logo
Czwartek, 16 kwietnia 2026 r.
imieniny:
Bernadety, Julii, Benedykta, Biruty, Erwina – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Marek Kruszyński SJ
Naśladowanie Chrystusa
marenza
 
fot. Sixteen Miles Out | Unsplash (cc)


Wziąłem do ręki książeczkę Tomasza a Kempisa Naśladowanie Chrystusa. Na otwartych stronach rozpoczynał się rozdział zatytułowany „Posłuszeństwo pokornego poddanego na wzór Chrystusa”. Nie szukałem w książeczce niczego konkretnego, nie sprawdzałem spisu treści, po prostu otworzyłem ją na chybił trafił. Tytuł rozdziału stał się przyczynkiem do dalszej refleksji.

 

Posłuszeństwo pokornego poddanego na wzór Chrystusa. Kluczowym elementem jest wyrażenie „na wzór Chrystusa”, które nawiązuje wyraźnie do czynności naśladowania. Pierwszym znaczeniem pojęcia „naśladowanie” jest odwzorowanie jakiejś czynności, którą powtarza się za osobą-instruktorem. W tym przypadku osoba-uczeń usiłuje wykonać czynność w ten sam sposób, jak robi to osoba-instruktor, chce odwzorować jej gesty (kto uczył się gry w tenisa, w golfa czy trenował wschodnie sztuki walki, wie, jak ważna jest technika wykonywania ruchów ciała).

Inne znaczenie pojęcia „naśladowanie” odnosi się do działania, które nie dotyczy ruchów ciała, lecz schematu, modelu postępowania. W tym przypadku np. zwycięscy sportowcy mogą uczyć innych, jak radzić sobie z lękiem, z porażką, z trudnościami, by osiągnąć osobisty sukces w każdej ważnej dla danej osoby dziedzinie życia.


Jeszcze inne znaczenie „naśladowania” odkrywamy, gdy dostrzegamy w kimś pociągające nas idee i wartości, którymi żyje dana osoba. Wielu ludzi pociągnęła i zainspirowała do pomocy ubogim skromna kobieta, misjonarka Miłości, św. Matka Teresa z Kalkuty. Wielu postanowiło ją naśladować, niosąc pomoc biednym. Można powiedzieć, że pomagają oni ubogim na wzór św. Matki Teresy, choć nie robią dokładnie tego, co robiła ona, nie są siostrami zakonnymi, tak jak ona, nie mieszkają w Kalkucie, tam, gdzie ona pracowała. W tym sensie naśladujemy kogoś, gdy przyjmujemy jego najwyższy priorytet życia jako istotną osobistą wartość, która wywiera wpływ na nasze postępowanie.


Wydaje się, że wszystkie trzy sposoby naśladowania Chrystusa powinny występować w życiu wspólnoty Jego uczniów. Gdy kapłan podczas Eucharystii bierze kielich z winem, wypowiada słowa konsekracji, jakie wypowiedział Jezus, gdy bierze chleb w ręce, łamie go i rozdaje innym, powtarza gesty, które wykonał Jezus podczas Ostatniej Wieczerzy i polecił apostołom, by czynili podobnie (Łk 22,17-20).


To wydarzenie wieczerzy zawiera również wyraźne wskazania do naśladowania Jezusa w sensie pozostałych znaczeń tego terminu. Jezus przed wieczerzą umywa stopy Swoim uczniom. Gest ten ma inne znaczenie – nie jest samą zachętą do umywania nóg innym (nie jest to instrukcja, co i jak robić przed posiłkiem). Jezus nadaje duchowy sens tej czynności, która przekłada się na pewien model postępowania (J 13,1-15) – zanim usiądzie się do stołu eucharystycznego, by spożywać wieczerzę Pańską (Ciało i Krew Chrystusa), należy wpierw oczyścić się z brudu grzechu.


Ten sam gest odkrywa jeszcze inne znaczenie naśladowania Jezusa – gdy Chrystus umywa stopy, przyjmuje rolę sługi. Nie pierwszy raz Jezus podkreśla wymiar służebny swojej misji i stawia siebie za wzór postępowania (Mt 20,25-28) – tak jak On sam nie przyszedł, by Mu służono, ale by służyć, tak Jego uczniowie mają służyć innym. W tym samym czasie Jezus zwraca się do uczniów: „Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości” (J 15,10). Jezus ponownie stawia siebie i swoje postępowanie za wzór do naśladowania – jak On zachowuje przykazania Ojca, tak uczniowie powinni zachowywać Jego przykazania.


Przykład ma większą siłę oddziaływania na zachowanie niż wygłoszona nauka. Nasz „sukces” zależy od tego, jaki wzór wybierzemy i kogo chcemy naśladować.


Marek Kruszyński SJ
MANREZA 4/2022

 
Zobacz także
Ks. Mieczysław Piotrowski TChr
Kochać grzesznika, winowajcę, kogoś, kto wyrządził mi wielką krzywdę, oznacza, że pomimo tego, iż na jego widok mogą się spontanicznie rodzić we mnie negatywne uczucia – to jednak decyzją i mocą mojej woli przebaczam mu z całego serca. Jakże wielką duchową mocą dysponuje człowiek, gdy kocha i przebacza...
 
ks. Edward Staniek
Jednym z najprostszych sprawdzianów prawdziwej miłości jest troska o odpoczynek osoby kochanej. Jak długo mąż dostrzega zmęczenie żony, jak długo interesuje się jej samopoczuciem, tak długo autentycznie kocha. Z chwilą gdy zabraknie zainteresowania jej zmęczeniem, mamy znak niezawodny, że jego miłość obumiera. Rzecz jasna nie chodzi tu jedynie o pytanie: „jak się czujesz, kochanie”, choć i ono jest ważne. 
 
Sławomir Kamiński SCJ

Kiedy patrzymy na Jezusa oczami Ewangelii, to niewątpliwie uderza nas Jego spontaniczna wrażliwość na ludzką biedę i to w różnej postaci. Jest to widoczne choćby wtedy, gdy zmieniając miejsce swego pobytu, spotyka się z tłumami ludzi, którzy sprawiają wrażenie strudzonych, jakby porzuconych owiec, nie mających pasterza, albo chorych, które potrzebują łaski uzdrowienia.

 

___________________