logo
Niedziela, 29 listopada 2020 r.
imieniny:
Błażeja, Margerity, Saturnina, Saturnina, Fryderyka, Filomeny – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Krzysztof Osuch SJ
Powiedz, co ty miłujesz!
Mateusz.pl
 
fot. Carolyn V | Unsplash (cc)


„Powiedz mi, co ty miłujesz, a ja ci powiem, kim ty jesteś.
Jeśli ziemię miłujesz, ziemią jesteś;
jeśli niebo miłujesz, niebem jesteś,
a jeśliby Boga miłujesz, Bogiem jesteś” (Św. Augustyn).

 

Gdy faryzeusze dowiedzieli się, że Jezus zamknął usta saduceuszom, zebrali się razem, a jeden z nich, uczony w Prawie, zapytał, wystawiając Go na próbę: Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe? On mu odpowiedział: Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy (Mt 22, 34-40).

 

Najważniejszy drogowskaz


W dzisiejszej ewangelii (z Niedzieli 30., rok A) pada jedno ważne pytanie i jedna wielka odpowiedź. Pytanie zadają faryzeusze. Zadają je zresztą w złej intencji: żeby wystawić Jezusa na próbę! To znaczy, żeby Go „przeegzaminować” i sprawdzić, czy zna najlepszą tradycję Izraela. Pomińmy jednak tę niecną okoliczność... W końcu niejeden wierzący Żyd chciałby szczerze dowiedzieć się od kogoś tak wyjątkowego, jak Jezus, czym się ma w życiu kierować! Powód? Wyjątkowość Mistrza z Nazaretu, a także zbijający z tropu fakt, iż żydowscy rabini sformułowali wiele praw (choć to pewno „nic” wobec opasłych tomów dzisiejszego prawa cywilnego, karnego, unijnego); nakładano 248 nakazów i jeszcze więcej zakazów, aż 365! W sumie 613 przykazań pisanych, nie licząc ustnie przekazywanych. Trudno było wszystkie zapamiętać, a cóż dopiero wiernie je wypełnić!

 

Faryzeusze skorzystali z nadarzającej się sposobności, żeby dowiedzieć się, jak się Jezus zapatruje na te dość zawiłą kwestię. Być może sądzili, że Jezus się potknie; że zagubi się w gąszczu nałożonych zobowiązań... Ponadto, nie chcąc się skompromitować czy narazić, dyplomatycznie uchyli się przed odpowiedzią. Stało się jednak inaczej.

 

Padła wielka i śmiała odpowiedź! Okazało się jeszcze raz, że to, co dla pytającego człowieka jest wielce skomplikowane, u Chrystusa znajduje olśniewające uproszczenie. Warto – gdy „życie” nam się komplikuje – pamiętać o tej Jezusowej mocy rozwiązywania trudnych ludzkich problemów i czynieniu zawiłych zagadnień prostymi.

 

Jedno jest pewne, że Jezus przemienił zastawioną pułapkę i osobistą próbę w wielkiej wagi Objawienie najważniejszego Prawa, którym powinien kierować się człowiek na ziemi! (Oczywiście, słowa Jezusa autorytatywnie potwierdziły najważniejsze życiowy drogowskaz, dany Izraelitom już w Starym Testamencie). Jezus zapytany: Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe? – odpowiedział: Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy.

 

Jest dla nas oczywiste, że ludzie szukają sensu. Są go złaknieni, choć nie zawsze tak to nazywają. Nikt, sam z siebie, nie sądzi, że „idzie znikąd donikąd”. Każdy chciałby wiedzieć skąd i dokąd podąża! Chcemy też upewnić się, że dobrze rozgrywamy swoje życie (a nie byle jak); że nie pomijamy czegoś najważniejszego. I że mijając codziennie wiele osób i rzeczy, nie pomijamy i i nie rozmijamy się z Kimś Najważniejszym! Byłaby to największa porażka. – Jeśli nieznajomość znaków drogowych może kierowcę drogo kosztować..., to co powiedzieć o nieznajomości czy nonszalanckim lekceważeniu tego Przykazania, o którym mówi dziś Jezus!

 

Praktycznie znaczy to, że co dzień – i to w każdym świadomym działaniu – winniśmy potwierdzać, że nasze wybory wypływają i kierują się ku Bogu jako naszemu największemu Dobru, najbardziej cennemu, cenionemu i miłowanemu! Jeśli takiego imperatywu (już lub jeszcze) nie odczuwamy i nie radujemy się Bogiem jako Najwyższym Dobrem, to powinno zapalać się nam „czerwone światełko” ostrzegawcze. Jeśli treść życia wewnętrznego (uczucia, myśli, pragnienia) i nasze codzienne wybory nie potwierdzają, że to naszego Stwórcę i Ojca cenimy i kochamy całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem, to powinniśmy się poważnie zaniepokoić i zastanowić, by uznać swój bardzo poważny błąd (grzech)! Powinniśmy się szczerze zasmucić i mocno żałować, gdy Bóg – Najwyższe Dobro i Piękno – przestaje nas fascynować i przyciągać, a Jego miejsce zajmują różne rzeczy, doznania, przemijające wartości... To naprawdę wielki błąd w sztuce życia prawdziwie ludzkiego, gdy mniemamy – otwarcie czy skrycie – że pełnia szczęścia jest (już i jedynie) w intensywnych relacjach z ludźmi, ze światem i wytworami ludzkiej kultury. Tak wielu zdaje się dzisiaj tak żyć i uważać.

 

Wszyscy bardzo potrzebujemy dopuścić do głosu ważne pytanie zadane przez faryzeuszy: Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe?

 

Na nasze szczęście – niezależnie od różnych zmieniających się okoliczności, trendów i wyrafinowanych (a coraz częściej już brutalnych) nacisków ze strony kreowanych „poprawności” – wciąż blisko nas jest Boski Nauczyciel i Jego niezmienne Prawo! Można je poznać i mądrze mu się poddać. Trzeba jednak zdobyć się na odrobinę cywilnej odwagi wobec zewnętrznych nacisków i manipulacji; należy też wykrzesać w sobie pokorę wobec Prawdy, która (tak pięknie i pociągająco) jaśnieje w głębi ludzkiej osoby, w stworzonym Kosmosie, a także w Historii Zbawienia (w Bożym Objawieniu)! Tchórząc, na pewno daleko nie zajdziemy! A ulegając pysze, z całą pewnością zejdziemy na manowce.

 

Pełnia Prawdy jest w Jezusie Chrystusie – w Jego Wcieleniu, Życiu, Nauczaniu, zbawczej Śmierci i Zmartwychwstaniu! A także w jasno sformułowanym drogowskazie i prawidle sensownego życia: Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego.

 

Święci to potwierdzają


Kolejny raz, za parę dni, będziemy radować się Uroczystością Wszystkich Świętych. Jedno z pierwszych skojarzeń jest być może takie. Oto mijają wieki, a Oni są wciąż obecni są w pamięci Kościoła – i ci z pierwszych wieków, i z epoki Średniowiecza, i z paru ostatnich wieków, z przedwczoraj i wczoraj... Cóż Oni takiego (u)czynili, że my ich szczerze czcimy, wiernie wspominamy, nierzadko prosimy ich o wstawiennictwo u Boga; na nich się wzorujemy?

 

Zapewne, niektórzy z nich wyróżnili się (aż) męczeństwem czy wielu wybitnymi (heroicznymi) cnotami, a także licznymi darami, oddanymi na usługi kościelnej wspólnoty, ubogich bliźnich... To wszystko jest prawdą. Jednak parę wielkości jest im wspólnych, a są one dokładnie zbieżne z treścią dzisiejszej ewangelii.

 

(1) Wszyscy Święci nieustannie starali się, by BÓG był nie (jedynie) słownym „ozdobnikiem” ich życia, lecz żeby był naprawdę, i to co dzień od nowa, szukany – z pasją poznawany – i miłowany ze wszystkich sił – a także naśladowany w miłowaniu i pokornej, konkretnej służbie...

 

(2) Inny aspekt ich więzi z Bogiem, to ich żywa wiara w Niego: ufne oparcie się na Jego Wszechmocy i Dobroci! Wsparcie się na Bogu, i to niejako całym ciężarem swego bytu, zarazem wspaniałego i biednego – a więc codziennego życia, kreślącego krzywą linię wzlotów, słabości i upadków... oraz zwycięskich powstań...

 

(3) I na pewno jeszcze to. Wraz z Jezusem, patrząc Jego oczami, Święci i Błogosławieni rozpoznawali i widzieli w każdym człowieku właśnie Jezusa Chrystusa (por. Mt 25,31-46). Widząc Jezusa w każdym człowieku, nie mogli go (Go) nie miłować, cenić, służyć mu i przebaczać...

 

Jezus Chrystus i Święci robią nam dziś „niezły” rachunek sumienia, to znaczy zapraszają nas do pogłębionego – odformalizowanego – badania siebie, naszych serc, postaw, sposobów rozeznawania i podejmowania decyzji... Mamy się ze sobą „rachować” i badać siebie, tak naprawdę i w pewnym sensie jedynie, w blasku MIŁOŚCI! Tej Miłości, którą – nigdy o tym nie wolno zapomnieć – jako pierwszy zaofiarowuje nam Bóg, Boskie Osoby. I tej Miłości, która zstępując z góry (por. Rz 5,5), zwraca całe nasze jestestwo (umysł, serce, uczucia, siły, talenty) ku Bogu, ku bliźnim. I oczywiście, także ku nam samym jako że i my też – każda i każdy, na ziemi czy w łonie matki – jesteśmy wymarzonym arcydziełem Boskiej Miłości Ojca, Syna i Ducha Świętego.

 

A nawiązaniu do ostatniego zdania chciałbym napomknąć o (choćby tylko) tytule mojej nowej książki: „Drogocenni w oczach BOGA. Wszystko jest grą miłości”. We Wstępie „tłumaczę się” – jak najbardziej biblijnie – z takiego tytułu... Pozostawiając na boku nieco … autoreklamy, chcę skorzystać ze sposobności, by ubogacić to rozważanie (a poniekąd i moją książkę) takim oto cytatem, niedawno odkrytym:

 

„Poza wszelkim cierpieniem i lękiem rozpościera się najważniejszy składnik autorefleksji: drogocenność mojej własnej egzystencji. Moje serce czuje, że moje życie jest wyjątkowe, bez precedensu, bezcenne, a ja opieram się myśli, że można zatracić poczucie jego ostatecznego znaczenia” (A.J. Heschel).

 

Krzysztof Osuch SJ
mateusz.pl | 25 października 2014

 
Zobacz także
Szymon Hołownia
Maryja to dla wielu brakujący kobiecy pierwiastek Trójcy Świętej. Zmiękczający męskie kanty trójjedynego Boga. Bóg od razu będzie sądził, stawiał wszystko w kosmicznym świetle, a Maryja wysłucha, przytuli, jej można powiedzieć na ucho, niejako "przefiltrować" przez nią wszystko o czym nie chcielibyśmy, żeby Bóg dowiedział się tak wprost. 
 
Krzysztof Osuch SJ
W czasie publicznej działalności Jezus dokonywał wielu cudów. Było widać, że jest On Kimś całkiem wyjątkowym i że jest zapewne oczekiwanym Mesjaszem. Uczniowie Jezusa spodziewali się w związku z tym, że po którymś wielkim cudzie-znaku zacznie się zupełnie nowa era – mesjańska. Ludzie pozostający w kręgu oddziaływania Jezusa mogli się spodziewać, że od pewnego momentu Jezus-Mesjasz uczyni ich życie całkiem innym – lżejszym, łatwiejszym. Ale tak się nie stało. 
 
Adam Maniura

Nie wiem, co doradzić komuś, kto chciałby mieć lepsze wyniki w nauce, więcej zarabiać, czy otrzymać więcej łapek w górę na portalach społecznościowych. Wiem, że wszystko, co mam tu na ziemi, przeminie, nie wyłączając mnie. Lubię mieć coś i być kimś, ale to wszystko nie jest mnie w stanie zaspokoić. Co zatem pozostaje? Postawienie wszystkiego na Boga. Łatwo powiedzieć, ale jak to zrobić?

 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー