logo
Wtorek, 16 lipca 2024 r.
imieniny:
Eustachego, Mariki, Mirelli, Marii – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
o. Wojciech Jędrzejewski OP
Lisy w zbożu. O pułapkach żarliwości
Więź
 
fot. Ray Hennessy | Unsplash (cc)


Trzeba odróżnić czysty żar – ten pochodzący z ołtarza, oczyszczający i zbliżający do Boga – od żaru „brudnego”, który może człowieka zdławić i zdusić. Kryterium jest jasne: „Czy to, co robię, czyni świat lepszym?”.


Skończyłem niedawno czytać książkę Erica Hoffera „Prawdziwy wyznawca”. Hoffer dokonuje w niej bardzo interesującej analizy zjawiska fanatyzmu, obecnego w ruchach religijnych i politycznych, który sieje spustoszenie wszędzie wokół, niszcząc także swoich własnych wyznawców. Na okładce książki umieszczono zapaloną zapałkę w kształcie ludzkiej głowy na tle krwistej czerwieni. Mówiąc o płomieniu pasji, nie sposób nie wspomnieć o takim właśnie fanatycznym, brudnym żarze – niszczycielskiej sile, ukrytej pod maską religijnej gorliwości.

 

Żar czysty, żar brudny


Wielu jest takich, którzy – przepełnieni gorliwością – podejmują różne dziwne działania w przekonaniu, że wymaga tego od nich Bóg, a nie zauważają, jakie spustoszenie wokół siebie robią. Działają w przepełnionym fanatyzmem amoku podobnym do amoku Szawła, który „dyszał żądzą zabijania uczniów Pańskich” (Dz 9,1).

 

Pochłonięty brudnym żarem człowiek potrafi słowami i decyzjami dosłownie zmieść kogoś, o kim sądzi, że z powodu rzekomej nijakości albo niewierności zasługuje na napiętnowanie. Oczywiście sam gorliwiec jest święcie przekonany, że robi to ze względu na najwyższe dobro. Prawda jest jednak inna: to jest ślepiec, nie zdający sobie sprawy z tego, jak bardzo zatrute i nieczyste są jego motywy. Może nim kierować strach, głupota, chęć odwetu albo zwyczajna małostkowość, zaś tzw. „poczucie misji” staje się zasłoną dymną, której celem jest ukrycie owych rzeczywistych najgłębszych pobudek.

 

W iluż wspólnotach religijnych brudny ogień strawił normalność i wzajemne więzi! Zapalony wyznawca, lider lub jakiś wpływowy członek wspólnoty, potrafi nieraz latami manipulować ludźmi, którzy go otaczają, niszcząc ich w różnych wymiarach ich człowieczeństwa. Co gorsza, jeśli taki rozpalony lider, zgromadziwszy wokół siebie zaufane grono „wyznawców”, zacznie wskazywać tych, którzy w jego ocenie są zbyt mało gorliwi, potrafią zapłonąć stosy.

 

Warto regularnie badać samego siebie i zadawać sobie pytania: „Co mną kieruje?”, „Jakie pragnienia leżą u podstaw moich największych pasji?”, „Czy to jest pasja nawrócenia i uświęcenia?”, „Gdzie jest źródło wewnętrznego żaru, w Bogu czy poza Nim?”. Niezależnie od tego, co nas wewnętrznie rozgrzewa – czy angażujemy się w budowanie rodziny, czy w inną służbę – pytanie zawsze zostaje to samo: „Dlaczego to robię?”. Bardzo potrzebujemy wciąż wracać do tego pytania, bo wielu już pogubiło się we własnych motywacjach.

 

Trzeba odróżnić czysty żar – ten pochodzący z ołtarza, oczyszczający i zbliżający do Boga – od żaru „brudnego”, który może człowieka zdławić i zdusić. Kryterium jest jasne: „Czy to, co robię, czyni świat lepszym?”. Warto sobie uświadomić, że płomień pasji, owa wewnętrzna gorliwość rozgrzewająca człowieka, potrafi być ambiwalentny i jeśli za mocno rozgrzeje nasze ego, to w końcu zacznie nas wewnętrznie niszczyć.

 

Pasja przemocy, pasja przemiany


Niestety, można być pasjonatem czegoś, co jest po prostu złem. Można też poddać się pasji, która stanie się przyczyną spustoszenia. Można zrobić tak, jak zrobił w swoim szaleństwie Samson, bohater Księgi Sędziów.

 

Żeby pokonać Filistynów – ale tak naprawdę zademonstrować własną siłę i spryt – podpalił ogony lisom, a te, biegnąc w zboże, spaliły całe plony wraz z winnicami i oliwkami: Samson odszedł, schwytał trzysta lisów, a wziąwszy pochodnie przywiązał ogon do ogona, a pośrodku między dwoma ogonami poprzyczepiał po jednej pochodni. Następnie podpalił pochodnie, a rozpuściwszy lisy między zboża filistyńskie spalił sterty i zboża na pniu oraz winnice wraz z oliwkami. Rzekli więc Filistyni: „Kto to uczynił?”. Odpowiedziano: „Samson, zięć Timnity, ponieważ ten odebrał mu żonę i dał ją jego towarzyszowi”. Poszli wówczas Filistyni i spalili ogniem ją i jej ojca. Samson dał im taką odpowiedź: „Ponieważ w ten sposób postąpiliście, dlatego nie spocznę, dopóki się nad wami nie zemszczę”. I zadał im wielką klęskę, bijąc od bioder aż do goleni (Sdz 15,4-8a).

 

W przywołanej scenie z Księgi Sędziów ponowie widzimy obraz ognia, i to niezaprzeczalnie ognia pełnego pasji, ale tym razem płomień niszczy wszystko. Jest to płomień rewolucji, która nie pyta o cenę, tylko roznieca wokół pożogę. „A niech szlag trafi nawet pół świata. Grunt, że mnie wewnętrznie grzeje” – zdaje się mówić człowiek ogarnięty taką niszczycielską pasją.

 

Niestety, były takie okresy w historii Kościoła, że podobne „pasje” rozpalały wyznawców Jedynego Boga. Dawali się oni owładnąć brudnej gorliwości, z pozoru religijnej, ale podsycanej nieczystymi, egoistycznymi motywami, niszcząc wszystko na swojej drodze. Były takie czasy, w których chrześcijanie podpalali stosy. Ba, nawet pochodnie św. Dominika interpretowano jako ogień podkładany przez Świętą Inkwizycję.

 

Duch Święty przynosi nam miłosną moc do tego, abyśmy podjęli misję czynienia dobra i weszli w naszą życiową pasję z siłą i gorliwością, która może przeobrażać ten świat. Zaczyna się ona od naszej wewnętrznej przemiany, a rozszerza wszędzie tam, gdzie pozwolimy się Bogu posłać.


Wojciech Jędrzejewski OP
Więź | 25 lipca 2023
wiez.pl
Fragment książki „Płomień pasji. Jak rozpalić w sobie radość, twórczość i zaangażowanie”. Wyd. RTCK, 2023. Śródtytuły pochodzą od redakcji Więź.pl.

 
Zobacz także
Dariusz Piórkowski SJ

Chyba najbardziej zaskakuje w tej scenie pełna pokory nieustępliwość Kananejki. Taką siłę daje jej właśnie pragnienie. Zauważmy, że kobieta przychodzi do Jezusa ze względu na córkę, a nie dla samej siebie. To bardzo istotna cecha pragnienia. Pragnienia są silnie związane z miłością. Im bardziej kochamy, tym więcej w nas pragnień i siły do ich urzeczywistnienia. W gruncie rzeczy nieważne, do czego pragnienia nas wzywają. Nieważne, jaką przybierają postać i rozmiary. Nieważne, czy podobają się otoczeniu. 

 
rozmowa z o. Mirosławem Pilśniakiem OP
Mamy żyć w świecie, ale nie mamy grać według jego reguł. Logika świata nie jest logiką miłości – tu opłaca się być silnym, zdrowym i bogatym, i tylko takie życie ma sens, każde inne jest uważane za zmarnowane. Tymczasem Chrystus pokazuje, że nasze bogactwo rodzi się gdzieś indziej, nie w logice wyścigu...
 
Monika Białkowska
Wydawać by się mogło, że św. Jan Maria Vianney to święty nie na nasze czasy. Nie lubił muzyki, potępiał tańce i kazał zakrywać dekolty damom na starych obrazach. W dodatku krzyczał z ambony na wiernych i pościł tak uparcie, że niszczył swoje zdrowie. Taki typ świętości nie pasuje do oświeconego XXI wieku. A jednak to właśnie on był patronem Roku Kapłańskiego. Nieprzypadkowo.
 
 

___________________

 reklama
Działanie dobrych i złych duchów
Działanie dobrych i złych duchów
Krzysztof Wons SDS