logo
Sobota, 24 stycznia 2026 r.
imieniny:
Felicji, Roberta, Sławy, Franciszka, Mileny  – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Marian Zawada OCD
Jestem Życiem (J 14, 6)
Głos Karmelu
 
fot. Bogomil Mihaylov | Unsplash (cc)


Człowiek czasem myśli, że życie to słońca, wody i powietrza. Ale jest ono niewidzialną istotnością widzialnego, rozpiętą na oktawach świateł i miłości. Życie jest miłością.


Życiem jestem w ziarnku maku i robaczku, i w najsubtelniejszych duchowych istotach. Wszystko ogarniam życiem i wyzwalam je w przeznaczeniu do istnienia. Wszystko bowiem jest, by żyć i opowiadać pieśń życia dniem i nocą. W nim przenikam i ruchliwością najruchliwszą osiągam głębiny i szczyty, by odnawiać i ogłaszać nowe. Życie jest zawsze nowe i zawsze przychodzi, choć nieuchwytne i nieogarnione. Życie jest podziwem.

 

Jestem życiem, wewnętrznym nurtem wszystkiego, co tworzę i ożywiam w nieskończoności, w największym cudzie Ducha. Wydobywam z nicości i obwieszam imiona życia. W syceniu jestem wierny i budzę nieprzeniknione. Poczęty nie ma już końca, a zaczęte uprasza usilnie dopełnienia we Mnie.

 

Życiem jestem, więc nie ma ono początku i na próżno rozgrzebuje człowiek praźródła. Jestem życiem, bo jedynie ja zamieszkuję prawdziwie. Jestem życiem, co w oczywistości tak prostej, że niepojętej, daje i objawia niepowstrzymanym tchnieniem.

 

Życiem jestem, bo imię moje – wypełnienie wszystkiego i w światłach upodobałem sobie nosicieli spełnień.

 

Moim uczniom ukazuję pełnię radości przy sobie, a nie masz już wygnania ani obcości. Radość bliskości jest nieskończona i tryska ciągle w nowych zachwytach.

 

Człowiek czasem myśli, że życie to słońca, wody i powietrza. Ale jest ono niewidzialną istotnością widzialnego, rozpiętą na oktawach świateł i miłości. Życie jest miłością.

 

Jestem życiem obfitym i mocnym, co nie zna zmęczenia, o głębi zawrotnej, niepowstrzymany w darowaniu. Jestem radością narodzin i budzenia, żywotnością nasion i migotaniem sklepień. W żywości nurtów i chyżości wiatru, kwileniu ptaków i ryku dzikich stad osadziłem to, co tętniące i nieujarzmione. Dla człowieka zaś zastrzegłem tchnienie – jedyne, co ożywia i budzi do żywotności, co powstawać każe i głowy zadzierać. Kiedy rodzi się człowiek, łza moja spada na samo dno jego serca, by pamiętał, skąd pochodzi. Jest ona pamięcią i zagadką.

 

W żywotności ducha miłuję i pozwalam wyrastać nad miarę, gdzie gubi się człowiek bezmierny. W wysokich koronach drzew pozwalam zasiadać ptakom wysokim, a w kołysaniu rytm życia ustalam. Oto kim jestem: karmię życie życiem, cudownością świeżych pąków, które z radością otwierają się w słońcu, zrywając kajdany zamknięć.

 

W rozmachu i niezliczonej formie życia lubuję się przechadzać i w wielości otwartych oczu światło kreślę, i kształty piękna i tajemnicę, bo życie rodzi się z zachwytu.

 

Jestem życiem już nie do odebrania, szaleństwem dobijania się do niebios.

 

Jestem w krzykach zduszonych, co żyć pragną, a nie mogą, lecz szamoczą się w cieniach śmierci. Nie uczyniłem śmierci, by panią była człowieka, ani nie zatrważam nieistnieniem. Ukryłem ją pośród drzew, w samym sercu mateczników, i była bezsilna, bez władzy. Nie uczyniłem śmierci panią, lecz ktoś ją wypatrzył i wyprowadził haniebnie, i splątał z życiem. Obudziło ją dotknięcie zachłanne i nienasycone – żądanie wielkości. Stała się kłamstwem wszelkich kłamstw, wrotami niespełnień. Jej imię to klęska człowiecza. Śmierć jest w każdym wyciąganiu ręki, spożywanych łapczywie owocach, w mnożeniu doświadczeń i tam, gdzie człowiek szuka ubogacenia, tam, gdzie gromadzi i chce bardziej trwać. Właśnie tam umyka mu życie, tam je traci.

 

Jestem życiem wyciągniętej z miłością ręki i spojrzenia, które ocala od gniewu i lęku.

 

Mówię Wam „żyjcie” i krzyczę w historię w tysiącach darowanych istot. Nie masz większego dowodu na istnienie Boga, niż dane małe życie, które łapczywie chwyta powietrze i wyciąga rączki.

 

Marian Zawada OCD
Głos Karmelu 3/2011

 
Zobacz także
ks. Bernard Witek SDS
Przykazania Nie będziesz kraść (Wj 20,1; Pwt 5,19) oraz Nie będziesz zeznawać fałszywie przeciw bliźniemu twemu (Wj 20,16; Pwt 5,20) na pozór nie mają ze sobą wiele wspólnego. W Księdze Kapłańskiej, tzw. Kodeks Świętości (17-26) niejednokrotnie nawiązuje do Dekalogu, grupując przykazania tematycznie. Znajdujemy tam następujące sformułowanie: Nie będziecie kraść, nie będziecie kłamać, nie będziecie oszukiwać jeden drugiego, nie będziecie przysięgać fałszywie na moje imię. (19,11-12).
 
Andrzej Gołąb
Pojawia się w krzyku dziecka przychodzącego na świat i w westchnieniu konającego. Tłumaczy krew przelaną na frontach wszystkich wojen i uzasadnia pierwsze kieliszki wódki. Jest na ustach mediów i w sercach poetów. Obiecywana przez religie, systemy, filozofie i szkoły. Wyrywana sobie w najintymniejszych relacjach i kaleczona we wszystkich odcieniach grzechu. Dopiero co zdobyta, a już na nowo utracona. Tuż, tuż za następnym zerem dopisywanym do stanu konta i nowym modelem samochodu...
 
Mateusz Burzyk

O funkcjach religii i o tym, jak jest przeżywana, można dys­kutować. Inaczej jest, gdy przyj­muje się tezę, że religia nie mogła powstać bez interwencji nadprzy­rodzonej. To jest granica, która definiuje podejście do genezy religii. Gdy pojawia się odniesienie do nadprzyrodzoności, to między wierzącym a niewierzącym mogą być tylko punkty zgody w pew­nych szczegółach, ale nie w kwestii zasadniczej – jej istnienia bądź nieistnienia.

 

Z Janem Woleńskim i Jackiem Prusakiem SJ rozmawia Mateusz Burzyk

 

___________________