___________________
Rabbi, kto zgrzeszył?
4. Niedziela Wielkiego Postu, rok A
"Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże..." (J 9,3)
A. Przeczytać
W Jerozolimie, na południe od świątyni, znajduje się źródło strumienia Gihon, którego wody, płynąc podziemnym korytarzem, wpływają do sadzawki Siloe. Przy tej sadzawce Jezus uczynił jeden z cudów: niewidomy od urodzenia odzyskał wzrok. Jezus przyszedł z Galilei do Jerozolimy na żydowskie Święto Namiotów i został tam jeszcze jakiś czas. W pobliżu świątyni gromadzili się żebracy i gdy Jezus w szabat przechodził w pobliżu świątyni, jednego z nich obdarował wzrokiem.
„Idź i obmyj się w Sadzawce Siloe”.
B. Przemyśleć
Jeśli spotyka nas jakieś zło, odczuwamy, że dzieje się nam niezasłużona krzywda. Jeśli zło spotyka innych, to na pewno na nie zasłużyli. Jeśli spotyka nas jakieś dobro, to nam się na pewno należało. Jeśli dobro dotyczy innych, pytamy, dlaczego akurat oni, niby dlaczego oni? Jeśli byliśmy nikim, a teraz od nas coś zależy, to godne podziwu. Jeśli ktoś był nikim, a teraz do nas mówi, pytamy, jakim prawem nas poucza. Taki nikt. Jeśli potrzebujemy coś zrobić, czy coś zarobić, to i niedziela dobra. Jeśli trzeba komuś pomóc, to przecież nie w niedzielę, a w inne dni nie ma czasu. Jeśli...
Może nie zawsze tak, może nie aż tak, a jednak musimy przyznać, że to pytanie uczniów „Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomym: on czy jego rodzice?” jest naszym pytaniem. Podejrzliwość. Może bardziej ciekawość. Co on takiego zrobił, że tak go Bóg pokarał? Wszędzie wietrzymy zło, sensację.
A przecież to nie tak. To nie musi być tak. Krzywda, która stała się nam, nie musi być karą za nasze winy. Krzywda, która się stała światu, nie musi być karą za jego winy.
Nie, oczywiście, że bywa też inaczej. Świat jest sobie winien. Dziura ozonowa, wyręb lub podpalanie lasów, zanieczyszczanie środowiska. Właściwie to nawet zawsze jest inaczej. Nasi rodzice zgrzeszyli: Adam i Ewa. Więc wszystko ma swój początek w grzechu. Ale nie tak, żeby pokazywać palcem. Nie bezpośrednio. A nawet gdyby, to rzadko jest tak.
Prawie nigdy nie wiemy, dlaczego dzieje się nie po naszej myśli. Może Bóg chroni nas przed jakąś inną krzywdą. Albo przed nami samymi. Przed grzechem. Może chce nas czegoś nauczyć. Może za kilka lat to właśnie doświadczenie będzie ratunkiem dla nas albo dla innych. A może wie, że potrafimy aż tak kochać, że może oprzeć na nas ciężar swojego Krzyża? Nie będziemy do końca wiedzieć, dlaczego jest tak, jak jest. I chyba szkoda czasu na roztrząsanie tego. Ileż razy każda z matek musiała dziecku zabraniać tego, czego ono chciało, nakazać, czego nie chciało. Cóż dopiero, gdy dziecko było chore! Czy nie wydaje się okrucieństwem wyrywanie dziecku z rąk czekolady lub innych pyszności, skoro inne dzieci mogą je jeść? A bolesny zabieg u lekarza - jak bardzo boli serce matki! Poszłaby na krzyż, by mogło być inaczej. Dziecko wiele rzeczy odczuwa jako krzywdę. Nawet niekoniecznie małe dziecko. A my przed Bogiem jesteśmy dziećmi. I to raczej chorymi jeszcze dziećmi...
A żebrak z Ewangelii odzyskał wzrok. Radość ogromna. Gdybyż i inni umieli się tym cieszyć! Ale po kilku trudnych sytuacjach ci, którzy tyle lat akceptowali niewidomego, teraz wyrzucili go precz. Tak się może kończyć spełnienie i naszych marzeń.
Odrzucony przez wszystkich niewidomy od urodzenia przeżył jednak jeszcze drugi cud. Po raz drugi odzyskał wzrok. Wcześniej zobaczył świat. Teraz zobaczył Mesjasza. Uwierzył w Boga. Uwierzył Bogu.
Wielu żebraków siedziało pod świątynią. Wielu niewidomych żebrało pod świątynią. Ale uzdrowiony został jeden. Dlaczego on? Nie wiemy. Może tylko on uwierzył, że warto z zabłoconymi oczami iść do sadzawki Siloe, choć inni tego nie zrozumieją. Może tylko on był naprawdę gotowy przyjąć Boży dar. Przyjąć go wraz z Bogiem.
Nam się często wydaje, że po dar każdy wyciągnie rękę. Przecież jednak nie każdy. Bóg czeka w konfesjonale, by obdarzyć nas łaską miłosierdzia. Omijamy konfesjonał. Bóg czeka na nas przy ołtarzu, by dać całego Siebie. Omijamy kościół. Jezus chce spłacić wszystkie nasze długi wobec Ojca. Nie korzystamy z odpustów. Czy nie jest nam wstyd oczekiwać innych darów i prosić o nie? W zasadzie każdy z nas wie, jak boli odrzucona miłość. A każdy z nas rani tych, którzy nas najbardziej kochają: matkę na ziemi i Ojca w niebie.
Jest Wielki Post, czas nawróceń. „Idź i obmyj się w sadzawce Siloe”. Nawet jeśli wydaje mi się, że dobrze widzę, warto iść do sadzawki Siloe. Tam czeka Jezus, by dać mi jeszcze więcej.
C. Przemodlić
- Módlmy się, byśmy umieli nie osądzać innych, nie podejrzewać, nie szeptać wokoło o grzechach popełnionych lub może nie. Tak wiele przecież mamy pracy nad samym sobą.
- Abyśmy pamiętali, że dzień święty powinien być wolny od niepotrzebnych, szczególnie ciężkich zajęć, od trosk, które można odłożyć na później, od zabiegania - ale nigdy od miłości. Jezus w szabat pochylił się nad niewidomym.
Bogumiła Szewczyk
Opublikowane 6 marca 2005 w TS i na www.katolik.pl 15 III 2026
***
Człowiek pyta:
Kłócił się lud z Mojżeszem mówiąc: Daj nam wody do picia! Mojżesz odpowiedział im: Czemu kłócicie się ze mną? I czemu wystawiacie Pana na próbę?
Wj 17,2
Ale lud pragnął tam wody i dlatego szemrał przeciw Mojżeszowi i mówił: Czy po to wyprowadziłeś nas z Egiptu, aby nas, nasze dzieci i nasze bydło wydać na śmierć z pragnienia?
Wj 17,3
***
Przeciw uwodzicielce, Prz 7
1. Synu, przestrzegaj słów moich, moje nakazy przechowuj u siebie!
2. Strzeż mych nakazów, byś żył, jak źrenicy oka - mych uwag.
3. Do palca je swego przymocuj, na tablicy serca je zapisz.
4. Mów do mądrości: Ma siostro! przyjaciółką nazywaj roztropność,
5. abyś się ustrzegł przed cudzą żoną, przed obcą, co mowę ma gładką.
6. Przez okno bowiem swego domu, przez kratę się przyglądałem,
7. ujrzałem wśród nieświadomych, poznałem pomiędzy chłopcami młodzieńca lekkomyślnego.
8. Przechodził ulicą obok narożnika, na drogę do domu jej wstąpił,
9. o zmroku, o późnej godzinie, pod osłoną nocnych ciemności.
10. Oto kobieta wychodzi naprzeciw - strój nierządnicy, a zamiar ukryty,
11. wzburzona, nieopanowana, nie ustoi w domu jej noga:
12. to na ulicy, to na placu, na każdym rogu czatuje.
13. Chwyciła go i obejmuje, z bezczelną miną doń rzekła:
14. Miałam złożyć ofiarę biesiadną, dziś dopełniłam swych ślubów,
15. wyszłam tobie naprzeciw, zaczęłam cię szukać, znalazłam.
16. Kilimem swe łoże wysłałam, kobiercem wzorzystym z Egiptu,
17. swą pościel mirrą skropiłam, aloesem i cynamonem.
18. Chodź, pijmy rozkosz do rana, miłością się cieszmy,
19. bo mąż poza domem przebywa, udał się w drogę daleką:
20. wór pieniędzy zabrał ze sobą, ma wrócić na pełnię księżyca.
21. Omamiła go długą namową, pochlebstwem swych warg go uwiodła;
22. podążył tuż za nią niezwłocznie, jak wół, co idzie na rzeź, jak jeleń związany powrozem,
23. aż strzała przeszyje wątrobę; jak wróbel, co wpada w sidło, nieświadom, że idzie o życie.
24. Teraz, synowie, słuchajcie mnie, zważajcie na słowa ust moich:
25. niechaj twe serce w jej stronę nie zbacza, po ścieżkach jej się nie błąkaj;
26. bo wielu raniła, strąciła ich wielu - a wszystkich zabiła.
27. Dom jej drogą jest do Szeolu: co w podwoje śmierci prowadzi.
***
POKUSY
Nawała pokus równie jako morska burza
Dzielnych pływaczów wznosi, a słabych zanurza.
Adam Mickiewicz
***
Bądź wyrozumiały dla siebie i dla innych.
H. Jackson Brown, Jr. 'Mały poradnik życia'
Patron Dnia

Św. Klemens Maria Hofbauer
kapłan
Św. Klemens urodził się 26 grudnia 1751 roku w Tasowicach na Morawach. Po ukończeniu studiów w Wiedniu wstąpił do zgromadzenia redemptorystów w Rzymie. Wysłany przez św. Alfonsa do Warszawy, założył klasztor przy kościele św. Benona, w którym gorliwie przez 21 lat pracował nad zbawieniem dusz. Zmuszony do opuszczenia Warszawy wrócił do Wiednia, kontynuując swoją pracę apostolską. Był duszpasterzem zarówno biednych, jak i bogatych, prostych i uczonych, dzieci i dorosłych. Umarł 15 marca 1820 roku w Wiedniu.
jutro: św. Heriberta