logo
Wtorek, 09 grudnia 2025 r.
imieniny:
Anety, Leokadii, Wiesława, Walerii, Piotra – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Michał Olszewski scj
Wola Boża - slogan czy klucz do nieba?
Profeto
 
fot. George Becker | Pexels (cc)


Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu: Co myślicie? Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i rzekł: Dziecko, idź dzisiaj i pracuj w winnicy! Ten odpowiedział: Idę, panie!, lecz nie poszedł. Zwrócił się do drugiego i to samo powiedział. Ten odparł: Nie chcę. Później jednak opamiętał się i poszedł. Któryż z tych dwóch spełnił wolę ojca? Mówią Mu: Ten drugi. Wtedy Jezus rzekł do nich: Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wyście mu nie uwierzyli. Celnicy zaś i nierządnice uwierzyli mu. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć. (Mt 21,28-32)

Plan
 
Wiele razy przecież dodawało się na końcu zdania; „jak Bóg pozwoli”, czy „jeśli Bóg zechce”. Dzisiaj człowiek uzurpuje sobie bezwzględne prawo do rozporządzania samym sobą i nie chce słuchać, że jest jakiś Boży plan dla każdego z nas, który gwarantuje szczęśliwe życie doczesne i wieczne. Nie jest to też wyssane z palca, ale sam Bóg o tym mówi na kartach Pisma Świętego. Przytoczyć tu trzeba choćby za Jeremiaszem: „Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię, nim przyszedłeś na świat, poświęciłem cię, prorokiem dla narodów ustanowiłem cię” (Jr 1, 5). Czy za Izajaszem: „Nie lękaj się, bo cię wykupiłem. Wezwałem cię po imieniu, tyś Moim!” (Iz 43, 1). Bóg bowiem dla każdego z nas przewidział konkretną drogę do nieba, konkretne powołanie, które gwarantuje nam najkrótszą drogę do nieba. Szczególnie zaś my – ochrzczeni, mamy wraz z pieczęcią chrztu świętego niejako „wdrukowany” w serce ów plan i GPS ustawiony na niebo. Tak za darmo, tak po prostu z miłości i od Miłości!
 
Iść – nie – iść
 
Musimy więc w kontekście dzisiejszego Słowa odnowić w sobie świadomość życia w zgodzie z wolą Bożą, a nie być jak ów syn z przypowieści, który w pierwszym momencie mówi ojcu; „idę”, a w rezultacie nie wypełnia obietnicy. Na chrzcie św. nasi rodzice powiedzieli w naszym imieniu Bogu „idę”, a my poprzez przyjmowane sakramenty potwierdzaliśmy to wielokrotnie. Stąd potrzeba konsekwencji i jakiegoś wielkiego przebudzenia chrześcijan. Dlaczego to jest takie ważne? Gdyż konsekwencje nie trafienia w Boży plan przeznaczony dla nas, mogą być straszne. Od trudów i cierpień począwszy, aż do potępienia włącznie. Szczęście bowiem i pewność drogi do nieba gwarantuje właśnie ów plan. Przykład: Jeśli ktoś ma być z przewidzenia Bożego księdzem, a się ożeni, będzie miał o wiele trudniejszą drogę do nieba, niż na ścieżce kapłańskiej. Nie znaczy to, że Bóg mu nie będzie błogosławił, ale na drodze jego powołania Bóg uposażył go w dary i talenty, które cel życia pozwoliłby mu osiągnąć prościej, szybciej i owocniej. I tak z każdym powołaniem. Do małżeństwa, do konkretnego zawodu, czy stanu. Jeśli dzisiaj mamy rzesze nieszczęśliwych ludzi, nietrafionych wyborów i życiowych dramatów, to powstaje pytanie, czy owi ludzie, choć raz zapytali się Boga: „co chcesz, abym w życiu robił, czy robiła? Jakim mnie chcesz? Co masz dla mnie Boże, jaki plan?” W obecnych zaś czasach rośnie nam tłum nieszczęśliwych albo szczęśliwych fałszywie, krucho i na chwilę. Bo nie trafili w Boży plan, nie uwierzyli, że to gwarancja szczęścia.
 
Widzę to bardzo mocno w mojej codziennej posłudze w nowicjacie, gdzie jestem wychowawcą. Towarzyszę kandydatom do kapłaństwa. Nie jest przecież tajemnicą, że spada bardzo liczba powołań w Polsce. Wielu pyta; skąd się to bierze? Szuka się wielkich i mądrych odpowiedzi. A tymczasem, jestem przekonany, że jest to związane z owym nie-trafieniem w Boże zamiary wobec człowieka. Bóg bowiem nie powołuje dzisiaj mniej ludzi niż dziesięć czy dwadzieścia lat temu. Problem jest w człowieku, który nie szuka Bożego planu dla siebie i nie pełni Jego woli. Podobnie jest w małżeństwach, które się rozpadają! Ile osób w narzeczeństwie pyta dzisiaj: czy Boże Ty chcesz, żebym z tą osobą spędził czy spędziła całe życie? Zagubiliśmy zdecydowanie, wrażliwość serca na to, co Bóg przygotował dla nas!
 
Podpowiedź
 
Przy innej okazji Jezus bardzo jasno w Ewangelii podpowiedział nam, co robić, by wolę Bożą wypełnić i zostać zbawionym. A było to tak:
 
Przyszli do Jezusa Jego Matka i bracia, lecz nie mogli dostać się do Niego z powodu tłumu. Oznajmiono Mu: Twoja Matka i bracia stoją na dworze i chcą się widzieć z Tobą. Lecz On im odpowiedział: Moją matką i moimi braćmi są ci, którzy słuchają słowa Bożego i wypełniają je.
 
I to jest właśnie klucz do całej sprawy. Słuchać słowa i je wypełniać, a wtedy stajemy się najbliższymi Jezusa. Być „krewnym” Boga samego! Czyż to nie jest jakaś wielka sprawa! Jakieś nieogarnione bycie w tym, który jest Miłością! Jeśli więc słuchamy Słowa, jeśli to Słowo kochamy i przy tym Słowie – choć może nieraz trudno nam tak po ludzku, tak życiowo – trwamy, to stajemy się najbliższymi Jezusa z Nazaretu. Możemy być więc pewni, że kiedy przyjdzie czas, On sam przyzna się do nas przed Ojcem.
 
Życzę więc wszystkim, którzy jeszcze szukają swojego miejsca w życiu, by trafili w ów Boży plan, a wszystkim nam, którzy już odnaleźliśmy drogę w życiu, wiernego trwania i spotkania w niebie. Mam nadzieję, że właśnie tam, razem z naszym Panem, Matką Najświętszą i Świętymi, będziemy mogli wrócić do tematu.
      
ks. Michał Olszewski SCJ
profeto.pl 
 
Zobacz także
ks. Edward Staniek
Wielu chrześcijan rozumie pojednanie z braćmi na wzór owych Indian. Mają swój topór wojny i są gotowi zakopać go w ziemi i zapalić fajkę pokoju z bliskimi, ale tylko warunkowo, o ile nie zaistnieją sytuacje napięte, w których znowu trzeba będzie sięgnąć po topór wojny.
 
ks. Mirosław Stanisław Wróbel
Jednym z istotnych rysów Ewangelii Janowej jest zagadnienie przyjmowania daru przekazywanego ludzkości przez Boga. Widać tu wyraźną relację pomiędzy dawcą daru, darem i jego odbiorcą. Ewangelista barwnie maluje obraz Boga jako kochającego Dawcy, który obdarowuje ludzkość najcenniejszym darem – sobą samym. Poprzez otwarcie na osobowy dar Ojca, Syna i Ducha Świętego człowiek jest w stanie doświadczyć pokoju, którego świat dać nie może, oraz osiągnąć życie wieczne. 
 
s. Rita od Chrystusa Sługi WNO

Modlitwa przy codziennych zajęciach, przy zwykłych wydarzeniach (nie tylko „jak trwoga…”) nie zmienia tej rzeczywistości, że Bóg jest blisko mnie, bo nie może jej zmienić: On jest zawsze. Ale modlitwa ta zmienia rzeczywistość we mnie: widzę, że Bóg jest blisko mnie; pamiętam, że jest. Ta modlitwa, która przeplata dzień jak szara  osnowa, zmienia widzenie rzeczywistości. 

 

___________________