logo
Czwartek, 16 kwietnia 2026 r.
imieniny:
Bernadety, Julii, Benedykta, Biruty, Erwina – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
kard. Gianfranco Ravasi
Potrzeba tylko jednego
Przewodnik Katolicki
 
fot. Harli Marten | Unsplash (cc)


Marto, Marto, martwisz się i niepokoisz o wiele  (…). Maria obrała najlepszą cząstkę.  (Łk 10, 41-42)
 
Jezus jest uroczyście podejmowany przez zaprzyjaźnioną rodzinę. Ta pełna pogody i pokoju scena była częstym motywem płócien od Tintoretta w XVI w. (Monako) po Velazqueza w 1617 r. (National Gallery w Londynie) i od Vermeera w 1653 r. (Edynburg) aż po Overbecka w 1815 r. (Berlin). Jedynie św. Łukasz (Łk 10, 38-42) opisuje to wydarzenie, ukazując dwie kobiety, Martę i Marię, natomiast św. Jan wprowadza inną scenę, paralelną, lecz różną, w której występuje podobne zachowanie obu kobiet (J 12, 1-11). W opowiadaniu Jana nie tylko wskazane jest miejsce – Betania, przedmieście Jerozolimy – ale również pojawia się brat kobiet, Łazarz, który później stanie się beneficjentem głośnego cudu Chrystusa: jak wiadomo, zostanie przez Niego wskrzeszony (11, 1-45).
 
Wróćmy jednak do epizodu zrelacjonowanego przez Łukasza. To, co wydarzyło się w murach tego domu, jest ogólnie znane: Marta, pełniąc honory pani domu (o Łazarzu nie ma tu wzmianki), zaangażowana jest w serdeczne rytuały gościnności, niezmiernie silnie odczuwane i przeżywane na Wschodzie. Tymczasem jej siostra Maria zatapia się w słuchaniu gościa. Słowa, które Jezus kieruje do Marty, niezadowolonej z braku współpracy siostry, nadały tej scenie symboliczne znaczenie, tradycyjnie interpretowane jako ukazanie dwóch stylów życia: aktywnego, o wymiarze społecznym, i kontemplacyjnego, mistycznego.
 
Francuski pisarz Paul Claudel w swym dramacie Zamiana również nada imię Marta pokornej i pracowitej bohaterce, czyniąc z niej symbol oddania rodzinie w codziennym życiu, w konkretnych zadaniach. W rzeczywistości, kiedy zagłębimy się w tekst Ewangelii i wsłuchamy w słowa Jezusa: „Marto, Marto, martwisz i niepokoisz się o wiele, a potrzeba mało, albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona”, zobaczymy wszystko w innym świetle.
 
O Marcie z opowiadania Łukasza mówiono, że była „pogrążona”, niemal „przytłoczona” posługami, które spełniała. Tu tkwi klucz  do zrozumienia pouczenia Jezusa. Marta pozwala, by sprawy zewnętrzne całkowicie ją pochłonęły. Maria z kolei uosabia wzorzec ucznia, który w każdej sytuacji wsłuchuje się w słowo Boże i zawsze kieruje ster w stronę najistotniejszej, „lepszej cząstki”.

Ogólnie rzecz biorąc, to nie praca oddala człowieka od Boga i od duchowości (czy sam Jezus ze swym ustawicznym nauczaniem, uzdrawianiem, spotkaniami, wysłuchiwaniem nie jest typem „aktywnym”?), ale zapamiętanie się w działaniu, całkowite zniewolenie przez sprawy materialne, bez wewnętrznego, bezpośredniego i pośredniego, odwoływania się do Boga, swego rodzaju wewnętrznego kanału ciągle na Niego otwartego. 
 
kard. Gianfranco Ravasi
Przewodnik Katolicki 34/2014
 
Zobacz także
oprac. Karol Wojteczek
Podstawowym dylematem moralnym, związanym ze służbą wojskową, pozostawała jednak dla chrześcijanina kwestia odbierania życia. Szybko przyjęło się tu uważać za usprawiedliwioną wojnę obronną, która dopuszczała odbieranie życia tym, którzy chcą odebrać je mnie. Podobnie taka „obrona własna” była wcześniej rozumiana w tradycji żydowskiej. 
 
Robert Krzywicki MIC
Jak często mijamy obojętnie osoby spotykane na ulicy? Nie zwracamy uwagi na ludzi, a ich zachowania nas nie angażują, ponieważ ich nie znamy. Wybiórczo zwracamy na nich uwagę. Bezradność? obojętność? zachowanie własnego komfortu życia? uszanowanie cudzej prywatności? Naszym życiem kierują lęki, może dlatego w Biblii trzysta sześćdziesiąt pięć razy czytamy: „Nie lękajcie się”. Strach zaczyna przejawiać się w postaci ukrytej pokory: nie mieszać się w prywatne życie innych. Własna bezradność rodzi wycofanie i milczenie. 
 
Aneta Pisarczyk
Zranienia, szczególnie te z dzieciństwa, towarzyszą każdemu z nas. Dziś na wiele z nich potrafimy spojrzeć realnie, z tzw. dorosłego punktu widzenia, ale nawet wtedy na ich wspomnienie możemy odnaleźć w sobie wówczas odczuwany wstyd, głęboko skrywaną złość lub po prostu paraliżujący lęk małego dziecka. Jako dzieci musieliśmy się im po prostu poddawać, jako dorośli możemy przejąć nad nimi kontrolę. 
 

___________________