. Chrześcijanie w starożytności nazywali swoją wiarę drogą. W tym sensie okres Wielkiego Postu, Wielkanoc i okres wielkanocny są w pewnym sensie odzwierciedleniem drogi wiary każdego ochrzczonego. Punktem, który wszystko zmienia, jest Zmartwychwstanie Pańskie. W najszerszej, eschatologicznej perspektywie wyznacza nam sens i kierunek życia. Królestwo niebieskie nie jest jednak czymś odległym, ale rzeczywistością, której już doświadczamy. Bóg pośród nas jest, a skoro tak, jest także pośród nas Jego królestwo. Żyjąc więc wiarą na co dzień, nie tyle zbliżamy się do jakiejś odległej krainy wiecznego szczęścia, ile już w niej uczestniczymy. W jakiejś mierze zagina się tu czasoprzestrzeń, bo jeszcze żyjemy tu, ale jakby już tam. Czy nie o tym właśnie pisze św. Paweł na początku szóstego rozdziału 2 Listu do Koryntian: „niby umierający, a oto żyjemy”?
Nasza codzienność, naznaczona trudem, a nieraz cierpieniem, przypomina trochę czas Wielkiego Postu. Owo zmaganie ma sens jedynie wówczas, gdy ma cel. A jest nim udział w życiu, które jest w Bogu. W to życie włączył nas chrzest, a w pełni się urzeczywistni w tym, co nazywamy niebem. Na tej drodze, naznaczonej trudem, doświadczamy jednak momentów wytchnienia, jak uczniowie na górze Tabor. Albo radości, która możliwa jest także wówczas, gdy życie nas doświadcza, a ciężar własnego krzyża wydaje się nie do uniesienia. Być może niedziela Latare jest w naszej drodze także i po to, byśmy nie zapomnieli pośród codziennych zmartwień o radości, która płynie z pewności wypełnienia się chrześcijańskiej nadziei. A jest nią ostateczne posiadanie królestwa, którego dziedzicami staliśmy się przez chrzest.
ks. Wojciech Nowicki
Przewodnik Katolicki 11/2026
„Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek, Chrystus Jezus” (1Tm 2,5) – poucza nas święty Paweł. I ten jedyny Kapłan zapewnił nas: „A oto Ja jestem z wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28,20). Chciał, aby wierni byli świadkami Jego działania, chciał, by we Mszy świętej bez przerwy uobecniała się na świecie ofiara Krzyża. Powołał więc ludzi do udziału w swoim kapłaństwie. Eucharystia i kapłan są nierozłączne.
Panowanie Chrystusa – Króla i Sługi – rodzi zobowiązanie, abyśmy i my służyli innym ludziom, zarówno w rodzinach, jak i na płaszczyźnie społecznej i politycznej, a także na polu kultury i wychowania. To także wezwanie do zaangażowania w życie Kościoła: powszechnego, diecezjalnego i parafialnego. Panowanie, które realizuje się poprzez służbę, jest ewangelicznym sposobem włączenia się w posługę Chrystusa Króla.
___________________