logo
Czwartek, 26 maja 2022 r.
imieniny:
Eweliny, Jana, Pawła, Filipa – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Karol Meissner OSB
Miejsce Maryi w dziele odkupienia. Prorocka zawartość cudu w Kanie Galilejskiej (J 2,1–11)
Mateusz.pl
 
fot. Birmingham Museums Trust | Unsplash (cc)


Dla zrozumienia roli Maryi w dziele zbawienia wszystko, co się odegrało w Kanie Galilejskiej ma duże znaczenie.

 

Zauważyć trzeba najpierw, że w Ewangelii świętego Jana Maryja pojawia się tylko dwa razy: na początku działalności Pana Jezusa, właśnie w Kanie Galilejskiej, i na końcu, przy krzyżu. Mówi się, że postać Maryi w Ewangelii św. Jana spina jakby klamrą całą działalność Chrystusa. Jak zobaczymy, wszystko wskazuje na to, że takie ukazanie Maryi przez Ewangelistę jest celowe. Scena w Kanie Galilejskiej ma szczególne odniesienie do przejścia Chrystusa. Ma znaczenie prorockie i ukazuje rolę Maryi w dziele dokonanym przez Chrystusa na krzyżu.

Rozważając Janowy opis wydarzeń w Kanie Galilejskiej trzeba sobie uświadomić, że autor pisze swoją Ewangelię parę dziesiątków lat po tym, co opisuje. Toteż w jego opisie każdy, drobny nawet szczegół, ma wielkie znaczenie. Jest bowiem widziany i właściwie rozumiany przez autora w perspektywie późniejszych zdarzeń. O tym, że głębsze zrozumienie wydarzeń ewangelicznych istotnie miało miejsce w późniejszym czasie, świadczy stwierdzenie o pewnym powiedzeniu Pana Jezusa, że dopiero po Jego zmartwychwstaniu przypomnieli sobie uczniowie, że to powiedział (J 2,22).

 

Wina nie mają!


Przypomnijmy zatem wydarzenie. Maryja zostaje zaproszona na wesele. Wraz z nią zostaje zaproszony Jezus i jego uczniowie. Maryja dostrzega smutek gospodarzy zakłopotanych b r a k i e m w i n a. Izraelici nie spożywali wina na co dzień. Był to napój używany z okazji jakiegoś święta, jakiejś u uroczystości. Na uczcie weselnej spożywanie wina było zapewne ważną oznaką świętowania. Toteż jego brak musiał stanowić wielką przykrość dla gospodarzy. Może nie było ich stać na zakupienie większej ilości wina dla gości? Wszystko wskazuje na to, że Maryja swoim pełnym dobroci spojrzeniem tak właśnie widzi sprawę. Mówi: N i e  m a j ą już wina, wskazując na gospodarzy wesela, a nie tylko na brak wina.

 

To, co następuje potem, jest nośnikiem tajemnicy. Pan Jezus, jak pamiętamy, odpowiada swej matce używając zwrotu, którego po prostu nie rozumiemy. Dosłownie brzmi on: Co mnie i Tobie? Komentatorzy podają wiele możliwych znaczeń tego zwrotu: Uważa się między innymi, że może on być rozumiany jako odmowa, jako zwrócenie uwagi na niestosowność ingerencji Maryi itp.

 

Skoro nie jesteśmy w stanie dzisiaj jednoznacznie zrozumieć tego powiedzenia, trzeba zwrócić uwagę na to, jak Maryja je zrozumiała. Jaka jest jej reakcja na słowa Syna? Po słowach Co mnie i tobie? Jezus dodał zdanie brzmiące w jakiś uroczysty sposób: Niewiasto, jeszcze nie nadeszła moja godzina! Maryja zatem natychmiast mówi do sług: Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie. Słowa Maryi skierowane do sług świadczą o tym, że Maryja nie odebrała słów Syna jako odmowę, ani tym bardziej za jakiś rodzaj nagany za jej wstawiennictwo. Rozumie z nich w oczywisty sposób, że Jezus chce coś uczynić. Coś ważnego, coś, co – jak się okazuje – miało przenieść jej troskę do innego wymiaru, miało jej wskazać, jakie prawdziwe znaczenie będzie miało jej słowo: wina nie mają!, wtedy mianowicie gdy przyjdzie godzina jej Syna. Zlecając sługom wykonanie polecenia Jezusa, sama czeka na jakąś wskazówkę dla siebie. Przecież Jezus wskazał, że jej troska o wino ucztowania weselnego, winna być odłożona, do jakiejś Jego godziny. Wtedy to, w tej godzinie Jezusa, winna Maryja mówić wina nie mają!

 

Wołacz: Niewiasto!


Na zupełnie szczególny charakter wypowiedzi Jezusa wskazuje zwrócenie się do Maryi wyrazem: Niewiasto! Tłumacz sięgnął do starej polszczyzny, aby oddać wyraz, który po grecku oznacza po prostu kobietę, a również żonę. Wyraz ten jest często używany przez Ewangelistów Mateusza, Marka i Łukasza. W Ewangelii św. Jana pojawia się niewiele razy. Ważne znaczenie ma prześledzenie w jakich wypadkach Pan Jezus zwracał się do kobiet używając formy wołacza: Kobieto!, czy — jak chce tłumacz — Niewiasto! To rzuca światło na treść rozmowy w Kanie Galilejskiej.

 

W jednym z komentarzy znajdujemy uwagę, że Ewangelista napisał tylko słowa, ale nie przekazał ani ich tonu, ani też gestu czy spojrzeń, jakie matka i Syn wymienili; dlatego jesteśmy pozbawieni możliwości pełnego poznania treści tej rozmowy [1]. Trudno się zgodzić z tą opinią. Na treść tej rozmowy rzuca przecież światło zbadanie wyrażeń w niej użytych oraz opis działań Chrystusa.

 

Ewangelista Mateusz, który wielokrotnie używa wyrazu kobieta w obu znaczeniach, zapisał tylko jedną wypowiedź Pana Jezusa, w której tym wyrazem zwraca się do kobiety. Mianowicie do Kananejki, która ubłagała u Chrystusa uzdrowienie córki, mówi Jezus: O, niewiasto, wielka jest twoja wiara: niech ci się stanie, jak chcesz (15,28).

 

Św. Łukasz też tylko raz zapisuje podobną wypowiedź Pana Jezusa. Widząc kobietę, która od osiemnastu lat ciężko chorowała, Pan Jezus przywołał ją i powiedział do niej: Niewiasto, jesteś wolna od twojej niemocy. Włożył na nią ręce — dodaje Ewangelista — a natychmiast wy prostowała się i chwaliła Boga (13,12–13).

 

Inaczej jest w Ewangelii św. Jana. Tutaj wyraz kobieta został użyty niewiele razy, natomiast kilkakrotnie Ewangelista zapisuje, że Pan Jezus w ten sposób zwracał się do kobiet. Najpierw w rozmowie z Samarytanką, której objawia siebie jako Mesjasza, mówi Jezus: Wierz mi, niewiasto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca... Nadchodzi jednak godzina, owszem już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli chce mieć Ojciec (4,21.23). W scenie przyprowadzenia do Jezusa kobiety, którą przychwycono na cudzołóstwie, po odejściu chyłkiem wszystkich zawstydzonych, powstawszy zwraca się On do obwinionej: Niewiasto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił ?... I ja ciebie nie potępiam. Idź, a od tej chwili już nie grzesz (8,10–11). Wreszcie po zmartwychwstaniu, ukazując się Marii Magdalenie, płaczącej przy pustym grobie, zadaje Pan Jezus pytanie: Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz? aby w chwilę potem nazwać ją po imieniu: Mario! Zresztą i aniołowie, których Maria widzi w grobie podobnie do niej prze mawiają: Niewiasto, czemu płaczesz? (20,13.15)

 

W ten właśnie sposób zwraca się Pan Jezus do Maryi, swej matki, d w a r a z y! Najpierw w Kanie Galilejskiej, a drugi raz wisząc na krzyżu, a więc w tych dwu miejscach, w których w Ewangelii św. Jana pojawia się postać Maryi. Oddając swe życie na krzyżu Jezus wskazuje Matce swego umiłowanego ucznia i mówi: Niewiasto, oto syn twój (19,26).

 

Jak widać, we wszystkich wypadkach, w których Jezus w takiej formie zwraca się do kobiet, wołacz stoi na początku zdania i oznacza, że Chrystus ma do przekazania danej osobie coś ważnego: mówi o swojej zbawczej miłości albo objawia najgłębsze tajemnice, jak podczas rozmowy z Samarytanką czy z Maryją stojącą obok krzyża. Nie inaczej jest i w Kanie Galilejskiej. Z wołaczem: Niewiasto! łączy się zdanie o zasadniczej wprost doniosłości: Jeszcze nie nadeszła godzina moja. Analiza pozostałych tego rodzaju wypowiedzi Pana Jezusa prowadzi do wniosku, że ów wołacz: Niewiasto! należy do zdania: Jeszcze nie nadeszła godzina moja, a nie do pytania Cóż mnie i tobie? [2] i wskazuje, że Chrystus chce Maryi powiedzieć coś bardzo ważnego. Z kontekstu wynika, że Chrystus pragnie, by jej słowa: Wina nie mają! zostały niejako odłożone do chwili, którą Jezus określa mianem swojej godziny, oraz, by się odnosiły do innej rzeczywistości, do innego wina, co Jezus wskaże swoim dalszym działaniem.

 

Godzina moja


Prześledźmy zatem, co w ustach Chrystusa oznacza określenie moja godzina. W Kanie, na początku działalności Pana Jezusa, nie jest to jeszcze jasne. Stanie się jednak coraz bardziej zrozumiałe w miarę nauczania Zbawiciela. W danej chwili jest to wyrażenie prorockie. To wyrażenie, notuje tylko św. Jan. Wyraz grecki godzina (wra) bardzo często używany w Ewangeliach, tłumaczony jest również jako czas, jako chwila albo nawet pora. Raz tylko św. Łukasz wkłada w usta Pana Jezusa ten wyraz godzina w połączeniu z zaimkiem dzierżawczym. Oto w Ogrójcu mówi Jezus do tłumu, który przyszedł z Judaszem, aby pojmać Nauczyciela: To jest wasza godzina i panowanie ciemności (22,53). U św. Jana w podobnym znaczeniu mówi Pan Jezus o przyszłych prześladowcach apostołów: Nadchodzi godzina, w której każdy, kto was zabije, będzie sądził, że oddaje cześć Bogu. Będą tak czy nić, bo nie poznali ani Ojca, ani Mnie. Ale powiedziałem wam o tych rzeczach, abyście, gdy nadejdzie ich godzina, pamiętali o nich, że ja wam to powiedziałem (16,2–4). Również o kobiecie rodzącej mówi Jezus, że przyszła jej godzina (16,21). Poza sceną w Kanie Galilejskiej, o godzinie Jezusa jest mowa w następujących słowach: Zamierzali więc Go pojmać, jednakże nikt nie podniósł na Niego ręki, ponieważ godzina jego jeszcze nie nadeszła (7,30). Nikt go nie pojmał, gdyż godzina jego jeszcze nie nadeszła (8,20). Było to przed Świętem Paschy, Jezus wiedząc, że nadeszła Jego godzina przejścia z tego świata do Ojca... (13,1) O tej godzinie przejścia z tego świata do Ojca mówi Chrystus: Teraz dusza moja doznała lęku i cóż mam powiedzieć? Ojcze, wybaw Mnie od tej godziny? Nie, właśnie dlatego przyszedłem na tę godzinę. Ojcze, wsław Twoje imię(12,27). Nadeszła godzina, aby został uwielbiony Syn Człowieczy (12,23).

 

Pokrewne znaczenie ma grecki wyraz kairos, tłumaczony jako czas, chwila. Z zaimkiem dzierżawczym raz wkłada go w usta Chrystusa św. Mateusz, gdy mianowicie Pan Jezus wysyła uczniów, aby przygotowali wieczerzę paschalną, każe im powiedzieć gospodarzowi domu: Czas mój jest bliski... (Mt 26,18) Św. Jan zapisał takie słowa Pana Jezusa: Wy idźcie na to święto – mówi Pan Jezus do swych krewnych – Ja jeszcze nie idę na to święto, bo czas mój jeszcze się nie wypełnił (J 7,8).

 

Gdy zatem Chrystus mówi o swojej godzinie, to ma na myśli swoją mękę, śmierć i chwalebne zmartwychwstanie [3]. To jest ta właśnie godzina, w której Maryja ma wkroczyć swoim wołaniem: Wina nie mają! Czy Jezus ma na myśli wino jako świąteczny napój? O jakie wino i o jaką ingerencję Maryi chodzi Jezusowi stanie się zrozumiałe, gdy prześledzimy i rozważymy to, co było wynikiem rozmowy Maryi i Jezusa.

 

Naczynia przeznaczone do oczyszczeń


Chrystus mówi do sług: Napełnijcie stągwie wodą. Ewangelista, świadom doniosłości znaku, którego był świadkiem, określił dokładnie naczynia, o których mowa. Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Chodziło więc o naczynia przeznaczone do oczyszczeń. To określenie jest dziwne. Przecież nie naczyniem dokonuje się oczyszczenia, a tym, co w nim jest. W każdym razie te stągwie nie były naczyniami przeznaczonymi do przechowywania wina! Wino, jak świadczą słowa Pana Jezusa zapisane przez św. Mateusza, przechowywano w skórzanych bukłakach (Mt 9,17), a rozlewano zapewne z jakichś mniejszych dzbanków. Tymczasem Pan Jezus wskazuje sługom duże stągwie, w których trzymano wodę przeznaczoną do rytualnych, a więc religijnych oczyszczeń żydowskich.

 

Podając ten szczegół w swoim opisie, św. Jan ma określony cel: ukazuje nam, że to, co Pan Jezus czyni będzie się w jakiś sposób odnosiło do tajemnicy oczyszczenia człowieka. Prawo Mojżeszowe wymagało oczyszczenia przez obmycie wodą, a nawet przez kąpiel, w licznych i codziennie zachodzących okolicznościach. Mówi o nich m.in. Księga Kapłańska w rozdziale 15., Księga Liczb w rozdziale 19. czy Księga Powtórzonego Prawa w rozdziale 23. (w.10–12). Do tych wypadków przewidzianych przez Prawo dochodziły obmycia zalecone przez tradycję. Św. Marek tak pisze o owych rytualnych obmyciach: Faryzeusze bowiem i w ogóle Żydzi, trzymając się tradycji starszych, nie jedzą, jeśli sobie rąk nie obmyją, rozluźniając pięść. I gdy wrócą z rynku, nie jedzą, do póki się nie obmyją. Jest jeszcze wiele innych zwyczajów, które przejęli i których przestrzegają, jak obmywanie kubków, dzbanków, naczyń miedzianych (Mk 7, 3–4). Nie można się więc dziwić, że w domu żydowskim musiało być zawsze pod dostatkiem wody. Toteż słudzy, sądząc zapewne, że Nauczycielowi chodziło o dokonanie jakichś rytualnych obmyć, gorliwie napełnili stągwie aż po brzegi!

 

W rzeczywistości chodziło Panu Jezusowi zupełnie o coś innego. Chociaż Prawo wymagało obmyć ze względów religijnych, nie miały one jednak mocy oczyszczenia duszy ze zmazy grzechu: te zewnętrzne obmycia nie miały mocy oczyszczenia wnętrza człowieka [4]. Były to obrzędy symbolizujące usunięcie nieczystości rytualnej, to znaczy spełniały pewne wymagania związane z życiem w społeczności, dla której praktycznie wiara i życie moralne sprowadzały się do przestrzegania przepisów Prawa Mojżeszowego. Nasz Pan patrzy na porządek moralny głębiej. Dla Pana Jezusa prawdziwa nieczystość — to grzech plamiący serce człowieka. Toteż gdy pewien faryzeusz wyraził zdziwienie, że Pan Jezus nie obmył rąk przed posiłkiem, Nauczyciel odrzekł surowo: Właśnie wy, faryzeusze, dbacie o czystość zewnętrznej strony kielicha i misy, a wasze wnętrze pełne jest zdzierstwa i niegodziwości... Faryzeuszu ślepy! Oczyść wpierw wnętrze kubka, żeby i zewnętrzna jego strona stała się czysta. (Łk 11,39; Mt 23,26) Przy okazji dyskusji, dotyczącej nieczystości wskazywanej przez Prawo Mojżeszowe (streszczają nam ją św. Marek w rozdz. 7 i św. Mateusz w rozdz. 15), Pan Jezus mówi: Nie to, co wchodzi do ust, czyni człowieka nieczystym, ale co z ust wychodzi, to go czyni nieczystym... To, co z ust wychodzi, pochodzi z serca, i to czyni człowieka nieczystym. Z serca bowiem pochodzą złe myśli, zabójstwa, cudzołóstwa, nierząd, kradzieże, fałszywe świadectwo, przekleństwo. To właśnie czyni człowieka nieczystym. To zaś, że się je nieumytymi rękami, nie czyni człowieka nieczystym (Mt 15,11.18–20). Wszystkie zalecane przez tradycję żydowską obmycia wodą, nie mogły przywrócić człowiekowi grzesznemu prawdziwej czystości.

 

Tej zewnętrznej, nieskutecznej moralnie, a więc pozornej czystości uzyskiwanej przez rytualne obmycie wodą, czy kąpiel w wodzie, przeciwstawia Pan Jezus czystość serca. O niej to mówi w kazaniu na górze: Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą (Mt 5,8). Ta czystość może być udzielona tylko przez Boga. Pokutny psalm wyraża to słowami: Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste! (Ps 51,12). Grzech może być odpuszczony tylko przez Boga. Żydzi zdawali sobie z tego dobrze sprawę (por. Mk 2,5–7). Prorocy w Starym Testamencie wzywali grzeszników do nawrócenia, do pokuty, aby wyjednać zmiłowanie Boże. W sensie ścisłym jednak, czas łaski miał dopiero nadejść. Józefowi anioł Pański zapowiada, że Syn, którego porodzi Maryja, zbawi lud od jego grzechów (Mt 1,21). Chrystus przed swoją męką mówi do Ojca: Ojcze! Nadeszła godzina! Otocz swego Syna chwałą, aby Syn Ciebie nią otoczył i aby mocą władzy udzielonej Mu przez Ciebie nad każdym człowiekiem dał życie wieczne wszystkim tym, których Mu dałeś... A za nich Ja poświęcam w ofierze samego siebie, aby i oni byli uświęceni w prawdzie (J 17,1–2.19).

 

W tym świetle jasną się staje symbolika przemiany, która zaszła w stągwiach, przeznaczonych do oczyszczeń żydowskich: najpierw każe Jezus napełnić je wodą służącą do nieskutecznych, zewnętrznych rytualnych obmyć żydowskich, którym nie towarzyszyło oczyszczenie wewnętrzne. Następnie tę wodę w naczyniach przeznaczonych do oczyszczenia przemienia w wino będące symbolem czasów mesjańskich a zatem łaski i rzeczywistego oczyszczenia z grzechów. Wreszcie każe pobrać to wino pochodzące z przemienionej wody dać je do spożycia.

 

Symbolika wina


Wino w Kanie Galilejskiej jest więc winem oczyszczenia.

 

Warto w tym miejscu przypomnieć biblijną symbolikę wina. Księgi mądrościowe przestrzegają przed nadużywaniem wina. Trudno w tym wypadku mówić o symbolice. Natomiast spotykamy się w tekstach natchnionych z winem jako symbolem cierpienia i kary należnej za grzechy. Często w tych wypadkach jest mowa o kielichu (por. Iz 51,17). W tym rozumieniu Pan Jezus zapytuje Jana i Jakuba: Czy możecie pić kielich, który ja mam pić? (Mt 20,22)

 

Nie o tę symbolikę chodzi w Kanie Galilejskiej. Wino jako napój uczty świątecznej, jako napój, który rozwesela serce ludzkie (Ps 104,15), jest biblijnym symbolem radosnej uczty czasów mesjańskich, uczty, którą sam Pan, Zbawca, przygotuje dla wybranych. Oto jak psalmista opisuje tę ucztę z obfitością posiłku i wina: Jahwe jest moim pasterzem: nie brak mi niczego; pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach. Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć: Orzeźwia moją duszę... Stół dla mnie zastawiasz wobec mych przeciwników; namaszczasz mi głowę olejkiem; mój kielich jest przeobfity... (Ps 23,1–3.5) Jahwe Zastępów przygotuje dla wszystkich ludów na tej górze ucztę z tłustego mięsa, ucztę z wybornych win, z najpożywniejszego mięsa, z najwyborniejszych win... Raz na zawsze zniszczy śmierć. Wtedy Jahwe Pan otrze łzy z każdego oblicza. (Iz 25,6.8) Przyjdą i będą wykrzykiwać radośnie na wyżynie Syjonu i rozradują się błogosławieństwem Jahwe: zbożem, winem, oliwą, owcami i wołami... Zamienię bowiem ich smutek w radość... (Jer 31,12.13)

 

Istotne znaczenie ma przeto fakt, że św. Jan zwraca naszą uwagę nie tylko na przeznaczenie stągwi, ale również na ich pojemność. Każda z nich mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Miara — to około 40 litrów. Zatem Jezus przemienia w wino ponad 500 litrów wody ! Jest to dużo. Bardzo dużo. O wiele za dużo jak na potrzebę jednego wesela. Można powiedzieć, że podczas wesela w Kanie Galilejskiej do pewnego stopnia role się zmieniają: to Jezus podejmuje zebranych i raczy ich obfitością dobrego wina zachowanego aż do tej pory. Toteż Ewangelista kończy swój opis zdaniem: Jezus... objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie. Oto obietnice mesjańskie się spełniają!

 

Cud w Kanie Galilejskiej a Eucharystia


Cud w Kanie Galilejskiej ma ogromną wymowę. Widzimy w nim z jednej strony znak mesjańskiego oczyszczenia, z drugiej zaś strony znak mesjańskiej uczty. Dla św. Jana cud w Kanie Galilejskiej jest początkiem znaków uczynionych przez Jezusa. Obfitość wina stawia nam przed oczyma cud rozmnożenia chleba, który Św. Jan zapisał w rozdziale 6. swojej Ewangelii, uzupełniając ten opis tzw. Mową eucharystyczną Pana Jezusa. Są w niej następujące słowa: Kto spożywa moje ciało i pije moją krew, ma życie wieczne... Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a krew moja jest prawdziwym napojem (J 6,54–55). Św. Jan opisując scenę ostatniej wieczerzy opowiada, że Jezus wiedział, że nadeszła Jego godzina. W tej właśnie godzinie, po wieczerzy paschalnej podał uczniom kielich z winem mówiąc: To jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów (Mt 26,28). Tak ujawnia się prorocka zawartość cudu w Kanie Galilejskiej, mianowicie jej wymiar eucharystyczny. Woda w naczyniach służących do oczyszczenia zostaje przemieniona na wino — napój oczyszczenia serc ludzkich z grzechów. Tym winem zaś — napojem oczyszczającym — jest krew Chrystusa przelana na Krzyżu w Jego godzinie. W czasie ofiary eucharystycznej, która jest ucztą, właśnie wino zostaje słowem Chrystusa przemienione w Jego krew podawaną wierzącym jako Napój Życia.

 

Miejsce Maryi w dziele odkupienia


Słowa Jezusa i znak, który im towarzyszy, rzucają więc światło na zadania Maryi i jej miejsce w Bożych zamysłach. Według słów Chrystusa Maryja ma wołać: Wina nie mają! wtedy, gdy nadejdzie Jego godzina, a więc wtedy, gdy będzie wisiał na krzyżu. Była już mowa o tym, co jej słowa w tej chwili mają oznaczać. To wołanie Maryi rozbrzmiewa bezgłośnie, gdy stoi ona o b o k krzyża. Żydzi wołali z szyderstwem: Zejdź z krzyża i wybaw samego siebie (Mk 15,30)! Jeśli jesteś Synem Bożym, zejdź z krzyża ( Mt 27,40)! Nic podobnego nie wychodzi z ust Maryi. Stoi ona o b o k krzyża w pełni świadoma tego, co się dzieje. Słyszy słowa: Niewiasto! Oto syn Twój! Ten sam głos Syna mówił w Kanie: Niewiasto! Jeszcze nie nadeszła godzina moja! Teraz właśnie jest ta godzina! Teraz właśnie, na jej słowo: Wina nie mają! czyli: nie mają łaski! nie mają w sobie życia! — zostaje rozlana krew Jej Syna, krew Baranka, w której, jakby we winie oczyszczenia, płuczą swe szaty i wybielają wierzący w Niego [5]. O tej oczyszczającej mocy Krwi Pana Jezusa mówią liczne teksty Listów Apostolskich [6].

 

Z drugiej strony zostaje na Krzyżu otwarte źródło wina, które przemienione w krew Chrystusa na uczcie Eucharystycznej, staje się prawdziwym napojem (J 6,55) dającym życie wieczne.

 

Wino oczyszczenia z Kany Galilejskiej zapowiadało Krew Chrystusa, zapowiadało obfitość mesjańskiego wina łaski, wina oczyszczenia serc ludzkich z grzechu, wina, które przemienione w Krew Pana Jezusa zostaje ofiarowane przez Pana Jezusa wiernym jako prawdziwy napój.

 

Wydarzenie w Kanie Galilejskiej i słowa Chrystusa tam wypowiedziane, objawiają nam prawdę, że Opatrzność Boża, która złożyła w ręce Maryi w Kanie wyzwolenie wszechmocnego działania Chrystusa i uczynienie przez Niego początku znaków, w jej ręce złożyła także sprowadzenie łaski Odkupienia w godzinie Jezusa. Do tego wniosku prowadzi nas dokonana analiza, która upoważnia nas do stwierdzenia, że udział Maryi w dziele Odkupienia jest w całej pełni czynny i dlatego mamy prawo czcić Maryję jako Współodkupicielkę i pośredniczkę wszelkich łask.

 

Jako uzupełnienie naszych rozważań warto zwrócić uwagę na to, że dla św. Jana słowa Jezusa: Niewiasto! Oto syn twój! mają jeszcze inne szczególne znaczenie. Jan sam usłyszy głos: Oto matka twoja! Tam, gdzie są syn i matka, tam dokonało się wydanie dziecka na świat. Tenże Ewangelista zapisał słowa Jezusa o tym, że niewiasta boleje, gdy przyjdzie jej godzina [7]. Godzina Syna wiszącego na krzyżu jest więc także godziną Matki, która swoim wołaniem Wina nie mają!, stojąc przy Chrystusie oddającym swe życie, rodzi całą Rodzinę Bożą, rodzi Kościół.

 

Przeprowadzona wyżej analiza pozwala nam również głębiej zrozumieć słowa II Soboru Watykańskiego, który w Konstytucji Dogmatycznej o Kościele udzielił pouczenia o roli Maryi w ekonomii zbawienia. Przypomnijmy zatem słowa Urzędu Nauczycielskiego.

 

Słusznie tedy sądzą święci Ojcowie, że Maryja nie została czysto biernie przez Boga użyta, lecz że z wolną wiarą i posłuszeństwem czynnie współpracowała w dziele zbawienia ludzkiego... W życiu publicznym Jezusa Matka Jego pojawia się znamiennie, i to na początku, gdy na godach weselnych w Kanie Galilejskiej, litością przejęta spowodowała swym wstawiennictwem początek znaków Jezusa Mesjasza... Błogosławiona Dziewica szła naprzód w pielgrzymce wiary i utrzymała wiernie swe zjednoczenie z Synem aż do krzyża, przy którym nie bez postanowienia Bożego stanęła, najgłębiej ze swym Jednorodzonym współcierpiała i z ofiarą Jego złączyła się matczynym duchem, z miłością godząc się, aby doznała ofiarniczego wyniszczenia żertwa z Niej narodzona... Błogosławiona Dziewica... z postanowienia Opatrzności Bożej... współcierpiąc z Synem swoim umierającym na krzyżu, w szczególny zaiste sposób współpracowała z dziełem Zbawiciela przez wiarę, nadzieję i miłość żarliwą dla odnowienia nadprzyrodzonego życia dusz ludzkich [8].

 

Karol Meissner OSB
mateusz.pl
pierwsze opracowanie: W Drodze, r. 1992, nr 5, ss. 24–32

_________________________
Przypisy:

 

[1] Ks. Marian Wolniewicz, w: Pismo Święte Starego i Nowe go Testamentu, Poznań, 1975,t.III, s. 227.
[2] We wczesnych rękopisach nie stawiano znaków przestankowych i dlatego istnieje możliwość różnego odczytania tekstu.
[3] Z tego wynika, że spotykane w niektórych tłumaczeniach traktowanie słów Pana Jezusa jako pytanie: Czyż jeszcze nie nadeszła moja godzina? należy traktować jako kontrsens.
[4] Wskazuje na to św. Jan Chrzciciel, mówiąc Izraelitom, że on obmywa wodą, ale wśród nich stanął już ten, który obmywać będzie Duchem Świętym i ogniem. Patrz Łk 3,14.
[5] Patrz Ap 7,14.
[6] Patrz Rz 5,9; Ef 1,7; Hbr 9,14; 1P 1,2.18-19; Ap 1,5.
[7] J 16,21.
[8] Nry 56, 58, 61.

 
Zobacz także
Adam Suwart
Częstochowa. Duchowa stolica Rzeczypospolitej. To tu tronuje Najświętsza Królowa Polski - Matka Boska Częstochowska, zwana też Jasnogórską. Jej wizerunek, znany na całym świecie, bliski jest sercu każdego Polaka. Ileż to pokoleń wędrowało na Jasną Górę, przez długie stulecia nieprzerwanie wydeptując pątnicze szlaki, by przed cudownym obliczem Bożej Matki zanosić swe modlitwy, prośby i westchnienia...
 
ks. Mariusz Sztaba
J. Ratzinger wielokrotnie i na rożne sposoby przypomina, że niemożliwe jest dotarcie do istoty chrześcijaństwa bez Objawienia się Boga, które przekazują Pismo Święte i Tradycja oraz Magisterium Kościoła. Między tymi trzema elementami zachodzi ścisły związek. Stanowią one formalne podstawy chrześcijaństwa. Bez odwoływania się do nich, nie można powiedzieć nic sensownego i istotnego o chrześcijaństwie...
 
ks. Tomasz Stroynowski
Wielu ludzi podejmuje szczere wysiłki, aby zbliżyć się do Boga, a jednak, chociaż są religijni i pobożni odczuwają głęboki niedosyt, mają poczucie braku, którego nie potrafią jasno opisać ani scharakteryzować. Czują jakąś pustkę i bezradność. Noszą w sobie wielkie niezaspokojone pragnienie doświadczenia bliskości Boga. Może to jest także twoje pragnienie, może patrząc lub słuchając ludzi, którzy głęboko przeżywają swoją wiarę zastanawiasz się dlaczego życie religijne nie każdemu się udaje?
 
 
___________________
 
 reklama

katolicyzm