„Bóg daje ci cierpienie, abyś się doskonalił”, „Kogo Pan Bóg kocha, temu krzyże zsyła”, „To, że masz męża-alkoholika – to dar od kochającego Boga, żebyś się mogła doskonalić w cnotach” – takie zdania słyszę co jakiś czas od ludzi wierzących.
O ile faktem jest, że cierpienie przeżyte z Jezusem kształci duchowo, o tyle szukanie bezpośredniej przyczyny problemów i trudności życiowych w Bogu wydaje się poważnym nadużyciem. Dlaczego?
Kochający Ojciec
„Bóg daje cierpienie, aby wzrastać duchowo” – właśnie takie niewinne zdanie usłyszałam całkiem niedawno od koleżanki, gdy dzieliła się ze mną swoim doświadczeniem. Jako rodzic od razu przełożyłam to na własną praktykę – chciałabym np. nauczyć moje dzieci, aby umiały sobie odmawiać różnych przyjemności w okresie Wielkiego Postu. Czy będę im zostawiać na wierzchu słodycze, gdy postanowią ich nie jeść (jak radzi, niestety, jeden z psychologów w książce o wychowaniu)?
Czy będę przy nich oglądać ich ulubione programy telewizyjne, żeby musiały wyjść z pokoju? Idąc dalej – czy dałabym im taką pracę, której nie znoszą, aby kształciły się w oczyszczeniu własnej woli? Czy wreszcie podsunę im w przyszłości męża lub żonę z problemem alkoholowym, aby ćwiczyły różnorakie cnoty? Ja tego na pewno nie zrobię!
Czy zrobiłby to Bóg, który kocha nieskończenie więcej ode mnie? I czy rzeczywiście musi nam zsyłać ogrom cierpień, abyśmy byli lepsi?
Cierpienie
Rozglądam się wkoło i nie po raz pierwszy odkrywam, że każdy z nas nosi w sobie ból, cierpienie, trud. Jeśli nie Bóg to powoduje, to kto? Kto sprawia, że współmałżonek pije, krzywdzi? Kto wzbudza konflikty, awantury, niezgodę? Kochający Ojciec?
I pytam dalej: kto powoduje, że żona okłamuje swojego męża? Albo że mąż zdradza? Czy Bóg?
Ja wybieram. Człowiek wybiera. Mąż wybiera. Żona wybiera. Oczywiście – zły podszeptuje. Ale ostateczna decyzja w drobnych krokach prowadzących do dobra należy do mnie i do ciebie. I do alkoholika, i do jego żony. Dlaczego więc konsekwencje naszej wolności i pragnienia niezależności, oddzielenia od Boga przypisujemy… Jemu samemu?
Bazylika Matki Bożej z Guadalupy w Mexico City ma moc przyciągania wiernych i gromadząc niemal 20 milionów pielgrzymów rocznie, zasługuje na miano drugiego Watykanu. Ludzie przybywający z całego świata do tego największego po stolicy apostolskiej sanktuarium oddają cześć Matce Bożej. W ten sposób upamiętniają miejsce jej objawienia się w 1531 roku skromnemu Indianinowi Juanowi Diego na wzgórzu Tepeyac. Mała kaplica powstała w tym miejscu wkrótce ulegnie rozbudowie na miarę tego wydarzenia, upamiętniając zarazem cudowne nawrócenia i uzdrowienia.
Bezpośrednim źródłem chrześcijańskiej tradycji umieszczającej przy żłóbku Pana Jezusa wołu i osła jest tekst zaczerpnięty z pierwszego rozdziału Księgi proroka Izajasza, gdzie czytamy: Wół zna swego gospodarza i osioł – żłób swego pana, a Izrael Mnie nie poznaje, mój lud niczego nie rozumie
___________________