logo
Wtorek, 19 września 2017 r.
imieniny:
Januarego, Konstancji, Leopolda, Teodora – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Ks. Wojciech Nowacki
Duch Świętym gwarantem autorytetu
Pastores
 


Mimo pozytywnych zmian, jakie dokonały się w ostatnich dziesięcioleciach, Duch Święty dla wielu katolików pozostaje „Bogiem Nieznanym”. Świadomość Jego obecności i działania, zwłaszcza poza sakramentami świętymi, ciągle jest niewielka. Św. Jan Paweł II u progu nowego tysiąclecia przypomniał, że do najważniejszych zadań należy „ponowne odkrycie obecności Ducha Świętego, który działa w Kościele zarówno na sposób sakramentalny, zwłaszcza poprzez Bierzmowanie, jak i za pośrednictwem licznych charyzmatów, zadań i posług przez Niego wzbudzonych dla dobra Kościoła” (TMA, 45). Realizacja tego zadania odbywa się stopniowo i nie bez trudności. Kościół w swojej całości zaczyna ponownie oswajać się z Duchem Świętym. Odkrywamy Go jako Ducha prawdy, który prowadzi wspólnotę uczniów do pełnej prawdy. Zdajemy sobie sprawę, że Ten, którzy „przemawiał przez proroków”, udziela Kościołowi licznych charyzmatów, a wśród nich charyzmatu prawdy, dzięki któremu możemy przyjmować autentyczne słowo Boże i wzrastać w autentycznej wierze. Jest on także Duchem ładu i najgłębszym źródłem kościelnego autorytetu.
 
Duch Święty i my
 
„Postanowiliśmy bowiem, Duch Święty i my...” (Dz 15,28). Wypowiedź grona apostołów i starszych wspólnoty jerozolimskiej, skierowana do chrześcijan nawróconych z pogaństwa, szokuje niezwykłą pewnością wiary w szczególne działanie Ducha Świętego, który udziela pasterzom młodego Kościoła nadprzyrodzonego autorytetu. W oparciu o ten autorytet podjęli oni decyzję odważną i istotną dla dalszego rozwoju chrześcijaństwa. Pierwsze wspólnoty chrześcijańskie stanęły wobec pytania, jak traktować przyjmujących wiarę w Chrystusa pogan. Funkcjonująca w judaizmie praktyka prozelityzmu domagała się, aby nawracający się na wiarę w Boga jedynego poddawał się obrzezaniu, przyjmując wszystkie przepisy prawa mojżeszowego i wszystkie zwyczaje kultury żydowskiej. W tym kontekście decyzja apostołów podczas tak zwanego Soboru Jerozolimskiego wyrażała nowość Ewangelii. Trzeba było głębokiego doświadczenia prowadzenia wspólnoty przez Ducha Świętego, aby z taką pewnością i mocą przedstawić podjętą decyzję nie jako wynik ludzkich kalkulacji, lecz jako przejaw działania Bożego Ducha. Apostołowie i uczniowie przekonywali się w tej sytuacji o spełnianiu się obietnicy Jezusa, który zapowiedział, że Duch Święty doprowadzi Kościół do całej prawdy (J 16,13). Okazał się On przewodnikiem w rozeznawaniu i podejmowaniu decyzji, dzięki którym Ewangelia mogła przekraczać granice kultur, a Kościół mógł stawać się rzeczywiście powszechny.
 
Zarówno początki, jak i całe życie Kościoła naznaczone są intensywnym doświadczeniem prowadzenia przez Ducha Świętego, który pozwala podejmować decyzje wykraczające poza przyjęte w świecie judaizmu schematy i zwyczaje, sprawiając, że Ewangelia może zataczać coraz szersze kręgi. Takiego działania doświadczył św. Piotr, gdy nie bez wahania poszedł z nauczaniem do domu poganina, centuriona Korneliusza, i udzielił chrztu jemu i jego domownikom. Wyjaśniając swoje postępowanie, odwołał się do prowadzenia przez Ducha Świętego: „«Któż może odmówić chrztu tym, którzy otrzymali Ducha Świętego tak samo jak my?» I rozkazał ochrzcić ich w imię Jezusa Chrystusa” (Dz 10,47-48).
 
Przekonanie o prowadzeniu przez Ducha Świętego było stale żywe w Kościele, znajdując wyraz zwłaszcza w decyzjach dotyczących spraw wiary, moralności i porządku kościelnego, zawartych w orzeczeniach Magisterium. Przykładem tego jest Dekret o sposobie obrad oraz o innych zasadach soborowych Soboru Trydenckiego, który rozpoczynał się od stwierdzenia: „Święty (...) Sobór Trydencki, prawnie zebrany w Duchu Świętym, pod przewodnictwem wspomnianych trzech legatów Stolicy Apostolskiej, (...) ustala i określa...” (BF, 306).
 
Współcześnie to przekonanie o szczególnym prowadzeniu przez Ducha Świętego znalazło wyraz podczas Soboru Watykańskiego II. Papieżowi Janowi XXIII towarzyszyło pragnienie, aby Kościół, dzięki Soborowi, doświadczył nowej Pięćdziesiątnicy. W modlitwie o nowe wylanie Ducha Świętego zawierała się i wyrażała głęboka wiara w aktualne działanie Bożego Ducha w Kościele, zwłaszcza przez posługę ojców soborowych.
 
Kościół rozpoznawał oparty na działaniu Ducha Świętego autorytet w sposób szczególny w posłudze następcy św. Piotra. Biskupi zgromadzeni na Soborze Watykańskim I dali wyraz żywej wierze w nadprzyrodzony charakter autorytetu kościelnego, a zwłaszcza autorytetu papieża, jako opartego na działaniu Ducha Świętego. W Konstytucji dogmatycznej o Kościele Chrystusowym Pastor aeternus stwierdzili w odniesieniu do nauczycielskiego pasterskiego autorytetu papieża: „następcom Piotra Duch Święty został obiecany nie w tym celu, by na podstawie Jego objawienia podawali nową naukę, lecz aby przy Jego pomocy święcie zachowywali i wiernie wyjaśniali objawienie otrzymane przez Apostołów, tzn. depozyt wiary” (BF, 672).
 
Rozumienie papieskiej nieomylności i jej charyzmatyczny charakter wyjaśnia dokument Kongregacji Nauki Wiary Prymat Następcy Piotra w tajemnicy Kościoła z 1999 roku. Stwierdza się w nim między innymi, że funkcja najwyższego i powszechnego nauczyciela wiary, pełniona przez papieża w Kościele, „zakłada charyzmat, jakim jest szczególna asystencja Ducha Świętego, dana Następcy Piotra, która obejmuje w pewnych przypadkach także przywilej nieomylności” (9). Zatem Kościół wierzy, że każdorazowy następca św. Piotra obdarowany jest specjalnym darem Ducha, którym jest charyzmat prawdy, dla spełniania posługi umacniania braci w wierze (Łk 22,32). Dzięki szczególnemu prowadzeniu przez Ducha Świętego papież, jako przewodzący Kościołowi w wierze, autentycznie nieomylnie naucza w sprawach wiary i moralności.
 
Autorytet pasterzy
 
Charyzmat prawdy nie ogranicza się w Kościele do soborów czy nauczania papieskiego. Także wynikający z sakramentu święceń autorytet biskupów i prezbiterów ma swoje źródło w działaniu Ducha Świętego, który uświęca człowieka powołanego przez Chrystusa i upodabnia go do Niego, jako Pasterza i Głowy Kościoła. Pasterze Kościoła nie są powoływani do służby przez wspólnotę i nie ona jest źródłem ich autorytetu, lecz Duch Święty, który aktualizuje Chrystusowe „Pójdź za Mną”, napełnia wybranego w sakramencie święceń i towarzyszy jego posługiwaniu. Jednak takie sakramentalne napełnienie Duchem Świętym nie czyni kapłana – pasterza nieomylnym w każdej sprawie. Duchowa władza, w jakiej otrzymuje on udział na mocy sakramentu święceń, upodabnia go do Jezusa Chrystusa, Głowy i Pasterza Kościoła, a to domaga się określonego sposobu korzystania z pasterskiego autorytetu. W adhortacji o formacji kapłańskiej podkreśla się, że punktem odniesienia tego autorytetu jest Mesjasz – namaszczony Duchem Świętym Syn Boży, który „nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie jako okup za wielu” (Mk 10,45). Każdy pasterz ma zatem korzystać ze swego autorytetu w duchu prawdziwej służby. Jako namaszczony, nie może naśladować świeckich wzorców rządzenia i despotycznego narzucania innym własnej woli i wizji w każdej sprawie. Bł. Jan Paweł II zwracał uwagę, że „życie duchowe sprawujących posługę kapłańską w Nowym Testamencie powinna cechować ta zasadnicza postawa, jaką jest służba Ludowi Bożemu (por. Mt 20,24 n.; Mk 10,43-44), w wolności od wszelkiej pychy i od pragnienia, by «panoszyć się» w powierzonej im owczarni (por. 1 P 5,2-3)” (PDV, 21).
 
Trzeba jednak podkreślić, że źródłem autorytetu pasterzy jest rzeczywiście Duch Święty. Wśród Jego licznych darów, udzielanych dla dobra całego Kościoła, „góruje łaska Apostołów, których powadze sam Duch poddaje nawet charyzmatyków (por. 1 Kor 14)” (TMA, 45). Nie można zatem pomniejszać hierarchicznego zróżnicowania w Ludzie Bożym. Namaszczenie Duchem Świętym, wspólne wszystkim przyjmującym sakramenty inicjacji chrześcijańskiej, nie może przesłaniać specyficznej roli, jaką Chrystus powierza w Kościele wyświęconym szafarzom, których w sposób szczególny namaszcza swoim Duchem. Dzięki Duchowi Świętemu pasterze, mimo iż są słabymi ludźmi, uobecniają Chrystusa jako Głowę i Pasterza Kościoła nie tylko przez służebne oddanie braciom, lecz również przez podejmowanie odpowiedzialności za wspólnotę, a w szczególności za przekaz wiary i sprawowanie sakramentów (PDV, 22). Dochowując wierności Duchowi, nie głoszą ludzkich poglądów i zmiennych opinii, lecz niezmienną prawdę Bożą, która jest źródłem prawdziwego życia.
 
Ksiądz ma obowiązek korzystania z duchowego autorytetu w trosce o poprawność nauczania kościelnego, a także w sytuacjach braku jedności, niezdrowej rywalizacji pomiędzy świeckimi czy wobec postaw niezgodnych z moralnością chrześcijańską. Chodzi przy tym o autentyczne spełnianie funkcji rozeznawania, zgodnie z nauczaniem Soboru Watykańskiego II (KK, 12; ChL, 30).
 
Odwoływanie się do Ducha Świętego jako gwaranta prawdziwości i znaczenia przekazywanych treści nie jest wolne od niebezpieczeństw. Poczucie autorytetu, który budzi respekt i posłuszeństwo, może trafić na grunt ludzkich słabości, a zwłaszcza ambicji i pychy. Dotyczy to tak wyświęconych szafarzy, którzy z racji urzędu czy funkcji powinni wykazywać się mądrością Ducha w nauczaniu, jak świeckich charyzmatyków, którzy z natchnienia Ducha Świętego przekazują słowa proroctwa. W przypadku księży może rodzić się przekonanie, że sama funkcja automatycznie wyposaża w nieomylność gwarantowaną przez Ducha Świętego. Nietrudno wówczas naginać słowo Boże i nauczanie Kościoła do własnych racji i poglądów oraz narzucać innym własne wizje i rozwiązania. Natomiast powaga urzędu, któremu przypisuje się nadprzyrodzony autorytet, nie może zastąpić trudu rozeznawania duchowego i wierności autentycznej nauce Kościoła.

Duch i autorytet charyzmatyka
 
Sobór Watykański II w Konstytucji dogmatycznej o Kościele (KK, 12) przypomniał, że Duch Święty udziela swoich darów wierzącym każdego stanu, „każdemu tak, jak chce” (1 Kor 12,11). Zatem także świeccy mogą być i faktycznie są obdarowani przez Ducha Świętego dla spełniania w Kościele właściwych im zadań. Na mocy tego obdarowania podejmują oni także zadania przewodzenia grupom i nauczania, które w sposób szczególny wymagają duchowego autorytetu. Kościół od zarania swoich dziejów uznawał taki duchowy autorytet ludzi pełnych Ducha Świętego, o czym wymownie świadczą starożytni Ojcowie Pustyni, mistycy czy założyciele ruchów kościelnych.
 
Nie zawsze to charyzmatyczne obdarowanie jest właściwie wykorzystywane dla dobra Kościoła, żeby przywołać bolesne doświadczenia związane z działalnością założyciela zgromadzenia Legionistów Chrystusa, o. Marciala Maciela Degollado, czy głównych odpowiedzialnych we Wspólnocie Błogosławieństw. Wśród charyzmatyków odwołujących się do daru proroctwa i natchnień Ducha Świętego może pojawiać się przekonanie o własnej wyjątkowości. Nawet doświadczenie autentycznego obdarowania może prowadzić do przekonania o szczególnej relacji z Duchem Świętym, której inni nie mają. Stąd już tylko krok do przeświadczenia o bezdyskusyjnym posiadaniu racji i to w każdej sprawie. Skutkuje to nierzadko poczuciem wyższości w stosunku do innych osób i domaganiem się uznania własnych racji oraz narzucaniem swoich przekonań jako „natchnionych” przez Ducha Świętego. Ponieważ w życiu chrześcijańskim, tak osobistym, jak wspólnotowym, trzeba kierować się wolą Bożą, a prawdziwy chrześcijanin pragnie z miłości do Chrystusa poznawać Jego słowo i wypełniać je, któż, jeśli nie osoba obdarowana darem proroctwa, może wiedzieć, co należy robić i jakie decyzje podjąć? Ktoś przekonany, że Duch Święty daje mu zdolność poznawania woli Bożej, będzie chciał uzyskać rozwiązania i odpowiedzi na wszelkie pytania wprost od Pana. Stąd już tylko krok do kwestionowania każdego zdania i każdej decyzji poza własnymi. Taki człowiek może nabrać przekonania, że nie potrzebuje słuchać innych ludzi, skoro Duch Święty przemawia do niego bezpośrednio.
 
W ten sposób charyzmatyk może stać się kimś w rodzaju bardzo pobożnego i rozmodlonego dyktatora i despoty. Może nawet nie rozstawać się z Pismem Świętym i otwierać je co chwila. Może mieć gotowe proroctwo na każdą okoliczność, jednak często będą to już tylko jego ludzkie przekonania i opinie podpierane powagą działania Ducha Świętego i Jego charyzmatów. Nadużywanie autorytetu Ducha Świętego może prowadzić do tego, że charyzmatyk posuwać się będzie do mniej lub bardziej świadomego manipulowania słowem Bożym dla realizacji własnych celów. Może starać się wymuszać posłuszeństwo poszczególnych osób lub grupy w oparciu o rzekome proroctwa. W ten sposób pycha, pragnienie władzy lub kompensowanie swojego poczucia małej wartości mogą prowadzić do tego, że autentyczny dar Boży zostanie zmarnowany, a zamiast budować wspólnotę będzie ją niszczył. Trzeba pamiętać, że w przeszłości bezkrytyczne forsowanie własnych poglądów przy powoływaniu się na Ducha Świętego powodowało w Kościele wielkie szkody i przyczyniało się na długi czas do nieufności wobec każdego odwoływania się do Ducha Świętego.
 
Badajcie duchy
 
Odwoływanie się do Ducha Świętego w nauczaniu lub przekazywaniu proroctwa może stać się niebezpieczne, gdy pojawi się nadmierna pewność siebie i przypisywanie sobie jedynej racji ze względu na osobiste przekonanie o działaniu Ducha Świętego. Trzeba więc stałego czuwania nad sobą i gotowości poddania swoich przekonań zewnętrznej ocenie. Istotne znaczenie ma w takim przypadku postawa posłuszeństwa wobec przełożonych oraz duchowe rozeznawanie we wspólnocie. Szczególnie ważne jest weryfikowanie motywacji swego posługiwania, tak hierarchicznego, jak charyzmatycznego, i towarzyszących mu emocji. Należy czuwać, aby odwoływanie się do Ducha Świętego nie stało się środkiem do osiągnięcia własnej satysfakcji, dowartościowania samego siebie czy samozadowolenia. Ważne jest, aby Duch Święty nie stał się jedynie narzędziem do wzmacniania swego autorytetu lub zdobycia posłuszeństwa w grupie. W środowiskach charyzmatycznych powinno budzić niepokój odwoływanie się do natchnień Ducha Świętego czy daru proroctwa dla potwierdzenia swego zdania w dyskusji lub dla zdobycia dominującej pozycji w grupie. Niebezpieczne byłoby narzucanie innym własnych przekonań w sprawach wymagających ich własnych decyzji, z odwołaniem się do Ducha Świętego. Jego autentyczne działanie nigdy nie pozbawia człowieka wolności, nie zwalnia z odpowiedzialności i nie zastępuje go w podejmowaniu decyzji. W takich sytuacjach szukaniu woli Bożej musi towarzyszyć głębokie rozeznanie otrzymanego światła. Służy temu ocena zarówno pasterzy Kościoła, jak i wspólnoty.
 
Wielu świeckich charyzmatyków cieszy się powagą i uznaniem, jednak ich wierność Duchowi Bożemu i posługiwanie wobec braci muszą być nacechowane głęboką pokorą i gotowością zapomnienia o sobie. Często ich posługa wymaga uniżenia się wobec wspólnoty, a nawet zgody na odsunięcie czy lekceważenie (por. Jr 26,14).
 
Autorytet Ducha w czasach relatywizmu
 
Czy w naszych czasach, naznaczonych relatywizmem poznawczym i moralnym, kiedy podważa się istnienie obiektywnej prawdy i norm moralnych na rzecz indywidualnych upodobań, jest jeszcze miejsce na taki autorytet, który odwołuje się do obecności i działania Ducha Świętego? Przecież nawet we wspólnocie Kościoła katolickiego nie brakuje propozycji, a nawet żądań unowocześniania nauki katolickiej i dostosowania jej do „ducha czasu”, a nie do Ducha Świętego. Wielu katolików usiłuje przenosić na życie Kościoła zasady współczesnej demokracji oderwanej od wartości, która na naszych oczach staje się tyranią środowisk zdobywających większy wpływ na życie społeczne.
 
W aktualnym kontekście autorytet oparty nie na ludzkiej instancji, lecz na Duchu Świętym wydaje się absolutnie konieczny. Działając w ludziach i przez ludzi, prowadzi On do poznania i przyjęcia woli Bożej. Jest Duchem Prawdy, który doprowadza uczniów Chrystusa do całej prawdy. Przekonuje świat o grzechu, sprawiedliwości i sądzie (J 16,7-13). Domaga się przyjęcia Bożej prawdy i odwagi wybierania dobra. Wymaga odrzucania zła. Duch nie przekonuje nas o grzechu, aby nas potępić, lecz po to, aby każdy mógł wejść na drogę nawrócenia. Duch ukazuje prawdę o grzechu w świecie i w Kościele. Ponieważ jest Duchem Prawdy, czyni to z mocą i jednoznacznością, której współczesne, postmodernistyczne społeczeństwo, narzucające dyktaturę relatywizmu, nie jest w stanie znosić.
 
Duch Święty przekonuje świat o grzechu, który – według Ewangelii Janowej – polega na odrzuceniu Chrystusa jako jedynego Zbawiciela i Pana. Demaskuje On chrystofobię współczesnej cywilizacji, nieporadnie ukrywającą się za parawanem świeckich dogmatów tolerancji, równości czy praw mniejszości, pod warunkiem, że nie jest to mniejszość chrześcijańska. Przekonywanie Ducha o grzechu nie ma nic wspólnego z potępiającym oskarżaniem, które charakteryzuje złego ducha. Duch Święty ujawnia grzech, który został odkupiony, i wprowadza we wspólnotę z Chrystusem. Bez pomocy Ducha Świętego nikt z nas nie może wyznać wiary w Chrystusa jako jedynego Pana i Zbawiciela (por. 1 Kor 12,3). Nie chodzi przy tym o słowną deklarację na poziomie intelektualnym, lecz o radykalną decyzję określającą życiową orientację. W ten sposób przywraca On nadzieję ludziom, zagłuszającym głęboką pustkę wewnętrzną i strach. Rozlewa w naszych sercach miłość Bożą (Rz 5,5), która wyrywa z egoistycznego zamknięcia się w sobie i pozwala odnaleźć najgłębszy sens życia w bezinteresownym darze z samego siebie (KDK, 24).
 
Trudno sobie wyobrazić życie bez oparcia na wiarygodnym autorytecie. Ci, którzy odrzucają jakiekolwiek autorytety, łatwo stają się łupem rozmaitych specjalistów od socjo- i psychomanipulacji. Powraca na pamięć werset liturgicznego hymnu Veni Creator: „Bez Twojego tchnienia, cóż jest wśród stworzenia, jeno cierń i nędze”. Warto zatem wracać do modlitwy o Ducha Świętego, aby owocnie przyjmować posługę tych, przez których chce On prowadzić dzisiaj uczniów Chrystusa.
 
ks. Wojciech Nowacki
Pastores 58(1)2013
 
fot. Wangwangwangwangwang, Petal | Pixabay (cc) 
 
Zobacz także
Piotr Sikora
Artykuł został usunięty, ponieważ redakcja Tygodnika Powszechnego zakończyła współpracę ze wszystkimi serwisami internetowymi, także z naszym.

Zapraszamy do czytania innych ciekawych artykułów w naszej czytelni.
 
ks. Jacek Zjawin
W naszej religijnej wyobraźni przywykliśmy do statycznego obrazu Boga. Bóg siedzi gdzieś w obłokach i króluje, to znaczy wydaje rozkazy i ujawnia swoją potęgę. Ale wszystko to dzieje się bez opuszczania królewskiego tronu w niebiosach. Nasza relacja z tak wyobrażanym sobie Bogiem może wtedy również wydawać się czymś statycznym. Szukamy stabilizacji w różnych płaszczyznach życia, także tej stabilizacji duchowej i religijnej. 
 
ks. Alfons Skowronek
Artykuł został usunięty, ponieważ redakcja Tygodnika Powszechnego zakończyła współpracę ze wszystkimi serwisami internetowymi, także z naszym.

Zapraszamy do czytania innych ciekawych artykułów w naszej czytelni.
 
 
___________________
 
 reklama