Chcesz być szczęśliwy? Panuj nad sobą. Rzeczywiste panowanie nad sobą zobaczysz w owocach swego życia. - mówi dr. Krzysztof Wons SDS w rozmowie z Ireną Świerdzewską
Kogo dotyczy cnota umiarkowania?
To jedna z czterech cnót kardynalnych. Słowo cardinalis oznacza „ważny”, a cardo – „zawias”. Jest więc punktem oparcia dla dobrego życia. Tomasz z Akwinu powiedziałby, że umiarkowanie jest jednym z czterech fundamentów życia chrześcijańskiego, niezbędnym do osiągnięcia doskonałości ludzkiej. Cnota umiarkowania potrzebna jest każdemu, jako jeden z podstawowych środków w naszych zachowaniach, wyborach, decyzjach.
Czy umiarkowanie odnosi się do zewnętrznych zachowań typu: nie piję, nie palę, nie przejadam się?
Postawy zewnętrzne są ważne, bo wyrażają to, co jest w sercu. Jeśli serce jest umiarkowane, to takie będzie nasze zachowanie. Jeśli zaś zmysłowe, nastawione jedynie na użycie, przyjemność, to takie będą również nasze zachowania.
W Ewangelii wg św. Marka Jezus mówi: „Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa”. W umiarkowaniu nie chodzi więc tylko o ascezę zewnętrzną. Słowo askesis oznacza najpierw troskę o własne wnętrze. Powiedz mi coś o swoim sercu, a ja będę ci mógł powiedzieć o twoich zachowaniach, postawach, słowach, o tym, jak traktujesz innych. Istotna jest tu najpierw postawa wewnętrzna, która prowadzi do zachowań zewnętrznych. Jeśli odwrócimy ten porządek, to zaistnieje coś niebezpiecznego w naszych postawach. Jezus określa tu bardzo mocno, że możemy stać się jak „groby pobielane”.
Chrześcijanin to ten, który dochodzi wewnętrznie ku temu, co zewnętrzne.
W jakim stopniu jesteśmy w cnotę umiarkowania uposażani?
Nie rodzimy się z cnotami. Rozwijamy je i kształtujemy w sobie poprzez świadome działanie. Mówimy, że „ćwiczymy się w cnotach”. Owszem, wszyscy mamy w sobie powołanie do uczestniczenia w Boskiej naturze (por. 2P 1,4), jednak nasza natura jest pęknięta z powodu grzechu pierworodnego; można powiedzieć, że rodzimy się zranieni. Potrzebujemy nieustannej uwagi serca, myśli, aby wychowywać się do trwałej umiejętności, nawyku, dyspozycji do czynienia dobra. To oznacza, że potrzebna jest od początku właściwa pedagogia życia. Nawet wtedy, kiedy – jak określa to Katechizm Kościoła Katolickiego – umiarkowanie staje się nawykiem, dyspozycją do czynienia dobra, musimy pamiętać, że można zaniedbać ten nawyk, stracić tę dyspozycję.
Po czym poznać, że ktoś jest umiarkowany?
Dla mnie wskaźnikiem jest wewnętrzna wolność. W każdym z nas pracują różnego rodzaju emocje, odczucia, stany napięć, myśli, doznania. Jedne, które nazywamy dobrem, prowadzą nas do dobra. Inne impulsy, nawet kompulsje, mogą nas prowadzić do zła. Wewnętrzna wolność sprawia, że chociaż pracują we mnie różne siły, cnoty, wady, to potrafię być wolny wobec różnego rodzaju doznań. To oznacza, że ja zarządzam nimi, a nie one mną. Wtedy zawsze jestem ukierunkowany, by żyć tak, jak tego chce ode mnie Bóg. Wybieram to, co jest zgodne z wolą Bożą. Będzie to możliwe, gdy będę wewnętrznie wolny od nieuporządkowanych impulsów i przywiązań.
Katechizm wskazuje, że „umiarkowanie pozwala opanować dążenie do przyjemności”. Czy przyjemność jest czymś zakazanym?
Kluczowe jest tu słowo „opanowanie”. Przyjemność nie jest zakazana przez fakt, że jest przyjemnością. To, co jest przyjemne, nie oznacza dla chrześcijanina „złe”. My nie wyrzekamy się wszelkich przyjemności. Powiem więcej: Bóg, który nas stworzył, chce, byśmy cieszyli się życiem. On sam jest miłośnikiem życia (por. Mdr 11,26). Bóg podarował nam życie, abyśmy je smakowali w radości, a więc aby życie było również przyjemne.
Jednak potrzebne jest umiarkowanie, które pomaga nam panować nad światem przyjemności, gdyż nie wszystko, co jest przyjemne, jest dobre. Z kolei to, co często na początku może okazywać się nieprzyjemne, „niesmaczne”, może być dobre w rzeczy samej. To może zakładać jakiś trud, wysiłek, ofiarę z mojej strony.
W korzystaniu z przyjemności potrzebne jest opanowanie, bo przyjemności mogą kumulować się w naszych popędach, emocjach i potrzebach. Dodam, że ocenie moralnej nie podlegają uczucia i emocje, ale nasze postawy. Katechizm Kościoła Katolickiego przypomina, że „uczucia same w sobie nie są ani dobre, ani złe. Nabierają one wartości moralnej w takiej mierze, w jakiej faktycznie zależą od rozumu i od woli” (1767).
Dlaczego mam być umiarkowany? Czy to nie brzmi archaicznie?
Odpowiem pytaniem: Czy pragniesz być w życiu szczęśliwy? Jeśli tak, to zacznij zwracać uwagę na swoje wybory. Zwłaszcza te, które w danym momencie wydają ci się dobre, najlepsze: czy są wynikiem twojego rozeznania, czy kompulsji? Papież Franciszek zapytał na jednej z audiencji: „Dlaczego wszyscy dążymy do szczęścia, a tak niewielu je osiąga? Gdyż brakuje nam umiarkowania. Greckie określenie umiarkowania, enkráteia, oznacza „władzę nad sobą”. Chcesz być szczęśliwy? Panuj nad sobą. Rzeczywiste panowanie nad sobą zobaczysz w owocach swojego życia.
Jezus mówi: „Po owocach poznacie” (Mt 7,16). Zapytaj siebie szczerze, w sercu: czy jesteś szczęśliwy w takim życiu, jakie realizujesz, w wyborach, jakich dokonujesz? Te pytania, wbrew pozorom, nie są banalne. Będziesz mógł odpowiedzieć na nie rzetelnie tylko wtedy, gdy masz w sobie postawę wewnętrznej wolności. Będziesz mógł wówczas nazwać, przewidzieć i ocenić owoce decyzji, które masz zamiar podjąć. Nie można zaklinać rzeczywistości, jeśli na końcu są zgniłe jabłka. Trzeba wtedy pytać: Czy chcę jeść zgniłe owoce swoich decyzji? Czy chcę kontynuować swoje życie w takim stylu, czy raczej dokonać zmiany, aby jeść dobre owoce i żyć w pełni?
Umiarkowanie służy zdrowiu nie tylko duszy, ale i ciała. Jesteśmy jednością duszy i ciała, więc umiarkowanie lub jego brak będą widoczne także w ciele.
Czy umiarkowanie jest możliwe, kiedy wokół tyle wszystkiego i tak wiele można mieć natychmiast?
Komu wydaje się, że w życiu trzeba spróbować wszystkiego, ten prędzej czy później straci upodobanie do czegokolwiek.
Niezwykle ważne jest, aby już dziecko wychowywać do tego, że nie ono i jego potrzeby są w centrum świata i muszą być spełnione. Dobrze, kiedy dziecko potrafi się dzielić, rezygnować z niewielkiej nawet rzeczy. Moje rodzeństwo ma dużo dzieci. Bardzo wzrusza mnie, kiedy któreś z nich przychodzi do mnie, żeby podzielić się tym, co najbardziej lubi.
Pierwszymi wprawionymi w cnocie umiarkowania powinni być rodzice. Jeśli tak jest, to będą potrafili w tym duchu wychować swoje dziecko.
Potrafię sam ocenić, czy jestem umiarkowany?
Nie możemy w ocenie siebie polegać jedynie na sobie. Po grzechu pierworodnym człowiek rozchwiał się wewnętrznie. Nosimy w sobie pierworodne pęknięcie. Pierwszym, który wychodzi nam z pomocą, jest Bóg. Otrzymaliśmy Dekalog. Bóg daje nam też swoje Słowo, które ma być dla nas światłem, lampą u naszych stóp, jak powie psalmista (por. Ps 119). Jego Słowo, które mnie prowadzi, dane jest nie tylko po to, abym umiał odpowiedzieć sobie, czy już zgrzeszyłem, czy jeszcze nie. Ono pomaga mi rozeznawać, wybierać także między tym, co jest dobre dla innych, a tym, co jest lepsze dla mnie.
Obok stawiania sobie granic w korzystaniu z dóbr, jak jeszcze mogę wzrastać w umiarkowaniu?
Słowo Boże pomaga wypracować w sobie umiarkowanie. Istotne jest jednak praktykowanie codziennego czytania i zasłuchania w Słowo, a nie otwieranie Biblii jako poradnika „co ja mam teraz robić”. Kiedy dzień po dniu nasycamy się Słowem, ono nas przemienia wewnętrznie.
Z życiem Słowem powiązane jest życie sakramentalne. Ma ono bezcenny wpływ na rozwijanie cnoty umiarkowania. Szczególne znaczenie ma tu Eucharystia i regularna spowiedź, zwłaszcza u stałego spowiednika. Oprócz stałego spowiednika polecamy w Centrum Formacji Duchowej w Krakowie korzystanie z kierownictwa duchowego. Wtedy nie jestem sam. Jest ktoś towarzyszący mi w rozwoju, nie tylko w rozeznaniu moralnym, co jest dobre, a co złe, ale w rozeznawaniu kolejnych moich decyzji życiowych, aby wzrastać w dobru i iść ku pełni życia.
Irena Świerdzewska
Idziemy 09/2026
Nie jest możliwe, żeby być zawsze radosnym. Nie warto też tego szukać na siłę. A jednak to właśnie radość może być narzędziem do walki duchowej – pomaga, gdy życie wywraca się nam do góry nogami, a lęk paraliżuje nasze decyzje. Wyposażeni w potężny dar radości, możemy pokonać strach, przemoc i depresję.
O tym, jak korzystać z tego daru, opowiada Karolina Barycka-Kozyra w rozmowie z Joanną Sztaudynger
Nie należy ulegać pokusie niecierpliwości, innymi słowy, chęci natychmiastowego uporządkowania wszystkiego, położenia nacisku na błyskawiczny sukces. Bóg nie działa w ten sposób, nie oczekuje natychmiastowego wzrostu. Przypowieść o ziarnku gorczycy ukazuje dynamikę wzrostu wiary, a zarazem konieczny czas do tego rozwoju. Nie możemy oczekiwać natychmiastowych sukcesów ewangelizacji, ale z pokorą i skromnością umożliwić wzrost choćby najmniejszego ziarenka, jak ziarnko gorczycy.
___________________