logo
Poniedziałek, 23 lipca 2018 r.
imieniny:
Brygidy, Apolinarego, Sławy, Sławosza, Żelisławy – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Ewelina Gładysz
Mam dość szczęśliwych ludzi
Profeto
 
fot. Tuan Truong | Unsplash (cc)


To żadne odkrycie. Od kilku dni w mediach społecznościowych przewija się filmik, na którym dziewczyna mobilizuje chłopaka, by zrobili sobie wspólne zdjęcie i zamieścili w sieci. Kłócą się. Przepychają. W końcu jest. Piękna fota. Uśmiechy młodych trafią do znajomych, rodziny, ale i ludzi całkiem obcych. Krążą po sieci. Krążą po świecie.  
 
Przyjrzyjmy się temu, czym karmimy się każdego dnia. To oczywiste: szczęśliwością innych. Przewijamy ją na ekranach telefonów i komputerów. Ilością kliknięć „lubię to” mierzymy pewne rezultaty. Kupujemy rower! Bach do sieci. „Świetny”, „boski”. Kupujemy psa. Bach. „Słodziak”. Grecja. Chorwacja. Portugalia. Nawe polskie morze zyskuje jakiś egzotyczny klimat, jak się dobrze wyprofiluje zdjęcie i przytnie całe, wylewające się obok dzikie tłumy plażowiczów i parawanów.
 
Jesteśmy szczęśliwi. Mamy rodziny. Domy. Samochody. Rozwijamy się na kursach. Studiujemy. Jeździmy na zagraniczne wycieczki. Latamy samolotami. Potrafimy upiec, ugotować. Innym udostępniamy zdobyte w sieci informacje, żeby – no chyba, żeby też mogli być tak szczęśliwi jak my. Publikujemy swoją twórczość. Wszelaką. Nasze napisane wiersze, felietony, nasze rzeczy uszyte, pomalowane, wyszlifowane. Jesteśmy kreatywni, pracowici, cierpliwi. To, co demonstrujemy, jest jak naturalny efekt, jak oczywistość. Należy nam się nasze szczęście jak nic na świecie.
 
Potem, podobne mechanizmy przenosimy do naszego życia duchowego. Jesteśmy w wiecznej szczęśliwości. Dzielimy się z ludźmi na koncertach, że przeżyliśmy nawrócenie, że modliliśmy się, że przecież tak gorąco prosiliśmy, że Pan Bóg nie mógł nas nie wysłuchać. Należało nam się to nawrócenie, to szczęśliwe życie duchowe. Wypracowaliśmy sobie to z Panem Bogiem.
 
I teraz: Czy ktoś z nas kiedykolwiek słyszał świadectwo: mam ciemną noc! Tu, teraz, w tej chwili! Nic nie widzę, nic nie czuję. Nie wiem, gdzie mnie to zaprowadzi? Czy ktoś z nas słyszał publiczne świadectwo o bezradności, złości? Nie, nie opowiadziane jako elementu drogi, która nas doprowadziła na szczyty, gdzie przybijamy sobie piątki z Panem Bogiem? Nie. Jako miejsce tu i teraz. Punkt.
 
Uczymy się strzepywać nasze wątpliwości. Odchodzimy od naszej złości. Bezradności. Świat nas do tego zachęca. Sami się nim karmimy. 
 
Ciekawe. Jezus też mógł nie przeprowadzać nas przez trzy ciemne dni. Po co to opisywać: krzyż, gwoździe? Mógł wyjść z grobu i dać piękne świadectwo: było ciężko, naprawdę ciężko, ale Ojciec wysłuchał i udało się: zmartwychwstałem. Nie zrobił tak. Reporterskie wręcz fragmenty o wołaniu z krzyża, detaliczność opisu warunków atmosferycznych, ciemne niebo i te sprawy. Chciał, żebyśmy tak posiedzieli, w tej ciemności też.
 
W ostatnich dniach wstrząsnęła nami informacja o gwałcie zbiorowym dokonanym na Polce, która wraz z mężem spędzała wakacje we Włoszech. Internet huczał o emigrantach, o ich braku, ich obecności. Przewinęła się po raz kolejny fala hejtu.
 
I w tle. Czasem w jednym zdaniu była ona - ofiara. 
 
Bywa, że ludzie po wypadkach samochodowych mają połamane ręce, nogi, przerwany rdzeń kręgosłupa. Gazety o tym piszą. To znaczy, że ktoś do końca życia nie będzie chodził, tańczył, biegał w maratonach. A kiedy ktoś ma przerwaną duszę? Co tu napisać? Że nie będzie się śmiał przez lata, że nie pozwoli się przytulić, że zadzieją się rzeczy, które przerosną naszą wyobraźnię?!
 
Może jednak zostać przy tej niemocy opisania, skomentowania. Posiedzieć z ciszą, który rozlewa się w nas na myśl o bestialstwie innych, cokolwiek nie wykombinujemy w głowie – też ludzi. 
 
Może warto przy tej kobiecie posiedzieć z dobrą myślą, z modlitwą, nawet bez prośby o cuda nad cudami. Bo o co tu prosić? 
 
Ewelina Gładysz
profeto.pl 
 
Zobacz także
Ks. Henryk Skoczylas CSMA
Aniołowie i ludzie to dwa rodzaje stworzeń, którye różni tak wiele. My - ludzie, jesteśmy śmiertelni i nosimy na sobie piętno śmierci. Natomiast Aniołowie są nieśmiertelni. My mamy ciało i krew. Aniołowie, jako duchowe istoty, nie posiadają ciała i krwi. My - ludzie, stworzeni jako kobiety i mężczyźni, jesteśmy kierowani naszymi ludzkimi instynktami. Aniołowie są bezpłciowi. Aniołowie nie są poddani procesom wzrostu i starzenia się, jak to dzieje się z człowiekiem...
 
Ks. Henryk Skoczylas CSMA
Liberalny świat popiera aborcję w imię wolności kobiety, ale mało kto przejmuje się syndromem poaborcyjnym u kobiet, które się jej poddały. Ten sam postępowy świat bardziej troszczy się o dolę bezdomnych psów i kotów, niż o los nienarodzonych dzieci! Żyjemy w świecie, który bardzo ceni sobie wolność jednostki...
 
Ks. Krzysztof Wons SDS
Gdy byłem brzdącem, biegałem jak oszalały po podwórku i nie cieszyłem się wśród kolegów opinią świętego. Nikt mi nie mówił "pochwalonego", bo nie urodziłem się w koloratce. Wszyscy wiedzieli, że nie spadłem z nieba i że mieszkam w bloku na parterze. Na podwórko schodziłem bardzo szybko, po trzy schody, wolniej za to maszerowałem do szkoły. Każdy z moich kompanów założyłby się wówczas ze mną, że takiemu jak ja nigdy habitu nie uszyją...
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama