logo
Wtorek, 19 czerwca 2018 r.
imieniny:
Gerwazego, Protazego, Sylwii, Romualda – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. dr Johannes Gamperl
Pamiętaj o naszych zmarłych
Czas Serca
 


Dopóki jeszcze muszą przebywać w czyśćcu, dopóty należą do tzw. Kościoła cierpiącego. Właśnie po przeistoczeniu możemy każdego z nich osobno i imiennie poprzez naszą modlitwę przedstawić i położyć Panu Bogu na Sercu, aby jak najszybciej mógł wejść do Jego chwały.
 
Po przeistoczeniu sprawujący Najświętszą Ofiarę kapłan w imieniu Pana Jezusa kieruje do Ojca w niebie najważniejsze prośby za cały Kościół Boży i świat. Właśnie teraz Pan Jezus jest tutaj, na ołtarzu, z całą mocą wstawienniczą swojej ofiary krzyżowej. Teraz zostaje urzeczywistniona Jego ofiara na krzyżu, teraz może ona przyjść nam z pomocą – dla naszego dobra i pożytku, dla spraw naszych i całego Kościoła. Dlatego też teraz, po przeistoczeniu modlimy się za naszych zmarłych: „Pamiętaj (Boże) także o naszych zmarłych braciach i siostrach, którzy zasnęli z nadzieją zmartwychwstania, i o wszystkich, którzy w Twojej łasce odeszli z tego świata. Dopuść ich do oglądania Twojej światłości”.
 
Nauka Kościoła o czyśćcu
 
Tylko Pan Bóg zna tak często ukryte przed ludzkimi oczami tęsknoty i pragnienia niektórych „niewierzących”. Dlatego w IV modlitwie eucharystycznej mówimy razem z kapłanem: „Pamiętaj także… o wszystkich zmarłych, których wiarę jedynie Ty znałeś”.
 
Chociaż nauka o „miejscu oczyszczenia”, „byciu w stanie oczyszczania” czy też – w języku potocznym – o „czyśćcu” jest przez niektórych odrzucana, Kościół jednoznacznie głosi naukę Soboru z Trydentu: „Istnieje miejsce oczyszczenia, a przebywające tam dusze znajdują pomoc w modlitwach wstawienniczych wiernych, przede wszystkim zaś w miłej Panu Bogu ofierze ołtarza. Tak głosi instrukcja świętego zgromadzenia do wszystkich biskupów, którzy powinni gorliwie troszczyć się, aby zdrowa nauka o miejscu oczyszczenia, tak jak ona została przekazana przez Ojca Świętego, była wszędzie głoszona, nauczana i zachowywana, a wyznawcy Chrystusa w nią wierzyli”.
 
Zmarli potrzebują naszej pomocy
 
Jakie to wspaniałe uczucie, kiedy wiemy, że także nasi zmarli w Bogu są z nami! A im więcej przybywa nam lat, tym więcej mamy drogich nam zmarłych krewnych – być może naszych rodziców, rodzeństwo i przyjaciół, którzy wyprzedzili nas w drodze do wiecznej ojczyzny. Rzesza tych, którzy na nas czekają i kiedyś będą nam towarzyszyć do domu Ojca, jest coraz większa. Dopóki jeszcze muszą przebywać w czyśćcu, dopóty należą do tzw. Kościoła cierpiącego. Właśnie po przeistoczeniu możemy każdego z nich osobno i imiennie poprzez naszą modlitwę przedstawić i położyć Panu Bogu na Sercu, aby jak najszybciej mógł wejść do Jego chwały.
 
Przy starych kościołach lub pod nimi czy w ich wnętrzach można jeszcze dzisiaj spotkać groby lub płyty nagrobne. To samo dotyczy też niektórych kościołów wiejskich. A bywa i tak, że kościół wznosi się pośrodku cmentarza. Nie trzeba wtedy niejako wzywać zmarłych „z daleka”. Oczywiście dla doczesnych szczątków nie ma żadnego znaczenia, gdzie zostaną złożone, ponieważ dla żyjącej duszy nie istnieją żadne granice czasu i przestrzeni! One są tutaj, w czasie Mszy św. także obecne i otrzymują z ołtarza płynące bogactwo łask!
 
Jakże bardzo możemy zatem pomagać naszym zmarłym właśnie przez to, że sami uczestniczymy w sprawowanej Eucharystii lub zamawiamy Msze św. za nich.
 
Święta Monika, matka jednego z największych nauczycieli i ojców Kościoła – św. Augustyna, prosiła, by jej ciała nie przewożono do ojczystej Kartaginy, lecz: „Pochowajcie to ciało, tam gdzie ono w momencie śmierci jest i nie róbcie sobie z tego względu żadnej troski! Tylko o jedno was proszę, abyście o mnie pamiętali przy ołtarzu Pańskim, gdziekolwiek byście byli”.
 
Święty Efrem, diakon z Odessy, napisał w swoim testamencie: „Dajcie mi jako wiatyk: modlitwę, psalmy i Najświętszą Ofiarę, a kiedy upłynie 30 dni, świętujcie, bracia, za mnie, Pamiątkę Świętej Ofiary, albowiem zmarli otrzymują pomoc dzięki Najświętszej Ofierze sprawowanej przez żyjących”.
 
Człowiek po swojej śmierci – według nauki Kościoła – nie może już sam aktywnie przyczyniać się do swojego uświęcenia, może jednak zostać oczyszczony, pozostając pasywnym – to znaczy już bez swojego wpływu.
 
Modlitwa i Najświętsza Ofiara za zmarłych
 
Matka Boża wezwała nas w Fatimie, abyśmy się często modlili i czynili ofiary za zmarłych. „Chcecie poświęcić się Panu Bogu, bądźcie więc gotowi do złożenia Mu ofiary i przyjęcia każdego cierpienia, które na was ześle, jako pokutę i zadośćuczynienie za tak wiele grzechów, które Go obrażają!”. Słowa te skierowała do trójki małych dzieci, którym się ukazała w Fatimie. Z pewnością dzisiaj, kiedy ludzie myślą o rzeczach materialnych i doczesnych, modlitwa o nawrócenie jest jedną z najważniejszych, ale mimo tego powinniśmy i musimy poprzez naszą modlitwę i ofiarę pomagać duszom zmarłych.
 
Czasami przychodzą do mnie głęboko zasmucone matki, których dzieci zmarły w grzechu, i ze łzami w oczach zapewniają, że bardzo często modlą się za nie. Wtedy prawie zawsze odpowiadam im to, co św. Augustyn napisał o swojej matce, Monice, która tak wiele lat modliła się oraz ofiarowała wszystkie swoje trudy i cierpienia za jego nawrócenie. „To wprost niemożliwe, aby syn tak wielu łez poszedł na zatracenie”. Bez wątpienia odnosi się to także do naszych zmarłych! A ponieważ dla Pana Boga czas nie istnieje, zna On wszystkie modlitwy i łzy matek od początku świata, od wieków!
 
Pan Bóg nie jest małostkowy i wyrachowany! Nie, Pan Bóg jest miłością! Jakże straszne musi być dla Niego – przecież jest naszym Ojcem – gdy choć jedna dusza idzie na wieczne zatracenie. Przecież Jego Syn oddał za ludzi swoje życie, umierając na drzewie krzyża! Człowiek nie może jednak, o własnych siłach wejść do wiecznej chwały Pana Boga, osiągnąć życia wiecznego, jak długo na jego duszy pozostaje choćby jeden cień nieczystości i niedoskonałości. Albowiem nic nieczystego nie wejdzie do królestwa niebieskiego (por. Ap 21,27).
 
Dla mnie nieustanna modlitwa za dusze cierpiące w czyśćcu jest sprawą o wielkim znaczeniu. Często odprawiam Msze św. właśnie w tej intencji, albowiem jako uobecnienie ofiary krzyżowej naszego Pana mają one nieocenioną wartość. Dzięki Mszy św. żadna z dusz nie otrzymuje mniej od innej, ponieważ za wszystkie modlimy się i wszystkie kładziemy Panu Jezusowi na Sercu.
 
Módlmy się też szczególnie do Matki Bożej, która jest Matką całego Kościoła, także tego cierpiącego, będącego w stanie oczyszczania! Jakżeby mogła Ona zapomnieć choćby o jednym swoim dziecku!
 
Możemy również – według opinii wielu teologów – modlić się do dusz cierpiących w czyśćcu i prosić je o wstawiennictwo w naszych własnych sprawach i potrzebach. One także mogą się modlić i wstawiać za innych. Święty Jan Vianney powiedział kiedyś: „O, gdyby człowiek wiedział, jakie możliwości i jaką moc mają te dusze wobec Serca Bożego i jak wielkie bogactwo łask możemy uzyskać dzięki ich modlitwie wstawienniczej, to nie byłyby one tak zapomniane. Trzeba więc modlić się za nie, aby one modliły się za nami!”.
 
Módlmy się zatem często za naszych zmarłych, szczególnie razem z kapłanem w czasie Mszy św.: „Pamiętaj, Boże, o swoich sługach i służebnicach, którzy przed nami odeszli za znakiem wiary i śpią w pokoju. Błagamy Cię, daj tym zmarłym oraz wszystkim spoczywającym w Chrystusie udział w Twojej radości, światłości i pokoju!” (I modlitwa eucharystyczna – kanon rzymski).
 
ks. dr Johannes Gamperl (Szwajcaria)
tłum.: ks. Jacek Kubica SCJ
Czas serca 109/6/2010
 
fot. kropekk_pl cemetery
Pixabay (cc)
 
Zobacz także
ks. Edward Staniek
Wielu podchodzi do Boga nie z prośbą, lecz z żądaniem. Rzecz się ma podobnie jak w kawiarni, gdzie gość przy stoliku prosi kelnera, ale jego prośba jest żądaniem. Kelner ma obowiązek spełnić tę prośbę, a gość ma prawo stawiać żądania. Przeniesienie tej postawy na Boga to poważne nieporozumienie. Jest bowiem wręcz odwrotnie, to Bóg mógłby potraktować człowieka jak kelnera, jak pełniącego Jego polecenia, nigdy odwrotnie.
 
ks. Michał Olszewski scj
Jakiś czas temu spotkałem się z pytaniem: „Proszę księdza, czy obecny czas jest trudniejszy dla chrześcijan niż ten przed pięćdziesięcioma czy dwustu laty?”.W pierwszym momencie pomyślałem – i takiej zresztą udzieliłem odpowiedzi – że chyba każdy człowiek żyjący w swojej epoce, ma wrażenie, że tym pokoleniom przed nami było nieco lżej. 
 
Marcin Jakimowicz
Modlitwa uwielbienia przywraca Bogu właściwe miejsce. Uwielbiam Go, oddaję Mu chwałę, skupiam się na Jego pięknie i przestaję wreszcie myśleć o sobie. Uwielbienie to uzdrowienie. Bóg uzależnia również często uzdrowienie od tego, czy przebaczymy.  

O dorosłych związanych przez nadopiekuńcze mamusie i pustelni, która daje ewangelizacyjnego kopa, z Rafałem Kogutem OFM rozmawia Marcin Jakimowicz.
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama