logo
Czwartek, 20 stycznia 2022 r.
imieniny:
Fabioli, Miły, Sebastiana, Fabiana  – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Marian Zawada OCD
O sztuce trucia
Głos Karmelu
 


Uciekaj od grzechu jak na widok węża

Niebagatelną Bóg wyświadczył nam przysługę, kiedy ujawnił obecność naszego śmiertelnego wroga duchowego w postaci węża.

Węże posiadają tę cechę, że mimo iż wiją się po ziemi, ciągle mają świecącą, czystą skórę, niemal lśnią. W swej „dekoratywności” mogą zauroczyć. Najgroźniejszy z nich to mamba czarna o błyszczącej skórze – błyskawiczny i bezwzględny jak „cień śmierci”, a Zulusi mówią o nim: „wąż, który biega na ogonie”.

I co ciekawe, węże mogą tę skórę zmieniać – co przynosi dramatyczne skutki dla niewprawionych. Zmienność ta, a właściwie zwinność i przemyślność w nowych „kreacjach” potrafi deprymować adeptów życia duchowego.

Węże są niebezpieczne z powodu jadu, który jest mieszaniną związków o rozmaitym działaniu, sporządzaną zasadniczo w celu uśmiercenia ofiary, wyeliminowania jej z kręgu życia. A mędrzec ostrzega: „Uciekaj od grzechu jak na widok węża, jeśli bowiem podejdziesz, ukąsi cię” (Syr 21, 2).

Zagrożenia duchowe

Toksyny jadu powodują najpierw drżenie mięśni, drgawki, konwulsje, potem atakują mięśnie oddechowe, w efekcie czego człowiek dusi się i umiera. Tak samo umiera się  duchowo – bez tchnienia, oddechu Ducha Świętego.

Jad najszybciej, przez neurotoksyny, atakuje system nerwowy. To znaczy nie pozwala działać czy nawet poruszyć się. Postępujący bezwład czasem jest oszałamiający w swej skuteczności. Paraliżowanie wyobraźni, którą wąż napełnia lękiem, paraliżowanie umysłu, który zalega złowroga ciemność, wreszcie – woli – najbardziej przykry paraliż w przestrzeni dobra. Paraliżowanie miłości to najbardziej forsowny atak duchowy.

Bywa, że trucie zaczyna się od osłabienia ostrości widzenia, a nawet utraty wzroku. Coraz bardziej słabnący duchowy wzrok, nieostrość widzenia powoduje, że człowiek żyje w zamazanym świecie, nie rozeznaje ani dobra, ani zła, a tym bardziej nie odróżnia działania Bożego od demonicznego.

Utrata kontroli

Trucie polega na tym, że człowiek traci władzę. Kurczy się ona coraz bardziej, tak że nie potrafi już nawet „zarządzać” sobą. Grzesząc, ulega złudzeniu, że tę władzę poszerza. Tymczasem trucizna zaciemnia perspektywę i tracenie przytomności rozumiane jest jako wolność, a nawet ekstaza wolności.

Trucizna oddziałuje również na umysł, który podlega głównemu oszustwu – iluzji. Tu następuje zasadniczo deformacja perspektywy.

Niektóre jady najgroźniejsze są dla serca i je  atakują najszybciej, gdyż w ich składzie przeważają kardiotoksyny. Człowiek zaczyna żyć w coraz bardziej bezlitosnym, niemiłosiernym świecie. Serce mu najpierw twardnieje, a potem robi się zupełną skamieliną. Buduje bezlitosny świat.

Inne trucizny powodują rany od zewnątrz, które też nie tak łatwo się zabliźniają.  Poraniony człowiek często stosuje swego rodzaju „negatywizor” (negatywna ocena sytuacji) lub co gorsza negatywny modyfikator, czyli odnawialność negatywnego (zatrutego) pojrzenia. W  oczach niektórych zawsze odżywa czarne widzenie spraw, dostojny negatywizm, wierność ciemnej stronie świata.

Zatruć to, czym człowiek się karmi

Mistrzowie trucizn często swe ofiary zabijali pokarmem. Wśród japońskich wojowników byli to tak zwani shinobi. Trucie można uznać za łatwy sposób osiągania celów: zatruć to, czym człowiek się karmi. Dziś niemal powszechnie sączy się trucizna banału, trucizna gniewu, trucizna obnażenia. Pragnąc zachować życie, należy bardzo rozsądnie i świadomie sięgać po właściwy pokarm, szczególnie, gdy chcemy karmić ducha.

W sztuce trucia stosuje się taką truciznę, by nie można było wyczuć jej obecności. Czasem więc podaje się lekkie trucizny, które odkładają się w organizmie, a dawkowane przez  dłuższy czas powoduje pożądany, śmiertelny efekt. To ważna wskazówka dla nadmiernie ufających, dla niebezpiecznie naiwnych, częstujących się tryskającym optymizmem. Dlatego trzeba przemyśleć strategie odtruć, a wśród zmysłów odnawiać wrażliwość na toksyczne specjały.

o. Marian Zawada OCD

 
Zobacz także
Peter Kreeft
Naszym biletem w bramach niebieskich nie są dobre uczynki albo szczerość, ale wiara, która skleja nas z Jezusem. Czytałem o łasce w Sumie Tomasza, w dekretach Soboru Trydenckiego i przekonałem się, że na temat łaski wypowiadają się one równie zdecydowanie jak Luter i Kalwin. Nie posiadałem się z radości, że Kościół katolicki także czyta Biblię! 
 
Łukasz Szymański, Monika Nowacka
Jakie stanowisko powinien zająć katolik w najbliższy poniedziałek? Czy poza odwiedzeniem krewnego lub znajomego Andrzeja może wybrać się także na zabawę andrzejkową połączoną z wróżbami? Czy "tradycje andrzejkowe" obecne nawet w szkole, wśród dzieci mogą być szkodliwe?...
 
Dariusz Kowalczyk SJ
Charles Peguy napisał: „Co mnie zadziwia to nadzieja, mówi Bóg. / I nie mogę wyjść z podziwu. / Ta drobna nadzieja taka niepozorna. / Ta wątła dziewczynka nadzieja. / Nieśmiertelna”. Ta wątła dziewczynka staje się nadzieją chrześcijańską, jeśli do naszego „jeszcze nie”, czyli do niespełnienia – dodamy Chrystusowe „już”, czyli Jego zwycięstwo nad śmiercią. 
 
 
___________________
 
 reklama