logo
Czwartek, 13 sierpnia 2026 r.
imieniny:

Elwiry, Hipolita, Radosławy, Poncjana, Diany – wyślij kartkę

Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Paweł Porwit OCD
Powołanie - twoja ziemia obiecana
Głos Karmelu
 
fot. Aviv Ben Or | Unsplash (cc)


Po czym poznajemy człowieka, o którym można śmiało powiedzieć, że jest osobą „na swoim miejscu”? Otóż taki człowiek nosi w sobie pokój. Jest to pokój niezwykle głęboki, który pozwala nam odpoczywać w towarzystwie tej osoby. To coś więcej niż emanujące z człowieka poczucie satysfakcji z własnego działania, ze spełnionego obowiązku czy też z zaspokojenia oczekiwań otoczenia. To coś więcej niż poczucie samorealizacji.

 

Jest to pokój dojrzałego macierzyństwa czy ojcostwa. To pokój twórczo przeżywanej samotności celibatu i odwaga w przyjmowaniu każdego, kogo Bóg stawia na mojej drodze lub we wspólnocie. Tę odwagę i pokój można zobaczyć w oczach ludzi głęboko zakorzenionych w swoim powołaniu. Są zakorzenieni w swoim życiu tak mocno, jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą. Dokładnie wiedzą, po co żyją, i znają smak sensu. Ich życie jest niezwykle spójne. Owi ludzie są błogosławieni.

 

Są szczęśliwi, bo każdy z nich znalazł swoją orbitę – swoje miejsce w kosmosie. Każdy z nich na tyle nauczył się czytać swoją historię, że potrafi się karmić dyskretną obecnością Boga idącego tuż obok i uczącego nas takiego spojrzenia, poprzez które możemy dostrzec otrzymywane dobro. Są to osoby dojrzałe, bo potrafią przyjmować to, co nieidealne, jako najlepszy pokarm, który daje wzrost. Odnajdują się w codzienności jak we własnym domu i nigdy jej nie opuszczają. Nigdy nie zdradzają tajemnicy, która zamieszkuje prozaiczne wydarzenia i która przechadza się pośród zwykłych dni. Potrafią czekać, słuchać i patrzeć.

 

Takie osoby są jednocześnie intensywnie zaangażowane w obecność. Wiedzą bowiem, że tu i teraz Bóg wprowadza je do ziemi obiecanej. Wiedzą, że kochać Boga nade wszystko oznacza kochać także swoje życie, swoje powołanie, swoją pracę i ludzi wokół. Każdy z nich znalazł swoje szczęście, które przechodzi przez sam środek Bożego planu. Każdy z nich uczy się być matką, ojcem, kapłanem, misjonarzem, lekarzem, nauczycielem i bronić tej prawdy, że serce człowieka jest zdolne do zakochania, do miłości bezinteresownej i ofiarnej, czyli do kontemplacji.

 

Ta prawda jest niezwykle pociągająca. Gdy zostanie autentycznie odkryta i przeżyta, daje siłę, aby patrzeć spojrzeniem precyzyjnym i wyostrzonym. Życie osób zaprzyjaźnionych z tą prawdą jest na nowo wydobyte ze spojrzenia Ojca, w którym można się przeglądać jak w zwierciadle. Tutaj bowiem tętni krystalicznie czyste źródło. Człowiek otrzymuje bystrą intuicję, która pozwala mu wiernie podążać za tym, co odkrywa. Może śledzić tę prawdę nie tylko umysłem, ale także sercem, i nie spuszcza z niej z oka.

 

Staje się wtedy wybrany, jak naród zmierzający do ziemi obietnic. Bez względu na to, gdzie rozbija swój namiot, zawsze pozostaje przy źródle, by orzeźwić swą twarz – twarz wędrowca wybranego. Zawsze jest wewnątrz namiotu spotkania. Człowiek wchodzi w przestrzeń wolności, którą poprzysiągł mu Pan, i staje się na tyle uczciwy w swoim życiu, że nie kupi już więcej żadnej iluzji szczęścia. Co więcej, ma ochotę, by stawiać sobie i innym inteligentne wymagania, szanując jednocześnie każde gliniane naczynie. Wiara pielęgnuje w nim synowskie uczucia, które gaszą w sercu infantylne pretensje i oskarżenia budzące się wobec trudnej rzeczywistości.

 

Ta krystaliczna prawda, tak gościnnie przyjęta, staje się pasją i siłą. Pozwala serdecznie przyjąć krzyż, który jest wpisany w każde powołanie. Ta prawda jeszcze bardziej popycha nas w kierunku poznania Boga i siebie samego. Zaczyna się więc wewnętrzna przygoda, która nie męczy ani nie nuży. Ostatecznie bowiem ta prawda pozwala odpocząć, tak jak odpoczywa się w cieniu drzewa.

 

Jest to prawda o twoim życiu, które jest święte, bo jest historią samego Boga i zawsze ma sens.

 

Paweł Porwit OCD
Głos Karmelu 1/2010

 
Zobacz także
Krzysztof Osuch SJ
Apostołowie i uczniowie przeżyli przy Jezusie wiele cudownych i cudnych wydarzeń. W ich serdecznej pamięci kumulowały się nauki Kogoś najwyraźniej nie z tej ziemi. Choć nieraz okazywali się dość „tępi”, to jednak Jezus robił na nich wielkie wrażenie. Poruszały ich czyny Jezusa pełne miłości i mocy. Stopniowo nabierali dobrej pewności siebie. Może czasem gratulowali sobie, że idąc za Jezusem, postawili na „dobrą kartę”. Każdego dnia olśniewało ich genialne i pełne prostoty nauczanie Jezusa. Odczuwali moc Jego słów. Podziwiali Go także za to, że nikomu nie dał się przechytrzyć. 
 
Dariusz Salamon SCJ

Wiara w Jezusa Chrystusa, wcielonego Syna Bożego stanowi o tożsamości chrześcijaństwa. Każdemu myślącemu człowiekowi nasuwa się jednak pytanie: skąd płynie nasza wiedza o Jezusie Chrystusie? Czy jest ona zakotwiczona jedynie w wierze Kościoła, czy też możemy odwołać się do konkretnych dokumentów historycznych? To pytanie było w historii źródłem poważnych kontrowersji dla teologów i badaczy chrześcijaństwa.

 
Magdalena Damian, Małgorzata Stępień-Kęsik

Człowiek przychodzi na świat niezdolny do samodzielnego życia. Jego dalszy wzrost i rozwój uzależniony jest od tego, czy opiekujące się nim osoby dorosłe, zwłaszcza matka, zapewniają pełne zaspokojenie jego potrzeb, ochronę przed niebezpieczeństwem i niekorzystnymi czynnikami otaczającego świata. W pierwszym okresie życia wytwarza się symbiotyczna więź między niemowlęciem a matką. Więź ta uzyskuje z obu stron bardzo silne dodatnie wzmocnienie emocjonalne – u matki jest to miłość macierzyńska, a u dziecka szybko powstające przywiązanie do matki.

 

___________________