logo
Niedziela, 15 marca 2026 r.
imieniny:
Delfiny, Longina, Ludwiki, Klemensa – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Łukasz Piotrowski
Droga dla wszystkich
Idziemy
 
fot. Annie Spratt | Unsplash (cc)


Franciszek Salezy powiedział, że „nawróciła więcej ludzi, niż ma liter”. Po Biblii jest drugą najpopularniejszą książką w historii chrześcijaństwa. Mowa o De imitatione Christi, czyli „O naśladowaniu Chrystusa”.

Wymagający przekaz, surowa forma, brak umizgów do odbiorcy. Książka rewolucyjna, gdyż z przekonaniem mówi o radykalnym oddaniu się Bogu. Do następnego numeru „Idziemy” dołączymy płytę z nagraniem „O naśladowaniu Chrystusa” w tłumaczeniu poetki Anny Kamieńskiej, czytanym przez aktora Marcina Kwaśnego.

Nowa duchowość

 

„O naśladowaniu Chrystusa” powstało w pierwszej połowie XV w. Autorstwo przypisuje się Tomaszowi à Kempis (choć jest to coraz częściej podważane). Książka związana jest z nurtem duchowości średniowiecznej nazywanym devotio moderna (nowoczesna pobożność). Był to ruch zapoczątkowany przez Geerta Grootego, który po dogłębnych studiach teologicznych doszedł do wniosku, że i teologia, i sposób jej aplikacji w życie, czyli pobożność, są zbyt skostniałe. Kontakt człowieka z Bogiem powinien być bezpośredni, oparty na osobistej refleksji, związany z odpowiedzialnym życiem prowadzonym w duchu miłosierdzia, ofiary i pokory. Groote założył wspólnotę Braci Wspólnego Życia. Gromadzili się w niej świeccy, którzy chcieli żyć w duchu nowej pobożności. Pokarmem dla nich było „O naśladowaniu Chrystusa”.

Składa się ono z czterech ksiąg podzielonych na rozdziały. Znajdziemy tu lapidarne pouczenia na temat życia wewnętrznego, ascezy, zdobywania cnót. Większość drukowanych wydań zmieści się w kieszeni. Stąd przyjęło się tak wielką co do znaczenia książkę nazywać „książeczką” albo „dziełkiem”. Jego wartość nie leży w warstwie literackiej. Wiąże się ze zdolnością do przekazania prawd duchowych, które mają użyźniać glebę ludzkiego serca i prowadzić do nawrócenia.

Do wnętrza

Książeczka jest drogowskazem do prowadzenia życia wewnętrznego. Obecnie to zdanie brzmi banalnie, w XV w. oznaczało jednak rewolucyjną zmianę. Zwrócenie się ku wnętrzu, skierowanie się w stronę swoich myśli, uczuć czy pragnień, jest wejściem do nowego świata, w którym istnieje przestrzeń na spotkanie.

„Przyjdzie do ciebie Chrystus i przyniesie ci swoje ukojenie, jeżeli przygotujesz mu w swej wewnętrznej głębi mieszkanie. Cała jego chwała i blask pochodzą z głębi, tam lubi On przebywać. Człowiek zwrócony do wnętrza pozna Jego częste nawiedziny, czułe rozmowy, tkliwe ukojenie, spokój bezmierny, Jego zadziwiającą bliskość” – pisze autor. We wnętrzu człowieka panuje właściwy klimat, w którym rozkwita życie Boże. Człowiek tam może je odkryć, podziwiać i pielęgnować.

Zwrot ku wnętrzu wiąże się z docenieniem osobistego doświadczenia: „Naprawdę, wzniosłe słowa nie czynią świętego ani sprawiedliwego, ale życie prawe czyni człowieka miłym Bogu. Wolę odczuwać skruchę, niż umieć ją zdefiniować. Choćbyś znał całą Biblię na wyrywki i wszystkie mądre zdania filozofów, cóż ci z tego przyjdzie, jeśli nie masz miłości i łaski Boga?”. Uczucie staje nad intelektem, a osobiste doświadczenie nad zobiektywizowaną teologicznie definicją. Prawdziwie uczniem Chrystusa może się stać tylko ktoś, kto nie tyle ma głowę pełną wiedzy o Bogu, ile otworzył się na doświadczenie Jego obecności w osobistych aktach pobożności wewnętrznej.

Odwrót od świata

Czytelnik „O naśladowaniu…” odnajdzie liczne wskazówki, w jaki sposób uczyć się sztuki wchodzenia do wnętrza. Autor programowo zachęca, by odwrócić się od tego, co zewnętrzne, a co najczęściej nazywane jest „światem”. Człowiek nie może znaleźć tam Boga. Jedyne, co może zrobić w świecie, to się zagubić. Świat zewnętrzny pobudza zmysły człowieka, które pod wpływem „widzialnego” stają się coraz bardziej łakome. To przeszkadza w prowadzeniu życia wewnętrznego i prawym postępowaniu, które jest konsekwencją wewnętrznego uporządkowania.

Celem odrzucenia świata jest nadanie wszystkim elementom życia właściwej miary. Jeśli czytelnik właściwie odczyta tę intencję autora, będzie mu łatwiej przyjąć passusy, których wymowa na pierwszy rzut oka pobrzmiewa pogardą dla świata stworzonego. To nie świat, ale jego powaby potrafią być zgubne.

Autor z lubością korzysta ze znanego z Księgi Koheleta motywu marności. Marnością jest „gromadzić bogactwa, które przeminą”, „zabiegać o własne znaczenie i piąć się na coraz wyższe szczeble godności”, „iść ślepo za zachceniami ciała i szukać tego, co kiedyś przyjdzie ciężko odpokutować”, „pragnąć długiego życia, a nie dbać o życie dobre”, „przykładać wagę tylko do teraźniejszości, a o przyszłości nie myśleć”, „miłować to, co tak szybko przemija, a nie śpieszyć tam, gdzie radość nieprzemijająca”. Spojrzenie na te poszczególne „marności” daje motywację do zajęcia się ostatecznie tym, co niewidzialne – Bogiem.

Naśladowanie Chrystusa

Człowiek wchodzący na drogę doskonałości przyjmuje łaskę Boga przez Chrystusa. Konkretnie wtedy, kiedy zaczyna naśladować życie Zbawiciela. Naśladowanie określa tryb przyjmowania Bożych treści. Doskonałość człowieka nie zależy od jego inwencji, ale od zdolności do pójścia za Chrystusem. Autor powołuje się na słowa samego Zbawiciela: „Kto idzie za mną, nie błądzi w ciemnościach – mówi Pan”. Komentuje je tak: „Oto słowa Chrystusa, w których zachęca nas, abyśmy Go naśladowali, jeśli chcemy naprawdę żyć w świetle i uwolnić się od ślepoty serca”.

I tu również pojawia się wezwanie do działania wewnętrznego – do rozpamiętywania życia Pana Jezusa. Naśladowanie łączy w sobie docenienie wewnętrznego życia człowieka oraz szacunku do człowieczeństwa Chrystusa, w którym odbijają się przymioty Jego bóstwa. Dzięki temu nieaktualny staje się zarzut stawiany niekiedy autorowi „O naśladowaniu…”, że jest ono przesycone pesymizmem wobec ludzkich spraw, a także negacją ludzkiej natury. Można uznać, że jest odwrotnie: „O naśladowaniu…” zachęca do rozmyślania nad najlepszym z możliwych przykładów człowieczeństwa, jakie reprezentował sobą Pan Jezus.

Książeczka jest właśnie tak wymagająca, bo docenia fakt bycia człowiekiem. Ale „nie byle jakim człowiekiem”, lecz odkupionym przez Chrystusa, człowiekiem, którego Bóg chce przebóstwić i zjednoczyć ze sobą. W rzeczywistości dzieło jest przesycone niewidocznym na pierwszy rzut oka optymizmem: każdy człowiek może dzięki naśladowaniu Chrystusa przekroczyć siebie.

Gotowi do walki

Dystans, z jakim niektórzy komentatorzy na przestrzeni wieków przyjmowali „O naśladowaniu…”, może wynikać ze skali stawianych wymagań. Poprzeczka została zawieszona wysoko. Jednych to zniechęca, dla innych stanowi motywację. Zresztą autor wielokrotnie zapowiada konieczność walki. Choćby w słowach, które zapisuje przy okazji nauki o postanowieniach: „Wstań, zacznij od tej chwili, powiedz sobie: Teraz jest czas działania, teraz jest czas walki, teraz jest czas poprawy. Kiedy ci źle, kiedy cierpisz, wtedy właśnie pora zacząć wszystko od nowa. Trzeba ci będzie przejść przez ogień i wodę, zanim wejdziesz do miejsca ochłody. Jeżeli siebie nie przełamiesz, nie pokonasz zła”. Prawda, bez żadnych wątpliwości.

ks. Łukasz Piotrowski 
Idziemy nr 16/2025

 
Zobacz także
Ks. Krzysztof Pawlina
Diagnozy nie zapowiadają upadku religijności w przyszłej Polsce, mówią jednak o nadchodzących zmianach. Główna zmiana polega na przejściu od religijności dziedziczenia do religijności przeżywanej. Religijność przestaje być wartością tradycyjną, a staje się osobistym doświadczeniem. Dziś człowiek sam chce decydować, wybierać...
 
Danuta Piekarz
Nikt z nas nie zasłużył sobie na dar życia. Nikt też nie „zarobił” na to komfortowe, ciepłe mieszkanko, w którym upłynęły nam pierwsze miesiące istnienia: wody płodowe w łonie matki chroniły nas przed wstrząsami i zapewniały stałą temperaturę; z nich, podobnie jak i z krwi matki, czerpaliśmy substancje odżywcze potrzebne do życia i rozwoju. Łono matki, wody i krew – oto wielkie dary przygotowane przez Boga na pierwsze chwile ludzkiego życia, absolutnie darmowe, bezinteresowne.  
 
Henryk Skoczylas CSMA
Po długich oczekiwaniach Abrahamowi przyszedł nareszcie na świat syn Izaak – nadzieja zapowiedzi wyrażonych kilkakrotnie przez Boga, że Abraham stanie się ojcem wielkiego narodu (por. Rdz 12, 2; 13, 16; 15, 13-18; 17, 4; 18, 10). Izaak był cudownym dzieckiem i wyrastał na urodziwego młodzieńca, syna odznaczającego się prawdziwym szacunkiem i posłuszeństwem. Był on błogosławieństwem dla ojca w jego podeszłym wieku. 
 

___________________