logo
Poniedziałek, 18 czerwca 2018 r.
imieniny:
Elżbiety, Marka, Pauli, Elżbiety, Grzegorza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Jacek Stojanowski
Stuk, stuk, stuk
materiał własny
 


Stuk, stuk, stuk... Trzy stuknięcia rozchodzące się po sporawym pomieszczeniu. Kilka osób ustawionych w równiutkiej kolejce, a pośród nich moja skromna osoba. Wyrazy twarzy kolejkowiczów zdają się znamionować, że czekają oni na ścięcie. Wreszcie nadchodzi pora na mnie. Jakoś się to przeżyje. Pięć minut i po strachu. Może nie będzie mnie o nic wypytywał. Po prostu wysłucha moich wynurzeń, powie jakąś formułeczkę w stylu: "Żałuj za swoje grzechy i popraw się co rychlej, peace with you". I będę mógł sobie pójść w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku.
 
Tylko co ja tam powiem? Jak zwykle chciałem sobie wreszcie zrobić porządny rachunek sumienia i jak zwykle nic z tego nie wyszło. No ale brak czasu. Brak czasu... Zresztą to nie jest wielki problem. Po prostu powiem to co zwykle. Że kłamałem. No ba, żeby tylko raz. Zwymyślałem raz brata bo mnie wkurzył. To znaczy wkurzył mnie więcej razy, ale tylko raz go zwymyślałem. Tym większe brawa dla mnie za cierpliwość! Aha, zdarzyło mi się do kościoła w niedzielę nie dotrzeć. I raz mi się w piątek zapomniało i naładowałem swoje akumulatory w McDonaldzie mięsnym paliwem. To chyba by były te najważniejsze winy...
 
...no jest jeszcze sprawa moich bliskich, coraz bliższych relacji z Baśką. Ale w sumie co to księdza obchodzi?! I co on może o tym wiedzieć skoro sam żyje w samotności?! No ale powiedzieć trzeba, zwłaszcza że księża są na tym punkcie przewrażliwieni. Powiem to gdzieś w środku, głos ściszę, coś zabełkoczę, to może nie zwróci uwagi i nie będzie tego drążył.
 
No właśnie, może nie będzie drążył. Ja powiem swoje (skupiając się raczej na grzechach w stylu: "Nie odmówiłem paciorka"), potem ksiądz powie swoje i see you next time. Żadnej refleksji przed, żadnej refleksji po, żadnego zagłębienia się w swoją duszę. Jasne, można i tak. Właśnie tak przez lata robiłem. No i któregoś pięknego dnia zadałem sobie pytanie: JAKI TO MA SENS? I stwierdziłem, że poszukam księdza, który właśnie będzie drążył, pytał, dociekał, księdza który nie będzie księdzem - dzięciołem stukającym formułki i stukającym co chwila w drewnianą ściankę konfesjonału.
 
I znalazłem! Byłem zachwycony! I jestem zachwycony do tej pory. Ale jak się okazuje to wcale nie osoba księdza jest tu najważniejsza, choć niewątpliwie ma znaczenie. Ważniejsza jest moja postawa, to czy potrafię uczynić dojrzały rachunek sumienia, czy orientuję się co jest dobre a co złe, czy po spowiedzi mam siłę i chęci rzeczywiście naprawić winy. Dlatego to właśnie głównie ode mnie zależy czy sakrament pokuty przemieni mnie choć trochę.
 
Spowiedź to moment, w którym Miłosierny Pan odpuszcza mi wszystkie grzechy i wydobywa mnie z największego bagna. Sakrament ten jest przede wszystkim odnowieniem dobrych relacji z Bogiem, a nie tylko odzyskaniem spokoju wewnętrznego i harmonii. To nie joga, nie psychoterapia. To coś znacznie mocniejszego, coś co daje siłę mimo słabości i grzesznej natury każdego z nas! I dopiero kiedy tak na to spojrzysz częste przystępowanie do kratek konfesjonału nabierze sens.
 
Jacek Stojanowski
stoja@wp.pl
www.siewy.prv.pl
 
Zobacz także
o. Jacek Krzysztofowicz OP
Jak się przeważnie spowiadamy? Najczęściej przypominamy sobie wszelkie wykroczenia wobec prawa - Dekalogu, przykazań kościelnych, różnych apeli proboszcza czy innych księży odwołujących się do naszego sumienia... Jeśli ich nie wypełniamy, czujemy się nie w porządku. Liczymy, ile razy zrobiliśmy coś złego, i przedstawiamy to w sakramencie pokuty. Taka spowiedź jest oczywiście ważna, ale nie do końca dobra. Dlaczego? Ponieważ traktujemy w niej Pana Boga wyłącznie jako sędziego...
 
Siostra Beata Piekut
Siostra Beata Piekut wspomina Świętą Faustynę Kowalską
 
ks. Jacek Poznański SJ
O czym może mówić fakt powtarzania się tych samych grzechów? Myślę, że wskazówek trzeba szukać w sferze psychologicznej oraz w realiach życia. I od razu wyraźnie podkreślam: nie chodzi o jakieś psychologizowanie, lecz o pokorne uznanie złożoności ludzkiego bytu i wzajemnego, skomplikowanego oddziaływania na siebie różnych jego aspektów.
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama